Reklama

Kluczowy mecz wygrany, reszta zależy od rywali. Koszykarski Śląsk wygrywa w Toruniu

21/03/2021 19:47

Koszykarze Śląska Wrocław po wyrównanym starciu pokonali na wyjeździe Polski Cukier Toruń 96:91. Teraz muszą czekać. Wszakże to czy po fazie zasadniczej zajmą miejsce drugie czy piąte, a także z kim zagrają zależy od wyniku meczu Legii Warszawa z Kingiem Szczecin.

Śląsk jeszcze przed tygodniem był w dobrej sytuacji. Wszystko mieli w swoich rękach. W przypadku dwóch wygranych w dwóch ostatnich meczach na 100% zajęliby drugie miejsce po rundzie zasadniczej i mieli teoretycznie słabszego rywala w fazie play-off. Niestety jednak porażka z MKS-em Dąbrowa Górnicza wszystko wrocławianom rozsypała. I to na ich własne życzenie, bowiem forma Śląska ostatnio jest bardzo niestabilna. Przede wszystkim zawodnicy Olivera Vidina zawodzą w ofensywie, co przeciwko MKS-owi było aż nadto widoczne. Co do miejsc w tabeli, dla Śląska scenariuszy jest kilka:


- Najlepszy to ten w którym WKS wygrywa z Polskim Cukrem Toruń, a Legia Warszawa przegrywa z Kingiem Szczecin. Wtedy Legia, Śląsk i BMSlam Stal mają po tyle samo punktów, ale WKS ma między nimi najlepszy bilans (2 wygrane z Legią i 1 ze Stalą), dzięki czemu zajmuje drugie miejsce w tabeli

Reklama

- Jest ten w którym Śląsk wygrywa swój mecz, Legia też, a WKS z uwagi na gorszy bilans meczów z BMSlam Stalą zajmuje czwarte miejsce


- No i teoretycznie najgorszy, czyli ten w którym Śląsk przegrywa swój mecz, Trefl Sopot wygrywa z Astorią Bydgoszcz, a wrocławianie spadają przez to na piąte miejsce i tracą nawet przewagę własnego parkietu w play-off


Tak czy inaczej, Śląsk miał w Toruniu jasne zadanie. Wygrać z Polskim Cukrem. Wyzwanie jasne, ale to absolutnie nie znaczy że łatwe. Torunianie do fazy play-off nie mają już szans się zakwalifikować, ale to przez fatalną grę na wyjeździe (bilans 2-13). Na własnym parkiecie to już co innego. Tutaj z 14 spotkań wygrali 10, co jest najlepszym wynikiem spośród zespołów, które nie weszły do play-off.

Reklama

Wrocławianie znakomicie weszli w to spotkanie. Na pewno mieli w pamięci początek starcia z Dąbrową Górniczą, gdy rozpoczęli fatalnie, a strat poniesionych wtedy nie odrobili do końca meczu. Tym razem było inaczej. To oni zdominowali pierwsze minuty gry. Kilka świetnych akcji zaliczył Aleksander Dziewa, a WKS bardzo dobrze trafiał trójki, co w ostatnich spotkaniach im się nie zdarzało. To zaowocowało bardzo wysokim prowadzeniem 24:13. Niestety dla nich, w końcówce przytrafił im się kryzys. W trzy minuty popełnili kilka błędów, a i skuteczność zawiodła. Gospodarze natomiast wykorzystali te prezenty niemal co do jednego. W ten sposób jeszcze przed przerwą z 11 pkt przewagi, zrobił się tylko 1, a pierwszą kwartę WKS wygrał tylko 26:25.


Druga kwarta była niezwykle wręcz wyrównana. Gdy Gospodarze zdobywali dwa punkty, to samo czynił Śląsk. Trójka WKS-u? Torunianie również trafiali zza łuku. Wrocławianie prezentowali się znacznie lepiej w ofensywie niż przeciwko Dąbrowie Górniczej, dość powiedzieć że w dwie kwarty rzucili Polskiemu Cukrowi tyle punktów co MKS-owi w trzy. Brakowało im jednak pewności w poczynaniach defensywnych. Zostawiali gospodarzom za dużo miejsca i prokurowali znacznie więcej wolnych. W pierwszej połowie zespół z Torunia rzucał ich 16, a Śląsk tylko 3. Na przerwę oba zespoły schodziły jednak remisując 51:51.

Reklama

Wrocławianie mieli dziś pewien kłopot Ilekroć udało im się powiększyć przewagę do kilku punktów, nie mijało wiele czasu a gospodarze wszystko odrabiali. Tak było też w trzeciej kwarcie. Zaczęli ją bardzo dobrze. Świetne rzuty za 3 pkt Kyle’a Gibsona zbudowały im prowadzenie 62:55. Jednak gospodarze szybko odrobili straty i nawet sami w pewnym momencie prowadzili 70:69, ale przed ostatnią kwartą to Śląsk prowadził 72:70.


Zgodnie z przewidywaniami, WKS miał twardy orzech do zgryzienia, ale mieli też świadomość, że przed nimi być może najważniejsza kwarta sezonu zasadniczego. Ta która odegra kluczową rolę w tym które miejsce przed play-off zajmie Śląsk. Czego jak czego, ale charakteru nie można im odmówić i to było widać. Wrocławianie byli bardzo skoncentrowani oraz zdeterminowani, tak z przodu, jak z tyłu. Śląsk świetnie pracował w defensywie, a także zaliczał sporo zbiórek. To dało im prowadzenie 89:83 na niewiele ponad 2 minuty przed końcem.

Reklama

Wrocławianie napędzili stracha swoim kibicom, bowiem ni stąd ni zowąd zrobiło się tylko 89:88. Ale tym razem WKS nie dał się wyprowadzić z równowagi. Wsad i celne wolne Stewarta, a także punkty Ramljaka odbudowały przewagę, a gdy na 26 sekund przed końcem trójki nie trafił Aaron Cel, Śląsk już był pewny swego. Ostatecznie wrocławianie wygrali 96:91.


Nie lubią chodzić na łatwiznę zawodnicy Śląska, oj nie lubią. Mecz w Toruniu zgodnie z przewidywaniami nie należał do łatwych. Polski Cukier do samego końca walczył dzielnie, ale WKS na swoje szczęście nie dał sobie wyrwać tej wygranej. Wrocławianie wreszcie zagrali tak jak powinni w ofensywie. Ucierpiała na tym defensywa, ale wbrew pozorom, nie był to taki słaby mecz Śląska w tyłach. Byłby gdyby nie Ivan Ramljak i jego 11 zbiórek z czego 8 w obronie, ale po to właśnie ma się takich graczy, aby w najważniejszych momentach decydowali o losach meczu.

Reklama

WKS wygrał, a więc teraz wszystko zależy od wyniku meczu Legii Warszawa z Kingiem Szczecin, które mają zagrać w niedzielę 28 marca, ale to nie jest pewne z uwagi na COVID w szczecińskiej drużynie. Tak czy inaczej, sprawa jest jasna. King wygrywa w Warszawie, Śląsk jest drugi w tabeli i w ćwierćfinale gra ze szczecinianami właśnie. Jeśli wygra Legia, to ona zajmie drugą lokatę, WKS pozostanie czwarty i czeka ich rywalizacja z bardzo niewygodnym Treflem Sopot.


Kiedy najbliższy mecz zagrają wrocławianie? To też zależy od miejsca. Jeśli czwarte to mecz nr jeden będzie we wtorek 30 marca. Jeśli drugie, to w środę 31 marca.

Reklama

Polski Cukier Toruń – WKS Śląsk Wrocław 91:96 (25:26, 26:25, 19:21, 21:24)


Polski Cukier: Jackson 13, Cel 5, Bragg Jr 8, Diduszko 15, Woods 24 oraz Wieluński 2, Grochowski 0, Samsonowicz 9, Kondraciuk 0, Marko Ramljak 0, Kulig 15


Trener: Jarosław Zawadka


Śląsk: Gibson 19, Dziewa 19, Jovanović 15, Gabiński 2, Ivan Ramljak 15 oraz Stewart 20, Strzępek 0, McCauley 0, Wójcik 0, Szlachetka 0, Tomczak 6, Żeleźniak 0


Trener: Oliver Vidin


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości