Reklama

Koniec grania we Wrocławiu. Śląsk powalczy z Arką Gdynia na pożegnanie roku [ZAPOWIEDŹ]

17/12/2016 14:48

Kończy się ligowe granie w Lotto Ekstraklasie w 2016 r. Ostatnim tegorocznym rywalem Śląska Wrocław będzie Arka Gdynia. Wrocławianie powalczą o to, aby zmazać plamę po swoich fatalnych występach u siebie. Mają też coś do udowodnienia swoim kibicom, którzy czekają na zwycięstwo Śląska od ponad miesiąca.

Jesienią Śląsk zagrał na Stadionie Wrocław dziesięć spotkań, z których zwyciężył w tylko jednym. Na początku listopada br. zmobilizował się na derby Dolnego Śląska i pokonał Zagłębie Lubin 2:1. Ta wygrana była jednocześnie wspomnianym chwilę wcześniej “rodzynkiem” - inne mecze na własnej murawie kończył bez kompletu punktów, co gorsza aż cztery z nich przegrywając. Mało tego: wygrana z Zagłębiem była dla Śląska ostatnią na ponad miesiąc! Tamten mecz rozegrano 6 listopada, od tego czasu wrocławianie albo byli na ogół obijani przez rywali (0:3 z Lechem Poznań i Lechią Gdańsk, 0:4 z Legią Warszawa).


Mecz z Arką Gdynia będzie dla Śląska Wrocław okazją, aby godnie pożegnać się z kibicami i udać na przerwę zimową. Na zwycięstwo liczy też trener Mariusz Rumak, którego pozycja w klubie przez rok mocno osłabła. Wiosną był uważany za zbawcę po tym, jak wyprowadził Śląsk z kryzysu i uchronił go przed spadkiem z ligi. Po prawie roku mówi się, że trener Rumak pracuje w Śląsku głównie dlatego, iż klubu nie stać na zatrudnienie jego następcy. Jesienią pod wodzą tego szkoleniowca Śląsk grał bardzo nierówno i falami - potrafił rozbić w Krakowie Wisłę aż 5:1, by u siebie przyjąć srogie manto od warszawskiej Legii, obrywając 0:4 po koszmarnym meczu.

Reklama

Którą twarz Śląsk pokaże w meczu z Arką? Wrocławscy kibice liczą na to, że tę lepszą, ale łatwo o to nie będzie. Po pierwsze dlatego, że w drużynie nie wszyscy są w pełni sił. Bardzo wątpliwy jest występ Augusto, czyli podstawowego lewego obrońcy. Jego miejsce może zająć Mariusz Pawelec, który dopiero niedawno wrócił do normalnych treningów po kontuzji biodra.


- Jego uraz nie dyskwalifikował go z treningów, ale ciągle zmagał się z bólem. Dostał teraz zgodę od lekarzy, fizjoterapeuci poradzili sobie z bólem i może wrócić. To nie jest tak, że on nic nie robił, był bowiem w treningu indywidualnym. Chodziło o to, czy będzie mógł wejść w sytuacje kolizyjne podczas meczów i treningów. Uzyskał taką zgodę i cały tydzień ćwiczył z pełnym obciążeniem - wyjaśnia szkoleniowiec Śląska Wrocław.

Reklama

Na pewno nie zagra też Filipe Goncalves, który odpoczywa przymusowo pokutując karę, którą nałożyła na niego Komisja Ligi. Jego miejsce zajmie Ostoja Stjepanović, a Macedończyk jesienią był w przeciętnej formie i trudno liczyć, aby w grudniu stał się zbawcą Śląska Wrocław w środkowej strefie boiska właśnie w potyczce z Arką.


Drugi powód, przez który Śląsk mierząc się z gdynianami może mieć pod górkę, to jakość rywala. Jak na beniaminka Ekstraklasy, Arka radzi sobie całkiem nieźle. Dobry miała zwłaszcza początek sezonu, kiedy to regularnie było ją widać w górze tabeli. Później jednak zespół trenera Grzegorza Nicińskiego spuścił z tonu i wypadł poza lepszą ósemkę ligowej stawki. Ma 23 pkt. i do miejsca nr osiem, na którym zasiada Wisła Kraków, traci dwa “oczka”.

Reklama

Śląsk przed tym meczem legitymuje się dorobkiem 22 punktów i musi wygrać, aby nie stracić dystansu do wymarzonej górnej ósemki ligi. Zwłaszcza, że rywale nie śpią - Śląsk ma tylko dwa pkt. przewagi nad Cracovią, która zajmuje ostatnie miejsce chroniące przed spadkiem z Ekstraklasy. Widać więc doskonale, że wrocławianie muszą z Arką wygrać, jeśli chcą mieć spokój podczas przerwy zimowej w ekstraklasowym kopaniu.


W składzie Arki znajdziemy też sporą grupę solidnych piłkarzy, w tym dobrze znanych we Wrocławiu z lat gry w Śląsku. To Antoni ŁukasiewiczTadeusz Socha. Zwłaszcza ten drugi dostanie spory zastrzyk motywacji w tym meczu, bo jest wychowankiem wrocławskiej drużyny. W 2014 r. został jednak odprawiony z Wrocławia i teraz może zagrać po raz pierwszy przeciwko klubowi, w którym nauczył się futbolu. A takie mecze zawsze dodają skrzydeł i sprawiają, że ma się ochotę coś udowodnić byłemu pracodawcy. 

Reklama

O sile Arki stanowi pomocnik Marcus Vinicius, który do tej pory strzelił 7 goli. Jest w drużynie też doświadczony Adam Marciniak, solidny pomocnik Yannick Kakoko, utalentowany Mateusz Szwoch i solidny obrońca Krzysztof Sobieraj. Trener Grzegorz Niciński stworzył mieszankę rutyny z młodością, która potrafi wybuchnąć w najmniej spodziewanym momencie.


Darzymy Arkę dużym szacunkiem. Sport pisze swoje scenariusze. Czasami jest tak, że zespół niżej notowany może sprawić niespodziankę. W tej chwili to gdynianie są wyżej w tabeli. Ale ja jestem przekonany, że stać nas na to, by ich pokonać. Że mamy takich zawodników, iż możemy być wyżej niż Arka w tabeli. Chodzi o to, by wygrać w niedzielę, przepracować dobrze okres przygotowawczy w pełnym, uzupełnionym składzie i udanie wystartować wiosną - podkreśla trener Śląska Mariusz Rumak.

Reklama

20. kolejka Lotto Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Arka Gdynia, niedziela (18 grudnia br.), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 15:30.


Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości