Mieszkańcy wrocławskiego osiedla Karłowice-Różanka są podzieleni. Jedni protestują, bo boją się byłych więźniów, którzy zamieszkają w sąsiedztwie, inni przytaczają pozytywne aspekty działania ośrodka i przekonują, że fundacja pomogła już wyjść na prostą tysiącom osób. Osiedlowy samorządowiec za chaos obciąża władze miasta, które od dawna wiedziały o powstaniu Domu Społecznego i nie poinformowały o tym mieszkańców, przez co powstało wiele mitów i niedomówień.
Kontrowersje pojawiły się na początku tego roku, gdy mieszkańcy Różanki z mediów dowiedzieli się o tym, że Dom Socjalny dla mężczyzn, w którym przebywają głównie osoby opuszczające zakłady karne, przeniesie się z ul. Reymonta na Obornicką.
– Dom Socjalny jest jedyną placówką we Wrocławiu, która specjalizuje się w pomocy osobom bezdomnym opuszczającym jednostki penitencjarne. Na przestrzeni ponad 15 lat pomoc stacjonarną w Domu Socjalnym uzyskało 1465 mężczyzn – tak o swoim projekcie piszą aktywiści z Fundacji „Ludzie, Ludziom”. Z danych organizacji wynika, że znaczna część mężczyzn, którzy trafiają do ośrodka, po jakimś czasie podejmuje zatrudnienie i się usamodzielnia, rozpoczynając życie na własny rachunek.
Te tłumaczenia nie uspokoiły mieszkańców Różanki, którzy w ubiegłą sobotę postanowili zaprotestować, przeciwko sąsiedztwu „ schroniska dla kryminalistów” (to cytat z plakatu zapraszającego na manifestację). Przeciwnicy powstania Domu Społecznego twierdzą, że jego sąsiedztwo negatywnie wpłynie na bezpieczeństwo mieszkańców, a zwłaszcza dzieci chodzących do pobliskiej podstawówki. Bezpieczeństwo najmłodszych t o właśnie jeden z argumentów przytaczanych w petycji, pod którą w ubiegły weekend podpisy zbierali mieszkańcy osiedla, którzy domagają się, by miasto znalazło inną lokalizację dla placówki .
Nie wszyscy jednak są przeciwni budowie ośrodka. Domu Społecznego bronią go m.in. działacze wrocławskiego SLD, którzy uważają, że państwo i samorządy nie mogą pozostawiać samym sobie osób, które po opuszczeniu zakładu karnego nie mają się gdzie podziać. – Takie miejsca po prostu muszą gdzieś być, nie da się ich umiejscowić w przysłowiowym „szczerym polu” lub pustyni. Ostatecznie przecież może się okazać, że każde miejsce będzie dla takiego domu złe – komentuje Bartłomiej Ciązyński , przewodniczący wrocławskich struktur Sojuszu. Działacze SLD zauważają jednak, że rolą samorządu jest w tym przypadku cierpliwe informowanie i uspokajanie mieszkańców. – Na pewno złe i nieodpowiedzialne jest tworzenie atmosfery zagrożenia i rozsiewanie strachu wśród mieszkańcó w – ocenia polityk.
Żal do władz Wrocławia ma też p rzewodniczący z arządu o siedla Karłowice - Różanka i wiceprezes Stowarzyszenia Bezpartyjny Wrocław. Grzegorz Maślanka za chaos informacyjny obwinia miejskich urzędników , któr zy , mimo iż od dawna wiedzieli o przenosinach ośrodka, nie próbowali poinformować o tym ani mieszkańców, ani osiedlowych radnych, którzy mają być łącznikiem między magistratem i wrocławianami . – Mieszkańcy i Rada Osiedla dowiedzieli się o tym kilka dni temu przypadkowo z materiału Telewizji Polskiej. Z tego powodu powstał duży opór społeczny wobec tego pomysłu, ponieważ pojawiło się dużo nieprawdziwych informacji na temat funkcjonowania Domu Socjalnego – zauważa samorządowiec, który dodaje, że gdy mieszkańcy zaczęli sygnalizować problem, to rada osiedla podjęła się mediacji i zorganizowała dwa spotkania z przedstawicielami s towarzyszenia „Ludzie Ludziom”, MOPS -u i rodzicami dzieci chodzących do SP 50 sąsiadującej z Domem Socjalnym.
Zdaniem działacza Bezpartyjnego Wrocławia za tak duże kontrowersje wokół tematu częściową winę ponosi miejskie biuro ds. Partycypacji Społecznej, które zaczęło działać w sprawie, dopiero gdy po publikacjach medialnych zaczęły się protesty mieszkańców . – Jest to zdecydowanie za późno, ponieważ władze m iasta wiedziały o całej sprawie przynajmniej od roku. Wokół sprawy pojawiło się dużo niezdrowych emocji, które są efektem niedoinformowania mieszkańców osiedla Różanka. Funkcjonowanie profilu „Wrocław rozmawia” na Facebooku służy tylko pozorowaniu komunikowania się z mieszkańcami, a nie chęci prowadzenia konstruktywnego dialogu i skutecznej polityki informacyjnej m iasta – ocenia Grzegorz Maślanka .
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze