Reklama

Legię już pokonali, teraz celują w lidera Ekstraklasy. Śląsk zagra z Lechem Poznań [ZAPOWIEDŹ]

21/09/2017 20:53

Dzisiejszy trener Śląska odchodził z tego klubu zwolniony, a obecny najlepszy napastnik żegnał się niedawno po głośnych awanturach. Chodzi rzecz jasna o Lecha Poznań, z którym Śląsk zmierzy się na Stadionie Wrocław.

Minął nieco ponad rok od czasu, gdy trener Jan Urban stracił pracę w Lechu Poznań. Dzisiejszy szkoleniowiec Śląska w “Kolejorzu” nie popracował zbyt długo, a z klubem żegnał się po głębokim kryzysie. Wiadomo jednak, że trener Urban swego czasu miał sporo żalu do włodarzy Lecha za tę decyzję. Po odejściu z Poznania, ten doświadczony szkoleniowiec zrobił sobie kilka miesięcy urlopu, a do pracy wrócił na początku br. Wtedy objął wrocławski Śląsk, który prowadzi do dziś - do tego z coraz lepszymi efektami.


Tylko miesiące dzielą nas zaś od awantur w Poznaniu z Marcinem Robakiem i trenerem Nenadem Bjelicą w roli głównej. Obaj panowie mocno się pokłócili, a wszystko przez sportowe ambicje piłkarza. W końcówce poprzedniego sezonu Robak walczył o koronę króla strzelców w Ekstraklasie. Zrozumiałe więc, że chciał grać jak najwięcej, by zdobyć tytuł. Trener widział go jednak częściej na ławce, czym pokrzyżował mu plany. W wakacje między Robakiem i Bjelicą trwała wymiana uprzejmości także na łamach mediów, przez co stało się jasne, że czas zawodnika w Poznaniu niechybnie zbliża się do końca. Z okazji skorzystał Śląsk Wrocław, który - po kilku próbach w minionych latach - wreszcie pozyskał Robaka do siebie.

Reklama

Dziś pod ręką trenera Jana Urbana Śląsk gra coraz lepiej, będąc groźnym nawet dla ligowych faworytów. Duża w tym zasługa m.in. właśnie Robaka, który jest najlepszym strzelcem zespołu (6 bramek) i jednym z najlepszych snajperów w Ekstraklasie. Żartem można więc powiedzieć, że Wrocław wziął z Poznania części tamtejszej lokomotywy, zamontował je u siebie i zaczyna jechać własną coraz szybciej. Widać to po wynikach. Śląsk nie przegrał od siedmiu meczów, a dwa ostatnie grał z Legią Warszawa i wiceliderem, Górnikiem Zabrze. Legionistów pokonał, a w Zabrzu wyszarpał remis, będąc zmuszonym dwukrotnie do gonienia wyniku.


Można powiedzieć, że po letnim transferowym szaleństwie drużyna zaczyna krzepnąć i łapać swój rytm. A że w skład tej drużyny wchodzą solidne nazwiska, to już wkrótce Śląsk może znaleźć się wysoko w tabeli. Sprawdzianem realnej siły wrocławian będzie mecz z Lechem Poznań, który do Wrocławia przyjedzie jako lider Ekstraklasy. Będzie to więc trzecie spotkanie Śląska z drużyną z ligowej czołówki. Jeśli oceniać po miejscu rywala w tabeli i piłkarskim potencjale, to zarazem najtrudniejsze.

Reklama

Po dziewięciu kolejkach ligowych, “Kolejorz” ma 18 pkt. na koncie i o dwa “oczka” wyprzedza Górnika Zabrze. Poznaniacy grają równo zarówno u siebie, jak też na wyjazdach. Są drugą najsilniejszą ofensywą ligi (15 bramek) i mają wyśmienitą obronę, która dopuściła do straty tylko czterech goli. Na tym tle Śląsk wypada nieźle, gdy porównać ofensywę (12 goli Śląska), ale jeśli chodzi o popziom gry w obronie, to wrocławianie - ze swoimi 12 straconymi golami - obok Lecha nawet nie stali.


Trener Śląska Jan Urban uważa jednak, że nie jest to problem jego ekipy:

Reklama

- Przy takim bilansie bramkowy, a mamy 12:12, nasza liczba punktów jest bardzo przyzwoita. Na pewno mamy coś do poprawienia. Jako Śląsk Wrocław idziemy dość dużą liczbą zawodników do gry w ofensywnej. W każdym spotkaniu stwarzamy sytuacje bramkowe, na każdym terenie. A to często powoduje, że nie jesteśmy do końca dobrze zorganizowani w grze defensywnej. Nie wszyscy są w stanie wrócić w porę za linię piłki i zorganizować się w obronie - komentuje szkoleniowiec Śląska.


W meczu z takim rywalem jak poznański Lech trzeba jednak mocno trzymać szczelność szyków obronnych. A to dlatego, że w talii trenera Nenada Bjelicy znajdziemy sporo asów. Najlepszym strzelcem drużyny jest obecnie Christian Gytkjær (4 gole), do reprezentacyjnej formy doszedł Maciej Makuszewski, do zdrowia wraca Darko Jevtić, a do tego dodajmy resztę ciekawych zawodników, jak m.in. Niklas Bärkroth, Lasse Nielsen, Emir Dilaver, Vernon De Marco lub znany z gry w Ruchu Chorzów bramkarz Matus Putnocky. Jak widać, Lech w tym sezonie to bardzo międzynarodowe towarzystwo, w którym Polaków nie ma zbyt wielu. Ale trener Bjelica potrafił ściągnąć do Poznania graczy wartościowych, a nie tzw. szrot. I dziś Lech to jeden z ciekawszych zespołów w lidze, prezentujący może niezbyt widowiskowy futbol, ale mimo to zdobywający kolejne punkty.

Reklama

Lech do Wrocławia przyjedzie osłabiony. Trener Nenad Bjelica nie będzie mógł skorzystać z usług Macieja Gajosa (zawieszony dyscyplinarnie przez władze ligi), Wołodymyra Kostewycza (kontuzja) i Nikoli Vujadinovicia (kontuzja). W kolei w Śląsku zabraknie Kamila Dankowskiego (kontuzja) i Adama Kokoszki (kontuzja). Niewykluczone też, że trener wrocławian zdecyduje się na roszady kadrowe, dając pograć dłużej np. wracającemu do zdrowia po kontuzji Jakubowi Koseckiemu.


10. kolejka Lotto Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Lech Poznań, piątek (22 września br.), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 20:30.


Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości