– Bohaterka filmu musi się skonfrontować ze swoimi największymi lękami i rodzinnymi traumami – z sekretami, o których nie miała pojęcia. Jest w niej wiele sprzecznych emocji i toczy ze sobą wewnętrzną walkę. To było bardzo ciekawe do zagrania – o filmie „Ciemno, prawie noc” rozmawiamy z aktorką Magdaleną Cielecką i reżyserem Borysem Lankoszem.
"Ciemno, prawie noc" to ekranizacja uhonorowanej nagrodą literacką NIKE powieści Joanny Bator. Akcja filmu rozgrywa się w Wałbrzychu, którym wstrząsa seria tajemniczych zaginięć dzieci. Do miasta powraca po latach urodzona w nim dziennikarka Alicja Tabor, która chce poznać rodziny zaginionych i rozwikłać zagadkę, wobec której nawet policja okazuje się bezsilna.
– W trakcie prywatnego śledztwa Alicja – dość nieoczekiwanie – wpada na trop dramatycznych wydarzeń, które swój początek miały dekady temu. Dążąc do odkrycia prawdy, dziennikarka będzie musiała stawić czoła nowemu zagrożeniu oraz temu, przed czym uciekała przez całe dorosłe życie – tajemnicy swojego dzieciństwa i szokującym sekretom własnej rodziny – można przeczytać w opisie filmu.
W rolę dziennikarki Alicji Tabor wciela się Magdalena Cielecka. W filmie zobaczyć można również: Marcina Dorocińskiego, Dawida Ogrodnika, Aleksandrę Konieczną, Agatę Buzek i Jerzego Trelę. Scenariusz filmu jest wspólnym dziełem Magdaleny Lankosz i Borysa Lankosza.
„Ciemno, prawie noc” jest koprodukcją Dolnośląskiego Centrum Filmowego i został dofinansowany przez Dolnośląski Fundusz Filmowy, a większość zdjęć została zrealizowana na terenie Dolnego Śląska (głównie w Wałbrzychu i okolicach). Można go oglądać w kinach od piątku, 22 marca.
– Film jest adaptacją książki, która zrobiła na mnie wielkie wrażenie i całkowicie mnie pochłonęła – mówi reżyser, Borys Lankosz. – Pamiętam, że bałem się poznać jej zakończenie. Z jednej strony ta książka prowadziła mnie przez bardzo mroczną przestrzeń, ale po cichu miałem nadzieję, że będzie to zmierzało w kierunku katharsis i nastąpi oczyszczenie. Szczęśliwie tak się stało. Z perspektywy czasu myślę, że zrobienie tego filmu było dla mnie drogą do wolności – książka mnie obezwładniła i tak intensywnie o niej myślałem, że aby się od tego uwolnić, musiałem zrobić ten film. Wydaje mi się, ze udało nam się zrealizować okrutną baśń dla dorosłych. To opowieść o naturze zła i o bohaterce, która krąg zła potrafi rozerwać – dodaje filmowiec.
– Bohaterka filmu musi się skonfrontować ze swoimi największymi lękami i rodzinnymi traumami – z sekretami, o których nie miała pojęcia – mówi Magdalena Cielecka. – Jest w niej wiele sprzecznych emocji i toczy ze sobą wewnętrzną walkę. To było bardzo ciekawe do zagrania. Zmierzenie się z każdym bohaterem, którego gram, jest trudne, ale na tym polega mój zawód. Chirurg dziecięcy ma trudniej – podkreśla aktorka.
Akcja filmu rozgrywa się w Wałbrzychu. – Wałbrzych bardzo nam pomógł ze swoim klimatem, brakiem światła i wyludnieniem tego miasta. Kręciliśmy tam film w listopadzie i grudniu, a nie jest to miejsce, gdzie przyjemnie spędza się czas. Paradoksalnie dzięki temu zbliżyliśmy się do tej historii – Wałbrzych wpłynął na nas i nasze postrzeganie otoczenia. Byliśmy wycofani i wyciszeni, co bardzo sprzyjało atmosferze filmu – dodaje Cielecka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze