Po trzech miesiącach zmaltretowana przez rodziców dwuletnia dziewczynka przegrała walkę o życie. Wrocławska prokuratura nie ma wątpliwości - to skutki zaniedbań jej rodziców - Bohdany i Iwana Y. z Ukrainy. Parze grozi dożywocie, ale sąd apelacyjny postanowił wypuścić ich na wolność.
Tę wstrząsającą historię ujawniło dziś Radio Wrocław. Dziennikarze podkreślają, że dziewczynka nie przeżyła nawet dwóch lat. Przez całe swoje krótkie życie była ofiarą skrajnego okrucieństwa ze strony własnych rodziców. W styczniu trafiła do szpitala w styczniu w stanie wskazującym jednoznacznie na wielomiesięczne zaniedbanie i maltretowanie. Lekarze natychmiast powiadomili służby. Pomimo długiej walki, 12 kwietnia mała Ukrainka zmarła na sepsę będącą następstwem doznanych obrażeń.
Według ustaleń Radia Wrocław, stan, w jakim dziecko trafiło pod opiekę lekarzy, był wstrząsający. U dziewczynki stwierdzono czyraki, ropnie, obrzęki, łuszczącą się skórę, zmiany martwicze, otwartą ranę w pachwinie, grzybicę, skrajne odwodnienie, tachykardię oraz anemię wymagającą natychmiastowej transfuzji krwi.
Prokurator Damian Pownuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, w rozmowie z rozgłośnią opowiada o tym, czego doznała maleńka dziewczynka: uderzanie, krzyczenie, skrajne zaniedbanie higieniczne, niedożywienie i odwodnienie, brak dostępu do opieki medycznej, zbagatelizowanie przewlekłego procesu chorobowego oraz brak zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, biologicznych i psychicznych.
Gdy jeszcze dziewczynka żyła, jej rodzice usłyszeli zarzuty doprowadzenia dziecka do skrajnego zaniedbania oraz znęcania psychicznego i fizycznego. Po śmierci dwulatki zarzuty wobec małżeństwa zostały zmienione na spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to od pięciu lat więzienia do dożywocia.
Ukraińska para początkowo trafiła do aresztu. Po trzech miesiącach Sąd Okręgowy we Wrocławiu zgodził się na jego przedłużenie, ale decyzja została zaskarżona przez obrońców pary. Sąd Apelacyjny uchylił ją. Wypuścił małżonków na wolność.orzekając, że dalsze stosowanie tymczasowego aresztu nie jest konieczne. Uzasadnienie? Brak zagrożenia destabilizacji śledztwa przez podejrzanych.
Prokuratora stanowczo się z tym nie zgadza. Wskazuje też na istotne okoliczności — małżeństwo nie posiadało stałego miejsca zamieszkania w Polsce, a para otwarcie deklarowała, że pobyt w kraju traktuje jako tymczasowy i planuje wyjechać dalej na zachód. Ryzyko ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości było zatem, zdaniem prokuratury, bardzo wysokie.
Następnego dnia po zwolnieniu z aresztu Ukraińcom zatrzymano paszporty. Prokuratura wydała im zakaz opuszczania kraju, zakazała kontaktowania się ze sobą nawzajem i zastosowała dozór policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze