Tragedia na torach we Wrocławiu. W niedzielne popołudnie pod koła rozpędzonego pociągu, przy stacji Wrocław Brochów, zginął mężczyzna. Śledczy ustalają, czy był to wypadek, czy też samobójstwo.
Do sytuacji doszło na oczach ludzi, czekających na peronach. Z zeznań świadków wynika, że służby początkowo prowadziły czynności, nie zasłoniwszy ciała parawanem. Mężczyzna zginął na miejscu, po zderzeniu z pociągiem Intercity "Matejko", ze Świnoujścia do Przemyśla. Pociągi te nie zatrzymują się na stacji Wrocław Brochów.
Utrudnienia w ruchu po tragicznym wypadku trwały kilka godzin. Podróżni z "Matejki" (który w sumie był opóźniony o ponad 4 godziny) musieli skorzystać z innych połączeń, a inne składy notowały opóźnienia. Teraz ruch na trasie w kierunku Opola i Oławy wrócił już do normy.
- Zdarzenie miało miejsce ok. godz. 15.30. Ustalamy jego przyczynę i wszystkie okoliczności - mówi Krzysztof Zaporowski z dolnośląskiej policji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze