To był mecz prawie jak przejażdżka na rozpędzonej kolejce górskiej. Piłkarze Śląska Wrocław w Łęcznej przegrywali dwoma golami, ale zdołali odrobić straty, a zwycięstwo zapewnili sobie już w doliczonym czasie gry! Oby więcej takich meczów w polskiej Ekstraklasie.
Dwie minuty, dwa ciosy - takiego początku meczu w Łęcznej piłkarze Śląska się nie spodziewali. Oczywiście było jasne, że gospodarzy nie wolno lekceważyć, bo ekipa trenera Jurija Szatałowa na początku sezonu spisuje się nieźle, a do tego grała na własnym stadionie. Ale stracić dwa gole w dwie minuty, praktycznie akcja po akcji? Idziemy o zakład, że w Śląsku taki obrót spraw był dużym zaskoczeniem. W 16. minucie wynik meczu otworzył Przemysław Pitry. Pomocnik Górnika skorzystał z błędu Mariusza Pawelca, który w polu karnym tak blokował piłkę, że wyłożył ją prosto pod nogi Pitrego, a ten wiedział, jak skorzystać z prezentu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze