Zaczynali od studenckich imprez i koncertów hip-hopowych, dziś produkują własne ubrania promując jednocześnie Wrocław. – To miasto nas fascynuje i nie wyobrażamy sobie mieszkania nigdzie indziej – podkreśla szef firmy. A na wrocławskich ulicach coraz częściej można spotkać głównie młodych ludzi w kolorowych koszulkach i czapeczkach z napisem „Wroclove”.
Założona przez Bartka Cymanka wrocławska firma Knockout Management w stolicy Dolnego Śląska działa od 2004 roku. Na początku zajmowała się głównie organizacją koncertów i imprez studenckich. Dzięki temu wrocławianie zdobyli niezbędne doświadczenie i umiejętności, które teraz z sukcesem wykorzystują.
- Zawsze chcieliśmy zadbać o to, żeby wizerunek naszego miasta się umacniał, a sam Wrocław był kojarzony z dobrze zorganizowana rozrywką. Zdobyliśmy cenne doświadczenie w zakresie marketingu i PR jako agencja reklamowa i promocyjna realizując projekty dla innych firm – mówi Bartek Cymanek.
Teraz młodzi przedsiębiorcy rozwijają „Wroclove”, czyli markę odzieży i pamiątek. Swoje ubrania produkują w Polsce według własnych projektów i fasonów. Starają się wybierać najlepsze dostępne dzianiny. Podobnie rzecz się ma z innymi akcesoriami.
- Czapeczki również szyjemy od podstaw w polskiej firmie. Ze względu na jakość unikamy tzw. odzieży reklamowej. Pozostałe gadżety też wykonujemy w Polsce. Staramy się, by w miarę możliwości największa część produkcji odbywała się we Wrocławiu lub okolicach – wyjaśnia Bartek Cymanek.
Nowy Jork po wrocławsku
Wrocławianie nie ukrywają, że inspirowali się m.in. znanym na całym świecie sloganem „I love NY”, który można zobaczyć na koszulkach i innych elementach garderoby w każdym zakątku globu. Chcą, by także stolica Dolnego Śląska była promowana w podobny sposób.
- Oprócz tego, że pochodzimy z Wrocławia, to miasto nas fascynuje i nie wyobrażamy sobie mieszkania nigdzie indziej. Możliwość wpływania na jego wizerunek była dla nas tym, co zawsze chcieliśmy robić i w pewnym sensie spełnieniem marzeń. Zwłaszcza, jeśli dałoby się to połączyć z regularną pracą i budowaniem marki – tłumaczy Bartek Cymanek.
Określenie „Wroclove” funkcjonuje już od ładnych paru lat. Młodzi biznesmeni na pomysł wykorzystania go w komercyjny sposób wpadli po przyznaniu Polsce organizacji Euro 2012.
- Po wstępnych planach okazało się, że takie przedsięwzięcie, jak zresztą każde w obecnych czasach, wiąże się ze sporymi nakładami finansowymi i tym samym z ryzykiem. Postanowiłem najpierw zgłosić tę nazwę do urzędu patentowego, co było naturalne z punktu widzenia ograniczenia ryzyka. Proces rejestracji trwał dwa lata, ale udało się – opowiada właściciel firmy.
Chcemy współpracować z magistratem
Firma nie potrzebowała zgody magistratu na używanie nazwy Wroclove, ale o swojej działalności od razu powiadomiła urzędników.
- Zgoda nie była nam potrzebna, ponieważ w odniesieniu do rzeczy, które produkujemy, nazwa jest naszym zastrzeżonym znakiem towarowym. Niemniej jednak magistrat ma również ochronę na tę nazwę, ale w innym zakresie. Tak działa prawo związane z ochroną patentową - zastrzeżenia dotyczą konkretnych produktów i branż, nie da się zastrzec „wszystkiego” – podkreśla Bartek Cymanek.
Przedsiębiorcy zaproponowali też miastu współpracę.
- Zwracaliśmy się do miasta ze wstępną propozycją wspólnych projektów związanych z promocją Wrocławia z użyciem nazwy Wroclove, jednak póki co nie dostaliśmy pozytywnej odpowiedzi. Możliwość wzięcia udziału w projekcie promocji miasta pod hasłem Wroclove, byłaby czymś niesamowitym, zwłaszcza przy poparciu i zaangażowaniu magistratu – mówi pomysłodawca całego przedsięwzięcia.
Wrocław „odjedzie” innym miastom?
Wrocławianom nie brak pomysłów związanych z nadchodzącymi wielkimi wydarzeniami, jak obchody Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku i Igrzyska Sportów Nieolimpijskich rok później.
- Tworzymy długoterminowy plan, który chcemy realizować, miejmy nadzieję, że przy poparciu i z udziałem magistratu. Myślę, że najbliższy czas to doskonała okazja, żeby wizerunek Wrocławia, który jest już w tej chwili bardzo pozytywny, wzmocnić na długie lata i „odjechać” innym miastom na kilka długości. Właściwie to jesteśmy pewni, że tak po prostu się stanie – podsumowuje Bartek Cymanek.
Jesienią marka będzie świętować swoje pierwsze urodziny. Jej właściciele już przygotowują serię imprez związanych z tym wydarzeniem. Ich plany można na bieżąco śledzić na Facebooku.
Ubrania i gadżety marki „Wroclove” można kupić w kilkunastu punktach w mieście, głównie w sklepach z pamiątkami i miejscach, gdzie pojawiają się turyści. Jest też stoisko na wrocławskim lotnisku, a także sklep internetowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze