Dawny osiedlowy supersam przy Gajowickiej we Wrocławiu już od kilkunastu lat w sezonie zimowym zamienia się w ogrzewalnię dla bezdomnych. Z pomocy tej placówki każdego dnia korzysta średnio 50 potrzebujących. Można tu przyjść, ogrzać się, zjeść coś ciepłego, ale też przenocować. Zajrzeliśmy, jak to miejsce wygląda od środka.
Wrocławska ogrzewalnia powstała w pawilonie, w którym przez lata działał osiedlowy sklep Ul. Funkcjonuje co roku od późnej jesieni do wczesnej wiosny. Właśnie zaczęła nowy sezon. Ma już pierwszych podopiecznych - tylko ostatnią noc spędziło tam aż 47 osób. To wrocławianie, za którymi często kryją się trudne doświadczenia. Choroby, uzależnienia, bezrobocie - to tylko kilka z nich. Ogrzewalnia św. Brata Alberta to placówka interwencyjna. Co to znaczy? Trafiają tam przede wszystkim ludzie przywiezieni po interwencji służb - policji, straży miejskiej czy pogotowia, najczęściej wyziębieni, skrajnie zaniedbani, w ciągu alkoholowym. W ogrzewalni mogą liczyć na dach nad głową, nim trafią pod opiekę do noclegowni i schronisk.
Co robić, gdy osobiście znamy lub po prostu widzimy gdzieś osobę w trudnej sytuacji życiowej, która zimą nie ma dachu nad głową? Najlepiej jak najszybciej powiadomić odpowiednie służby, np. pracowników ośrodka pomocy społecznej, organizacji pozarządowej zajmującej się osobami bezdomnymi lub straż miejską.
Różne placówki, takie jak schroniska, noclegownie, można wspierać również materialnie, np. poprzez zbiórki odzieży, sprzętu AGD czy artykułów higienicznych. Najlepiej jednak wcześniej upewnić się, jakie produkty są aktualnie najbardziej potrzebne. Przed udziałem w jakiejkolwiek zbiórce warto zweryfikować ją z organizatorami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wszystko ok, tylko dlaczego potem ci bezdomni łażą po okolicach ulicy Gajowickiej i roznoszą pluskwy i wszy? Śpią w krzakach, załatwiają się w nich. Okolice ul. Gajowickiej miedzy Zaporoska a Grochową to zagłębie lumpów i meneli.
Dworzec główny pkp i jego okolice włącznie z przystankiem mpk na lotnisko okupują pijani menele i żadne służby nie reagują na ten syf
Wszystko ok, tylko dlaczego potem ci bezdomni łażą po okolicach ulicy Gajowickiej i roznoszą pluskwy i wszy? Śpią w krzakach, załatwiają się w nich. Okolice ul. Gajowickiej miedzy Zaporoska a Grochową to zagłębie lumpów i meneli.
Dworzec główny pkp i jego okolice włącznie z przystankiem mpk na lotnisko okupują pijani menele i żadne służby nie reagują na ten syf