We Wrocławiu lubimy wcisnąć gaz, spieszymy się za bardzo, a to właśnie często przez pośpiech dochodzi do wypadków. Z egzaminatorem Dolnośląskiego Ośrodka Ruchu Drogowego rozmawiamy o najczęstszych błędach popełnianych przez wrocławskich kierowców.
Krzysztof Jaroszewicz, egzaminator Dolnośląskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, wskazuje 5 najczęstszych błędów popełnianych przez kierowców we Wrocławiu.
- To jeden z podstawowych błędów kierowców - jesteśmy rozpraszani w czasie jazdy przez telefon. Wystarczy się rozejrzeć: to jest nagminne. Widać, że facet jedzie porsche, a rozmawia na słuchawkach, nawet nie przez zestaw głośnomówiący - mówi Krzysztof Jaroszewicz, egzaminator z WORD. - Już nie wspomnę o tym, jak często sprawdzamy wiadomości, scrollujemy Facebooka czy czytamy internetowe artykuły.
Tak nie powinno być, bo każde, nawet krótkie zerknięcie w telefon, to rozpraszanie się w czasie jazdy i możliwość niezauważenia niespodziewanej sytuacji na drodze.
Przypomnijmy, że za korzystanie z telefonu w czasie jazdy grozi mandat w wysokości 500 złotych i aż 12 punktów karnych!
Wrocławscy kierowcy jeżdżą za szybko. To kolejnym, nagminny i podstawowy błąd zmotoryzowanych. - Proszę się zastanowić, kto jedzie we Wrocławiu 50 km/h. No chyba że stoi policja. Wtedy wszyscy grzecznie zwalniają. Nawet w strefie zamieszkania, gdzie obowiązuje 20 km/h, mało kto stosuje się do ograniczenia prędkości. Ponadto tam, w strefie zamieszkania, to pieszy ma pierwszeństwo. A jak już gdzieś, tak jak na moście Milenijnym i Nowaka-Jeziorańskiego jest możliwość zwiększenia prędkości do 70 km/h, to kierowcy z Wrocławia jadą 90 km/h albo więcej - dodaje Krzysztof Jaroszewicz i przypomina, że te ograniczenia po coś są. To warunek bezpiecznej jazdy.
Notorycznym błędem wrocławskich kierowców jest niezatrzymywanie się na linii, kiedy mamy przed sobą znak STOP-u. I nie chodzi o to, żeby zwolnić, pojazd powinien się całkowicie zatrzymać na linii, potem kierowca powinien się upewnić, czy wjazd na skrzyżowanie jest całkowicie bezpieczny i dopiero wrzucić pierwszy bieg.
- Z taką sytuacją mamy do czynienia na przykład na rondzie przy Stadionie. Ale niejednokrotnie kierowcy się nie zatrzymują, a to zasadniczy błąd - dodaje Krzysztof Jaroszewicz.
Za niezatrzymanie się na STOP-ie grozi 300 złotych mandatu i 8 punktów karnych.
- Nie stosujemy się też do sygnalizacji świetlnej. Wielu kierowców wjeżdża na późnym żółtym, bo to jeszcze żółte. A prawda jest taka, że do wjazdu na skrzyżowanie uprawnia nas tylko światło zielone. Na żółtym można wjechać tylko wtedy, gdyby miało dojść do gwałtownego hamowania - przypomina Krzysztof Jaroszewicz.
Tymczasem we Wrocławiu kierowcy niejednokrotnie przejeżdżają na żółtym, często blokując w korkach skrzyżowanie. Zdarza się, że ignorują też światło czerwone, "bo przecież jeszcze zdążę".
Za przejechanie na czerwonym grozi nam 2000 złotych mandatu i 15 punktów karnych.
A na koniec zostawiamy to, co jak mantrę powtarzają wszystkim swoim kursantom instruktorzy szkół jazdy: "dostosuj prędkość do swoich umiejętności i warunków jazdy". Krzysztof Jaroszewicz z WORD powtarza, że o tym zapominają nawet doświadczeni kierowcy. Nie dostosowują prędkości do warunków jazdy - jadą szybko, nawet jak pada deszcz czy jest ślisko. Być może z pośpiechu, być może z przyzwyczajenia. Ale przypomnijmy, że to właśnie niedostosowanie prędkości do warunków policja wymienia jako jedną z najczęstszych przyczyn wypadków na drodze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.75% kierowców w. Mieście to Anglicy. W tym mieście zapanowała moda jazdy lewym pasem pomimo iż prawy jest wolny pusty, ale nie z uporem maniaka jeden z drugą jadą sobie 30km/h lewym pasem. No i jeszcze jedna przywara większość użytkowników kierunkowskazy to pierwszeństwo. Włącza kierunkowskaz i nie patrzy na nic po prostu albo włącza się do ruchu lub zmienia pas ruchu. No cóż kultura jazdy we Wrocławiu pozostawia wiele do życzenia. Szanujmy się nawzajem na drogach i przestrzegajmy przepisy o ruchu drogowym.
Nie po to sobie ludzie wypruwają żyły i biorą Skodę czy inne BMW w leasing, żeby potem jeździć prawym pasem. Przecież jazda samochodem to dla części osób walka o to kto będzie pierwszy na kolejnych światłach, przestrzeń do leczenia własnych kompleksów i życiowego nieszczęścia.
75% kierowców w. Mieście to Anglicy. W tym mieście zapanowała moda jazdy lewym pasem pomimo iż prawy jest wolny pusty, ale nie z uporem maniaka jeden z drugą jadą sobie 30km/h lewym pasem. No i jeszcze jedna przywara większość użytkowników kierunkowskazy to pierwszeństwo. Włącza kierunkowskaz i nie patrzy na nic po prostu albo włącza się do ruchu lub zmienia pas ruchu. No cóż kultura jazdy we Wrocławiu pozostawia wiele do życzenia. Szanujmy się nawzajem na drogach i przestrzegajmy przepisy o ruchu drogowym.
Nie po to sobie ludzie wypruwają żyły i biorą Skodę czy inne BMW w leasing, żeby potem jeździć prawym pasem. Przecież jazda samochodem to dla części osób walka o to kto będzie pierwszy na kolejnych światłach, przestrzeń do leczenia własnych kompleksów i życiowego nieszczęścia.
Wiesz tego nie brałem pod uwagę. Może i masz raczej i pora zrewidować swój punkt widzenia. ????