Reklama

Outlaws stoczą bitwę o przełamanie

21/04/2017 13:48

W sobotę o godzinie 14, na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, zostanie rozegrany mecz czwartej kolejki Topligi, w którym Seahawks Gdynia podejmą Outlaws Wrocław.

Sobotni mecz rozpoczynający czwartą kolejkę Topligi śmiało można określić mianem pojedynku Dawida z Goliatem. Trzykrotny mistrz kraju w ostatnich pięciu sezonach zmierzy się z młodym debiutantem, który w najwyższej klasie rozgrywek znalazł się po raz pierwszy w swojej krótkiej, bo zaledwie trzyletniej historii. Duża różnica doświadczeń, sukcesów i wytyczonych celów, to pierwsze określenia jakie przychodzą na myśl przy zestawieniu obu ekip. Jest jednak kilka pierwiastków, które są dla nich wspólne - rozgoryczenie, wściekłość i zaskoczenie.

Starcie z najlepszymi futbolistami w Polsce okazuje się dla Banitów nie tylko solidną lekcją futbolu, ale i murem nie do przebicia. Już w pierwszym meczu wysoka porażka z warszawskimi Orłami nie nastrajała optymizmem przed starciem z mistrzem Polski i Europy. Ten rozprawił się z nimi koncertowo i pozostawił pierwsze od czterech lat derby Wrocławia bez historii.

Spotkanie z kolejnym futbolowym gigantem traktują jako kolejną lekcję, w której nie tylko chcą pokazać swój potencjał i ostry temperament, ale i odzyskać radość z gry - Nadal wdrażamy nowy system ofensywny, nad którym pracujemy od dwóch miesięcy. Zasilenie zawodnikami z Kątów Wrocławskich też spowodowało zmianę w naszym stylu gry. Kilku z kluczowych z zawodników przeszło przed rozgrywkami do Panthers. Naszym celem jest ustabilizowanie składu i formy. Nie wiemy czego spodziewać się po ofensywie Jastrzębi po zmianie rozgrywającego. Prawdopodobnie pokażą zupełnie inne ustawienia niż w poprzednich meczach - skomentował Paweł Kaźmierczak, koordynator ofensywy Outlaws Wrocław.

Dla wicemistrzów zeszłego sezonu kalendarz na samym początku sezonu również okazał się mało łaskawy. Na starcie przyszło im rozegrać rewanż za zeszłoroczny SuperFinał z odwiecznym rywalem, Panthers Wrocław. To zadanie wyraźnie przerosło gdynian, którzy zdołali tylko raz zapunktować w całym meczu i wyraźnie ulegli w ostatecznym rozrachunku. Wyjazd do Szczecina miał pozwolić drużynie odbudować się mentalnie i załapać pęd, który poniesie ich w następnych kolejkach. I faktycznie, zwycięstwo 31:13 pozwoliło uśmiechnąć się trenerom i zawodnikom, co jakże potrzebne było przed walką z kolejnym potentatem - Primacol Lowlanders.

Niestety, białostocka murawa okazała się dla Jastrzębi mało przyjazna i po twardym, wyrównanym pojedynku, to gospodarze okazali się lepszym kolektywem. - Ciężko jest być zadowolonym z początku sezonu. Jesteśmy rozczarowani swoimi wynikami i postawą na boisku. Żmudnie pracowaliśmy nad swoją formą w sezonie przygotowawczym, a aktualnie tracimy drugą pozycję w lidze na rzecz Lowlanders. Nie tego się spodziewaliśmy, ale nie chcemy rozpamiętywać porażek. Będziemy chcieli odzyskać to, co nasze - zapowiada Arkadiusz Cieślok, lider formacji defensywnej Jastrzębi.

Na domiar złego na początku tygodnia media społecznościowe obiegła zaskakująca informacja o zwolnieniu rozgrywającego Zandera McKeana, który nie spełnił oczekiwań sztabu trenerskiego. Nominalnie jego zastępcą miał być Chris Young, ale i on musiał opuścić klub z powodu kłopotów zdrowotnych. Dopiero dwa dni później klub ogłosił pozyskanie nowego zawodnika na tę pozycję - Joey"a Bradley"a, który przez ostatnie dwa lata był rozgrywającym oraz koordynatorem ofensywy Lisbona Devils. Z drużyną tą zdobył dwa mistrzostwa Portugalii oraz brał udział w rozgrywkach IFAF Europe Champions League.

- Trenerzy byli przygotowani na taki scenariusz, więc nie można powiedzieć, że spadło to na nas jak grom z jasnego nieba. Z Zanderem rozstaliśmy się w dobrych stosunkach. Niestety, nie był typem lidera, zawodnika, który pociągnąłby drużynę w trudnych momentach. Brakowało w nim przede wszystkim tego elementu, bo nie można mu odebrać umiejętności. Nie mamy żalu, ale jako wicemistrz - z aspiracjami na odzyskanie tytułu - nie możemy pozwolić sobie na kolejne porażki - tłumaczy defensywny liniowy Seahawks.

Bradley ma pełnić nie tylko rolę rozgrywającego na boisku, ale i koordynatora formacji ofensywnej. O ile takie zmiany w trakcie sezonu mogą być ryzykowne, to wydaje się, że teraz jest na to najlepszy czas. Mecz z debiutantem, który również przeżywa swoje problemy, jest idealnym momentem na zgranie się ofensywy z nowym zawodnikiem i systemem, który z pewnością przejdzie małe zmiany. - Przede wszystkim wróciła do drużyny dobra energia. W naszą ofensywę znów wstąpił głód zwyciężania - dodał Cieślok.

Czy wrocławscy Banici postawią się najbardziej utytułowanej drużynie w Toplidze? Czy zdobędą swoje pierwsze punkty w historii występów na najwyższym szczeblu rozgrywek? Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie, bo Jastrzębie będą chciały wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Celem jest pogoń za czołówką.

Gospodarz: Seahawks Gdynia (1:2)
Gość: Panthers Wrocław (0:2)
Data i godzina: 22 kwietnia, godz. 14:00
Stadion: Narodowy Stadion Rugby, ul. Kazimierza Górskiego 10, Gdynia
Bilety: Wstęp bezpłatny


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości