Reklama

Piłkarze WKS-u nie pierwszy raz wypuszczają zwycięstwo z rąk

15/02/2017 19:11

Śląsk Wrocław prowadzi w spotkaniu ligowym i wszystko wskazuje na to, że zdobędzie upragnione trzy punkty i nagle... w ostatniej akcji meczu rywale doprowadzają do wyrównania. Brzmi znajomo? Z całą pewnością - w niedzielę wrocławianie tak stracili zwycięstwo z Wisłą Płock. Niestety, nie był to taki pierwszy wyczyn w tym sezonie.

W obecnych rozgrywkach piłkarze WKS-u nie będą bić się o najwyższe trofea, co więcej, już raczej "nie grozi" im awans do czołowej ósemki. Wszystko wskazuje na to, że do ostatnich kolejek czeka ich walka o pozostanie w ekstraklasie, dlatego każdy punkt jest na wagę złota. Tymczasem w ostatnim meczu Śląsk stracił dwa cenne "oczka" już w doliczonym czasie gry, właściwie na sekundy przed końcowym gwizdkiem. Takie sytuacje bolą, ale zdarzają się w piłce. Problem polega na tym, że tylko w tym sezonie Śląsk stracił tak wygraną już trzy razy.

26 września Śląsk grał na wyjeździe z Piastem Gliwice. Spotkanie nie stało na najwyższym poziomie i wszystko wskazywało na to, że zakończy się bezbramkowym remisem. Po zespołu prowadzonego wówczas przez Mariusza Rumaka uśmiechnął się los, bowiem w doliczonym czasie gry sędzia podyktował rzut karny dla Śląska. Kamil Biliński jedenastkę wykorzystał, a szczęśliwa końcówka tak rozprężyła wrocławian, że zdołali jeszcze stracić wyrównującego gola i dwa meczowe punkty.

Wyciągnięto wnioski z tej sytuacji? Niespełna miesiąc później, już we Wrocławiu - 21 października - Śląsk mierzył się z Cracovią. Scenariusz dość podobny - wrocławianie prowadzą, by w ostatnich fragmentach spotkania sprokurować rzut karny i dać krakowianom szansę na wyrównanie. Ci takiej okazji nie zaprzepraścili i Śląsk raz jeszcze musiał obejść się smakiem.

Teraz znów dochodzi do takiej sytuacji i można tylko zastanawiać się, co by było gdyby piłkarze Śląska zachowali koncentrację do samego końca w każdym z meczów. Gdyby dodać im te sześć punktów, znajdowaliby się teraz na siódmym miejscu, z dużymi szansami na czołową ósemkę.

Pocieszeniem może być fakt, że w meczu z Wisłą Płock Śląsk prezentował się naprawdę nieźle, a wyrównującą bramkę faktycznie można zrzucić na karb precha. Jeśli w kolejnych spotkaniach zaprezentuje się podobnie, kibice Śląska mogą być spokojni o ekstraklasowy byt.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości