Reklama

Po pożarze w Kiełczowie: Czy w okolicy powietrze jest bezpieczne?

08/03/2023 14:43

Nie otwierajcie okien, nie wychodźcie z domów - apelował do mieszkańców we wtorek wieczorem wójt Długołęki Wojciech Błoński. W Kiełczowie przez wiele godzin płonęło składowisko starych baterii i akumulatorów, a nad wsią unosiła się gęsta chmura gryzącego dymu. Wiatr przenosił ją później na północny wschód, w stronę Oleśnicy. Czy po pożarze powietrze w okolicy jest bezpieczne?

W czasie, gdy płonęło składowisko przy ul. Wilczyckiej w Kiełczowie, lokalne czujniki jakości powietrza używane do monitorowania poziomu smogu oszalały. Pokazywały wartości, jakich nikt nie widział tu nigdy wcześniej. Wójt Wojciech Błoński zwołał pilne posiedzenie zespołu zarządzania kryzysowego i zalecił mieszkańcom, by nie wychodzili z domów ani nie otwierali okien. - Musimy to jakoś przetrwać - mówił podczas relacji na żywo na Facebooku.


ZOBACZ ZDJĘCIA Z POŻARU W KIEŁCZOWIE


Na szczęście strażacy zapewniają, że mimo chwilowego wzrostu wskaźników zanieczyszczenia powietrza, wdychanie powietrza w Kiełczowie i okolicach nie było i nie jest niebezpieczne. W czasie gdy strażacy walczyli z ogniem i kolejnymi wystrzeliwującymi bateriami, specjalny zespół straży cały czas monitorował powietrze. - Zajmowała się tym na bieżąco Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemiczno-Ekologocznego z Wrocławia - podkreśla Wojewódzka Straż Pożarna we Wrocławiu. Chemicy ze straży nie stwierdzili niebezpieczeństwa.

Reklama

Na zlecenie gminy inspekcja środowiska przebadała też wodę płynącą w rowie w okolicach ulicy Makowej. - Wstępna ocena podstawowych parametrów nie wskazuje na ponadnormatywne zanieczyszczenie wody w tym rowie - mówi Wójt Długołęki Wojciech Błoński. Według wójta, do normy wróciło już też powietrze w okolicy. -Na terenie gminy Długołęka zainstalowane są trzy gminne czujniki powietrza. Na chwilę obecną wszystkie wskazują dobrą jego jakość - podkreśla Błoński.


Podczas wtorkowego pożaru spłonęły materiały składowane na powierzchni około 1600 mkw. Straty oszacowano na 300 tysięcy złotych. W akcji ucierpiał jeden ze strażaków - to ratownik z OSP w Borowej.


Groźny pożar w Kiełczowie - czytaj więcej na ten temat


m

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości