Reklama

Poszło zgodnie z planem. Śląsk - Wisła Kraków 1:0 [RELACJA]

12/02/2016 00:00

To nie był mecz, o którym we Wrocławiu będzie się długo pamiętać, ale najważniejsze, że Śląsk dobrze wszedł w piłkarską wiosnę. I pokonał Wisłę Kraków 1:0, po golu Tomasza Hołoty.

To był nie tylko mecz przyjaźni, bo kibice obu zespołów przyjaźnią się od lat, ale też pełny dodatkowych podtekstów. Dzisiejszy trener Wisły Tadeusz Pawłowski niedawno prowadził Śląsk, w którym jako szkoleniowiec spędził blisko dwa lata. Popularnego “Teddy’ego” pożegnali przed meczem działacze, wręczając pamiątkową tablicę, pożegnali też kibice, którzy przygotowali oprawę z podziękowaniem dla byłego trenera. Podziękowano też byłemu rzecznikowi prasowemu Śląska Michałowi Mazurowi, który w klubie przepracował siedem lat. Działacze postanowili też zabrać się na poważnie za to, aby Śląsk znów zaczął być traktowany jako poważna firma. Wcześniej bywało z tym różnie, a najbardziej bolesnym objawem kryzysu była mizerna frekwencja na meczach. Dlatego przed spotkaniem z Wisłą koncert na Stadionie Wrocław dała Cleo. O gustach się nie rozmawia, więc wartości artystycznej tego występu oceniać nie będziemy.

W meczu z Wisłą debiutowali też nowi gracze Śląska. Solidne zawody zaliczył obrońca Lasza Dwali, który na początku był nieco “elektryczny”, ale później grał bardzo pewnie. Zawiódł nieco pomocnik Andras Gosztonyi, po którym było widać, że ma spory potencjał i umiejętności, ale zbyt często podejmował na boisku złe decyzje, a jego współpraca na lewej stronie z Dudu nie należała do najlepszych. Tutaj jednak z czasem powinno być tylko lepiej. Poniżej swojego, solidnego poziomu nie zszedł Robert Pich, który zagrał tylko ok. 20 minut, ale zdążył narobić na lewej pomocy nieco “wiatru” i napędził kilka groźnych akcji Śląska. A najlepiej w drużynę wkomponował się Ryota Morioka. Japończyk ma duży potencjał, świetnie operuje piłką, dużo widzi na boisku i potrafi bardzo dokładnie dograć piłkę. Widać było, że trzeba mu jeszcze czasu, aby lepiej rozumieć się z partnerami z drużyny, widać było też, że Morioka nie należy do grona graczy szczególnie żwawych, ale jako lider środka pola wkrótce może być w Śląsku niezastąpiony.



W pierwszej połowie meczu gra nieco “falowała”, a przewagę raz miał Śląsk, by po chwili to Wisła zaczęła przejmować inicjatywę. Wrocławianie tylko raz stworzyli poważniejsze zagrożenie pod bramką rywala, po strzale Morioki w 33. minucie. Krakowianie w ofensywie mieli więcej do powiedzenia. W 17. minucie strzał Zdenka Ondraszka z trudem obronił Pawełek, a tuż przed końcem pierwszej połowy piłkę do bramki Śląska posłał Rafał Boguski - na szczęście dla wrocławian zrobił to ze spalonego, więc o golu nie mogło być mowy.



Po zmianie stron krakowianie rzucili się Śląskowi do gardła, jakby szybko chcieli ułożyć sobie dalszą część meczu. I niewiele brakowało, a dopadliby wrocławian. W 52. minucie znów popisał się Boguski, po strzale którego piłka wylądowała na poprzeczce bramki Śląska. Chwilę później groźnie uderzał Ondraszek. Wrocławianom potrzeba było nieco czasu, aby odzyskać rytm gry i koncentrację w obronie, ale gdy to zrobili, na boisku zrobiło się nieco niemrawo. Więcej zaczęło się dziać, gdy po strzale Morioki piłka wpadła do bramki Wisły, ale gola z tego nie było, bo Japończyk był na spalonym. Ta sytuacja oraz wejście na boisko Picha nieco Śląsk ożywiła. Na efekty trzeba było czekać do 79. minuty. Wtedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne Wisły piłka spadła na głowę Macieja Sadloka, a ten odbił ją tak pechowo, że trafiła wprost do Tomasza Hołoty. Pomocnik Śląska tylko postawił kropkę nad i, pewnym strzałem pokonując bramkarza Wisły.



Wrocławianie zwycięstwa nie dali sobie odebrać, przez ostatnie minuty gry broniąc się uważnie i pewnie. Wisła zdołała sobie wypracować znakomitą sytuację, dzięki której tuż przed końcem meczu mogła doprowadzić do remisu. Ale potężny strzał Bałaszowa z trudem i na raty, ale skutecznie obronił Pawełek.



Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 1:0 (0:0)


Bramka: Hołota (79.).



Śląsk Wrocław: Pawełek - Zieliński, Celeban, Dwali, Dudu - Dankowski (73. Ostrowski), Hateley, Hołota, Morioka (69. Pich), Gosztonyi (90. Grajciar) - Biliński.


Wisła Kraków: Miśkiewicz - Burliga, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Guerrier (62. Cywka), Uryga, Pietrzak (83. Crivellaro), Boguski, Bałaszow - Ondraszek.



Żółte kartki: Hateley, Morioka, Dudu, Gosztonyi - Guerrier, Sadlok, Guzmics.


Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).



Widzów: ok. 13 tys.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości