Piłkarzy Śląska Wrocław nie opuszcza pech. Co prawda w ostatnim ligowym meczu pokonali na wyjeździe Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:1, ale za to niecodzienne przygody spotkały ich podczas powrotu, bowiem w autokarze WKS-u wybuchł pożar.
Ogień pojawił się w luku bagażowym najprawdopodobniej wskutek zwarcia instalacji elektrycznej. Ogromną przytomnością umysłu i doświadczeniem strażackim wykazał się kierownik zespołu Andrzej Traczyk, który zarządził, by nie otwierać bagażnika, a ogień próbować powstrzymać gaśnicami. Gdyby luk został otwarty, poprzez zwiększenie dostępu tlenu ogień mógłby się rozprzestrzenić nawet na cały autobus. A tak, szybko opanowano pożar i gdy na miejsce dotarła straż pożarna, niebezpieczeństwo zostało już zażegnane.
Na szczęście obyło się bez większych strat. Najbardziej ucierpiała torba Mariusza Pawełka i jego sprzęt bramkarski, który spłonął niemal doszczętnie. Żaden z piłkarzy nie odniósł obrażeń, a jedynym poszkodowanym jest Andrzej Traczyk, który doznał lekkiego poparzenia ręki przy próbie gaszenia pożaru i ratowania sprzętu.
Po awarii sprawnie zorganizowano autobus zastępczy, a cała załoga Śląska mogła szybko wrócić do domów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze