W oknie siedziby Dolnośląskiego Urzędu Ochrony Zabytków przy ul. Łokietka 11 we Wrocławiu zawisł baner z żądaniem podwyżek dla pracowników.
"Praca za grosze. Żądamy radykalnych podwyżek" - głosi napis w oknie urzędu. Zapytanie w sprawie niskich zarobków pracowników wojewódzkich urzędów ochrony zabytków zadała ministrowi kultury i dziedzictwa narodowego wrocławska posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka już w lipcu.
"Pracownicy z kilkuletnim stażem na stanowisku inspektora otrzymują wynagrodzenie w wysokości ok. 2900 zasadniczej pensji brutto. Pracownicy z wieloletnim doświadczeniem zawodowym na stanowisku starszego inspektora zarabiają ok. 3000 zł zasadniczej pensji brutto, a pracownicy po 20 latach pracy otrzymują wynagrodzenie na poziomie 3000 – 3100 zł zasadniczej pensji brutto. Ich zdaniem wpływa to negatywnie na proces zaangażowania i motywacji do dalszej pracy. Problem ten dotyczy blisko 700 osób zatrudnionych w urzędach ochrony zabytków w całej Polsce" - można przeczytać w dokumencie.
Tymczasem tylko podpisu prezydenta RP brakuje na ustawie budżetowej, w której środki na dotacje w gestii wojewódzkiego konserwatora rosną z 800 tys. do 5,5 mln zł. O zmianę tę walczyli aktywiści z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, Joanna Augustynowska (PO), Monika Wielichowska (PO), Zofia Czernow (PO), Michał Jaros (.N) i Ryszard Galla (niezrzeszony), przy wparciu wojewody Pawła Hreniaka.
Pieniądze te jednak mają być przeznaczane na ratowanie zabytków, a nie pensje pracowników.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze