Do końca wiosny 180 mieszkańców romskiego koczowiska przy ul. Kamieńskiego opuści baraki i zacznie nowe życie na terenie miasta. Pomagają im w tym fundacja "Dom Pokoju", miasto i szkoły. Po dwóch i pół roku programu integracyjnego będą podejmować wyzwania samodzielnie.
Projekt intergracji wrocławskich Romów opiera się na systemie domów i mieszkań treningowych, a także wsparcia aktywizacyjnego, w ramach którego doradca rodziny pomaga w znalezieniu pracy i szkoły oraz w rozwiązywaniu codziennych problemów.
Fundacja Dom Pokoju jest w trakcie wynajmowania lokali dla mieszkańców koczowiska. Na razie ma już 8, a sumie ma ich być 20. Część z nich jest już zamieszkana przez 72 osoby.
Mieszkania muszą być odpowiednio duże, co najmniej 3-4-pokojowe, bo na jeden przypada kilka rodzin. Koszty najmu są częściowo pokrywane przez Romów, a częściowo przez fundację. Projekt finansuje miasto (w ubiegłym roku 666 tys. zł, w tym - 874 tys. zł) i tak będzie do 2020 r. Później uczestnicy programu mają już żyć, pracować i uczyć się samodzielnie.
Koczowisko romskie zostanie zlikwidowane. Baraki są sprzątane i wyburzane przez mieszkańców, którzy je opuszczają.
- Najtrudniejsze były pierwsze przeprowadzki. Romowie mieli sporo obaw, także z powodu niesprzyjających nastrojów społecznych, ale przede wszystkim w grupie czuli się bezpieczniej. Ale gdy okazało się, że to zmiana na lepsze, że nie spotykają się z agresją i mają dobre warunki życia, mieszkańcy koczowiska opuszczają je coraz chętniej - mówi Dorota Whitten z Domu Pokoju.
Romskie koczowisko przy ul. Kamieńskiego od lat wzbudzało kontrowersje, m. in. protestowali mieszkańcy okolicznych budynków. Miejski proces o eksmisję Romów, rozpoczęty w 2013 r. (teren koczowiska to działka należąca do miasta), został zawieszony w listopadzie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze