Reklama

Miejsce we Wrocławiu jak z innego świata. Ruiny wielkiej niemieckiej fabryki stoją do dziś!


To miejsce poznacie po charakterystycznym, czerwonym kominie górującym nad wrocławskim Zakrzowem. Sto lat temu działała tutaj największa fabryka papieru na Dolnym Śląsku. Po wojnie niemal całą rozkradli Sowieci. Od 70 lat budynki popadają w ruinę. Nie można tu wejść. Nam udało się jednak zajrzeć do środka. Zobaczcie wyjątkowe zdjęcia!


Historia wrocławskiej papierni zaczęła się skromnie, jak to często bywa z wielkimi przedsięwzięciami. W pierwszej połowie XIX wieku właściciel młyna wodnego na rzece Dobra, niejaki Hartmann, wpadł na pomysł otwarcia małego zakładu produkującego papier czerpany. Wykorzystywał do tego naturalną siłę nurtu rzeki, która płynęła podziemnymi tunelami pod budynkami przyszłej papierni. Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

RUINY FABRYKI PAPIERU - KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA

W 1851 roku zakład został kupiony przez Heinricha von Korna, pochodzącego ze znanej wrocławskiej rodziny księgarzy. To właśnie pod zarządem rodziny von Korn papiernia weszła w fazę prawdziwego rozwoju. W roku 1858 nastąpiło przekształcanie młyna papierniczego w pierwsze zakrzowskie przedsiębiorstwo przemysłowe. Zainstalowano liczne maszyny wiele z nich napędzano przy wykorzystaniu nurtu rzeki Dobra.

Reklama

Młode przedsiębiorstwo szybko zyskiwało na znaczeniu. Fabryka stała się największą wytwórnią papieru na Dolnym Śląsku, zatrudniała 120 pracowników, a jej sztandarowym produkcją było wytwarzanie tapet. Specializacja w tapetach okazała się strzałem w dziesiątkę - w dobie gwałtownej urbanizacji i wzrostu zamożności mieszczaństwa zapotrzebowanie na ozdobne wykładziny ścienne było ogromne.

Niemiecka papiernia działała pod nazwą Papierfabrik Sacrau przez dziesięciolecia. Jednak prawdziwa próba czekała ją w czasie II wojny światowej. Podczas II wojny światowej funkcjonował tu zakład pracy przymusowej. Jak wiele innych przedsiębiorstw w hitlerowskich Niemczech, papiernia została podporządkowana machinie wojennej, wykorzystując pracę niewolniczą więźniów.

Reklama

Koniec wojny nie oznaczał jednak końca trudności. Fabryka przetrwała wojnę, jednak zniszczenia były ogromne. Sowieci wywieźli prawie całe wyposażenie młyna, linii produkcji surowego papieru, produkcji tapet i drukarni. To, co przez dziesięciolecia budowali niemieccy przemysłowcy, zostało w dużej mierze zdemontowane i wywiezione na wschód jako reparacje wojenne.

Polskie władze nie zamierzały jednak porzucić tak strategicznego miejsca. W roku 1946 rozpoczęły działalność Wrocławskie Zakłady Wyrobów Papierowych - Fabryka Kartonażu Zakrzów. Nowa polska papiernia próbowała nawiązać do przedwojennych tradycji, ale realia gospodarki planowej okazały się mało sprzyjające.

Reklama

Historia polskich Zakrzowskich Zakładów Wyrobów Papierniczych była zaskakująco krótka. W roku 1952 firma została przeniesiona do Chojnowa, a budynki po zlikwidowanej papierni zakrzowskiej przejęły Zakłady Metalowe Zakrzów, późniejszy Polar. 

Dziś dawne Zakrzowskie Zakłady Wyrobów Papierniczych to tylko wspomnienie. Opuszczona fabryka papieru na Zakrzowie jest jak z innego świata. Miejsce to, choć opuszczone i niszczejące, kryje w sobie niezwykłą historię przemysłowego rozwoju Wrocławia.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/06/2026 09:07
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Dzban_Breslau 2025-06-09 18:37:31

    Gdy w Breslau mieszkali moi dziadkowie to Breslau słynął z przemysłu i fabryk. Teraz to wszystko w ruinie. Ja Sytryka lubię ale zamiast bawić się w sadzenie drzewek to mógłby przywrócić przemysłową świetność pięknego Breslau.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości