Reklama

Ryk po tamtej stronie ciszy. Recenzja spektaklu „Matki wyklęte”

27/06/2021 23:10

Wielką wartość ma dla mnie emocjonalne doświadczenie, jakie zawdzięczam spektaklowi „Matki wyklęte”. Powstał on na podstawie rozmów przeprowadzonych z kobietami, które poroniły i nie był to koniec ich dramatu.

Bohaterka książki „Miasteczko Middlemarch” autorstwa George Eliot mówi do swojej siostry: „Musiałabyś odczuwać wszystko tak jak ja. Tylko w ten sposób mogłabyś się tego dowiedzieć”. Za sprawą poruszającego spektaklu dokumentalnego „Matki wyklęte”, miałem okazję przekonać się, co czują kobiety, który poroniły. Powstał on na podstawie rozmów przeprowadzonych z kobietami, które "chciały dokonać pochówku swojego dwumilimetrowego dziecka, ale bez księdza i  się nie dało” – można przeczytać w opisie przedstawienia.


Jego bohaterkami są zwyczaje kobiety, których życie wywróciła do góry nogami wielka, osobista tragedia. Jakby tego było mało musiały się konfrontować z brakiem empatii i zrozumienia, a przede wszystkim z mnóstwem biurokratycznych absurdów – zarówno w szpitalu jak i kościele. Nawet jeśli nigdy w pełni nie odczuję tego, jak wielkie przeżyły one tragedie, to ten spektakl jest dla mnie bardzo wartościowym narzędziem poznania. Zwłaszcza, że znakomitym zabiegiem okazało się to, że słowa kobiet, które poroniły wypowiadają nie tylko aktorki, ale też aktorzy. To emocjonalne doświadczenie ma dla mnie wielką wartość.

Reklama

Twórcy i twórczynie (Ada Tabisz, Magdalena Gładysiewicz, Katarzyna Górska, Marcelina Kieres, Dominik Skwarek, Piotr Starczak, Aleksandra Pulcer) zawarły w tym spektaklu wiele pomysłowych rozwiązań, które czynią go jeszcze bardziej przejmującym i bardzo do mnie przemówiły. Wyciągając na światło dzienne bolesne i niewygodne historie, udowadniają, że autorzy i autorki teatru na faktach są kronikarzami swoich czasów.


Wspomniana przeze mnie na początku George Eliot napisała w „Miasteczku Middlemarch”:

Reklama

„Gdybyśmy ostro widzieli i odczuwali wszystko, co się składa na zwyczajne, ludzkie życie, musielibyśmy niemal słyszeć, jak trawa rośnie i jak bije serce wiewiórki i zabiłby nas ten ryk, który jest po tamtej stronie ciszy”.


W trakcie oglądania spektaklu „Matek wyklętych”, prezentowanego podczas festiwalu „Paragraf/Artykuł”, próbowałem wyobrazić sobie bicie serca dziecka w brzuchu matki i ów wspomniany na końcu ryk znajdujący się po drugiej stronie ciszy. Nieprędko o nich zapomnę.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości