Reklama

Sąd utajnił sprawę zabójstwa Danusi z Jeleniej Góry

17/12/2025 17:06

Nie dowiemy się, co powiedziała sędziom dwunastoletnia uczennica podstawówki z Jeleniej Góry, domniemana zabójczyni o rok młodszej szkolnej koleżanki. Sąd dla nieletnich, który przejął sprawę od prokuratury, postanowił dziś, że będzie się ona toczyła za zamkniętymi drzwiami i odmówił odpowiedzi na jakiekolwiek pytania związane z zabójstwem. Nie ujawniono też wyników sekcji zwłok zamordowanej Danusi.


Ponieważ domniemanym sprawcą zbrodni jest dziecko, prowadzeniem sprawy nie może zajmować się prokuratura, a sąd dla nieletnich. Śledczy wszystkie dokumenty i dowody przekazali więc już wczoraj jeleniogórskim sędziom. Wczoraj nie zdecydowano się na dalsze zatrzymanie dwunastolatki. Nieoficjalnie wiadomo, że trafiła pod opiekę lekarzy. Dziś za zamkniętymi drzwiami rozmawiali z nią sędziowie.

Czy po tej rozmowie dziewczyna wróciła do domu, nie wiadomo. Wiceprezes Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze Agnieszka Makowska w krótkim oświadczeniu poinformowała jedynie, że wobec dwunastolatki sąd zastosował dziś "środek tymczasowy". Odmówiła jednak informacji, jaki to środek. Prawo mówi, że może to być zarówno umieszczenie w ośrodku wychowawczym  czy też w zakładzie leczniczym, jak i jedynie nadzór kuratora. - Prosimy o zachowanie spokoju i powagi w związku z tragedią jaka miała miejsce - zaapelowała sędzia Agnieszka Makowska.

Reklama

Już rano minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że dwunastolatka trafi zapewne do poprawczaka. Ale tak nie będzie. Bo nie pozwala na to prawo.

Ponieważ domniemana sprawczyni nie ukończyła trzynastu lat, najsurowszą konsekwencją jaka może ją spotkać, jest pobyt w młodzieżowym ośrodku wychowawczym - to placówka o znacznie mniejszym rygorze niż zakład poprawczy. Działa podobnie jak szkoła z internatem. Przebywające tu osoby nie odbywają kary, a przechodzą proces wychowawczy i resocjalizację. Są pod całodobową opieką wychowawców. Nacisk kładziony jest na naukę, terapię i pracę nad zachowaniem.

Reklama

Podstawą skierowania do ośrodka mogą być także uporczywe wagary, zachowania agresywne, łamanie norm społecznych czy sięganie po alkohol. O długości pobytu w takim ośrodku decyduje sąd. Pobyt powinien zakończyć się po osiągnięciu efektów resocjalizacyji lub ukończeniu przez wychowanka 18 lat (w szczególnych sytuacjach do 21 lat).

Do zabójstwa jedenastoletniej Danusi doszło w poniedziałek przed godz. 15, gdy uczennica piątej klasy wracała ze szkoły do domu. Przed szkołą doszło do sprzeczki z o rok starszą uczennicą. Nie wiadomo, o co poszło. Nastolatki przeszły w okolice pobliskiego potoku. Tam, w zaroślach, Danusia została zaatakowana nożem. Zmarła na miejscu. Policja kilka godzin później znalazła w tym miejscu prawdopodobne narzędzie zbrodni.

Reklama

Danusia była wzorową uczennicą, harcerką, uczestniczką wielu konkursów i zawodów sportowych. - Pogodna, zaangażowana w pracę wolontariatu - opowiadał o niej dyrektor szkoły Paweł Domagała.

Pogrzeb Danusi odbędzie się w sobotę w południe na Starym Cmentarzu Komunalnym w Jeleniej Górze. Prezydent Jeleniej Góry zdecydował już, że w dniu pogrzebu w mieście będzie obowiązywała żałoba.

– Zabójstwa dokonane przez dzieci  są tak rzadkim i wyjątkowym zdarzeniem, że nie możemy ich generalizować. Wymagają one bardzo indywidualnego podejścia –  mówi dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, podkreślając, że jej opinia nie odnosi się do konkretnej sprawy z Jeleniej Góry, o której obecnie nie ma wiele pewnych i sprawdzonych informacji.

Reklama

Przyczyn, dla których dzieci podejmują tak wstrząsający krok, może być wiele.  – Do zabójstwa mogą prowadzić np. takie zaburzenia psychiczne, w których doświadcza się objawów psychotycznych, m.in. halucynacji, urojeń – wyjaśnia dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska. – Halucynacje mogą  mieć charakter imperatywny, np. „głosy", które słyszy osoba doświadczająca halucynacji, nakłaniają do aktu agresji. Teoretycznie można także brać pod uwagę działania pod wpływem substancji psychoaktywnych, jednak z zastrzeżeniem, że zabójstwa w takich sytuacjach są niezmiernie rzadkie, zwłaszcza wśród dzieci.

Z innych możliwości psychiatra wymienia ciężkie zaburzenia zachowania, w których dziecko nie różnicuje zasad  i do tego ma ogromny deficyt emocji prospołecznych.
– Żeby jednak tego rodzaju zaburzenia doprowadziły do zabójstwa (co także zdarza się rzadko), muszą mieć naprawdę ciężki charakter – zastrzega dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska. – Taki, w którym dziecko nie ma empatii, wrażliwości, nie rozumie znaczenia swoich czynów ani ich emocjonalnego kontekstu, bo nie doświadcza żadnych emocji. Jeśli takim zaburzeniom towarzyszy bardzo duża impulsywność, skłonność do działania pod wpływem bodźca, mogą doprowadzić do skrajnych zachowań.

Nie zawsze otoczenia może zauważyć, że z dzieckiem dzieje się coś złego. Zaburzenia psychotyczne mogą czasami rozwijają się przez dłuższy czas i zaburzają codzienne funkcjonowanie, ale mogą pojawić się nagle, a np. akt zabójstwa będzie pierwszą konsekwencją objawów. 
 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/12/2025 13:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości