Reklama

Serio, trwaj! Śląsk mierzy się z walecznym beniaminkiem ekstraklasy [ZAPOWIEDŹ]

29/09/2017 13:28

Śląsk Wrocław w ostatnich tygodniach spisuje się wybornie. W starciach z Legią Warszawa, Górnikiem Zabrze i Lechem Poznań podopieczni Jana Urbana nie byli faworytami, a wywalczyli w nich aż siedem punktów. Teraz zadanie teoretycznie łatwiejsze, ale wciąż wymagające - wrocławianie jadą do Niecieczy, by zmierzyć się z beniaminkiem Lotto Ekstraklasy, Sandecją Nowy Sącz.

Przez długie lata Sandecja występowała na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Na przełomie lat 80. i 90. poprzedniego stulecia dwukrotnie wywalczyła awans do II ligi (dzisiejszej I ligi), ale płaciła frycowe i szybko spadała do klasy niżej. W 2009 roku raz jeszcze uzyskała promocję na zaplecze ekstraklasy, ale tym razem nie była już chłopcem do bicia. Po dwóch niezłych sezonach (trzecie miejsce w rozgrywkach 2009/2010 i czwarte w 2010/2011), została solidnym ligowcem, zdobywając cenne doświadczenie. W tym roku piłkarze z Nowego Sącza przeprowadzili kolejny szturm na ekstraklasę i - w myśl popularnego przysłowia "do trzech razy sztuka" - tym razem im się to udało.


Wielu ekspertów przewidywało, że Sandecja będzie walczyła rozpaczliwie o utrzymanie, a tymczasem jedna trzecia sezonu zasadniczego za nami, a podopieczni Radosława Mroczkowskiego tracą do lidera zaledwie pięć punktów, zachowując jednocześnie bezpieczną przewagę (6 "oczek") nad strefą spadkową. O tym, że nowosądeccy piłkarze grać potrafią boleśnie przekonały się m.in. Pogoń Szczecin (porażka 0:1), Jagiellonia Białystok (1:3) i Lechia Gdańsk (2:3). Trudno nie zgodzić się z faktem, że Sandecja dodaje naszej lidze kolorytu. To przecież w tym klubie trener zablokował testy Freddy"ego Adu, twierdząc, że nie pozwoli na transfery za jego plecami. To w Nowym Sączu trener Mroczkowski i dyrektor sportowy Arkadiusz Aleksander otwarcie mówili o wzajemnej niechęci. I w końcu, w Sandecji doszło do nietypowych przeprosin - przed jednym z treningów Radosław Mroczkowski otrzymał poprzez pocztę kwiatową anonimowo okazały bukiet. Czyżby od Aleksandra?

Reklama

Trener Mroczkowski ma swoje metody i nie ugina się pod presją i na razie przynosi to skutek. Sandecja po dziesięciu kolejkach zajmuje co prawda dziewiąte miejsce w tabeli, ale do prowadzącego Górnika traci pięć punktów. W dotychczasowych pojedynkach nowosądeczanie odnotowali cztery wygrane, dwa remisy i cztery razy schodzili z boiska pokonani. Z jednej strony mogą pochwalić się trzecią najlepszą defensywą w Lotto Ekstraklasie (9 goli straconych, lepsze są tylko Lech Poznań - 6 bramek i Zagłębie Lubin - 7), ale z drugiej Sandecja ma też jeden z najsłabszych ataków w lidze - zaledwie dziewięć trafień.


- Sandecja ma na koncie 14 punków po 10 kolejkach jako beniaminek, a to oznacza, że potrafi grać w piłkę i trzeba się jej obawiać. To drużyna, która potrafi urywać punkty i to nawet na gorących terenach. Do tego starcia musimy podejść z szacunkiem i z myślą, że będzie to kolejne trudne spotkanie - mówi szkoleniowiec Śląska Wrocław Jan Urban. - Nasi rywale wiedzą, że w większości meczów nie są faworytami. Są w takiej sytuacji, że nie mają nic do stracenia i dlatego skomplikowali życie wielu drużynom. Próżno szukać tam indywidualności, nie strzelają dużo goli, ale potrafią napsuć dużo krwi - dodaje.

Reklama

Faworytem tego spotkania chyba będzie Śląsk, chociaż w tym sezonie na wyjeździe jeszcze nie wygrał. Czy w piątek wrocławian czeka przełamanie? - Zdajemy sobie sprawę z presji. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i wspominałem zawodnikom w szatni, że w obliczu naszych wyników, w większości przypadków będziemy odbierani jako faworyci. Jest to dodatkowe obciążenie, ale jeśli chcemy powalczyć o wyższe cele, musimy sobie z tym poradzić. Chcemy znaleźć się w pierwszej ósemce i to jest naszym głównym celem - podkreśla szkoleniowiec WKS-u.


W podstawowej jedenastce Śląska nie powinno dojść do wielu zmian, a trener Jan Urban w końcu może skorzystać z większej grupy zawodników. Do pełni sprawności po kontuzjach doszli już Robert Pich i Jakub Kosecki, którzy zagrali bardzo dobrze z Lechem. - Jest z kogo wybierać i to jest fajne, że możemy rotować ustawieniem. Jeśli napastnicy są w formie, to obaj będą grać - podkreśla Jan Urban. Dodajmy, że wrocławianie mogą pochwalić się niezłą serią - nie przegrali ośmiu ostatnich meczów (cztery wygrane i cztery remisy). Czy podtrzymają ją w Niecieczy, gdzie swoje mecze rozgrywa Sandecja?

Reklama

Sandecja Nowy Sącz - Śląsk Wrocław, piątek (29 września), godzina 18.


Paweł Prochowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości