Reklama

Śląsk jedzie do Gliwic bić się z Piastem o życie w Ekstraklasie [ZAPOWIEDŹ]

05/05/2017 21:12

To będzie dla Śląska Wrocław mecz o być albo nie być w Ekstraklasie. Wrocławskich piłkarzy czeka bardzo trudny mecz w Gliwicach z tamtejszym Piastem. Jeśli przegrają, trafią do strefy spadkowej Ekstraklasy i mogą utknąć w niej na dobre. I wylądują jedną nogą w pierwszej lidze, co dla klubu będzie oznaczało katastrofę.

W poprzedniej kolejce ligowej Śląsk zmierzył się z Górnikiem Łęczna. Można powiedzieć, że przed tamtym meczem wokół drużyny sypało się trochę iskier, ale wydawało się, iż sytuacja jest pod kontrolą. Ale gdy spotkanie z Górnikiem się skończyło, zrobiło się oczywiste, że wokół Śląska tli się poważny pożar. Wrocławianie bowiem ten mecz przegrali 0:2. Efekt? Zajmują 12. miejsce w tabeli, mają 17 pkt.: tyle samo, co Arka Gdynia i Cracovia. A co gorsza, przedostatni w tabeli Piast Gliwice i ostatni Ruch Chorzów mają po 16 “oczek”, czyli tylko jedno mniej niż Śląsk!


Widać więc jak na dłoni, co stanie się ze Śląskiem, jeśli przegra w Gliwicach. Piast wyprzedzi go o dwa pkt. i ucieknie ze strefy spadkowej. A jeśli na dodatek w meczu Cracovii z Arką Gdynia (przypomnijmy: bezpośrednich sąsiadów Śląska w tabeli) padnie choćby remis, to wrocławianie z hukiem zlecą do strefy spadkowej. To zaś może być dla drużyny bardzo mocny cios, zwłaszcza psychologiczny. W Śląsku nie ma wielu piłkarzy nawykłych do gry pod taką presją, a walka o utrzymanie w lidze do komfortowych przygód na pewno nie należy. I porażka w Gliwicach może zupełnie rozbić trenerowi Janowi Urbanowi drużynę.

Reklama

Wrocławski szkoleniowiec mówi otwarcie, że wie, ile agresji może być na boisku w sobotnim meczu w Gliwicach.


- Wiem, że w Gliwicach będzie walka na noże. Spodziewamy się tego, bo widziałem mecz Piasta z Cracovią. Nie obawiamy się jednak. Musimy sobie poradzić z tym, że drużyny będą grać bardzo agresywnie. Walka jest o dużą stawkę - analizuje trener Jan Urban.


Trzeba też przyznać, że jego drużynie w tak ważnym momencie sezonu trafił się rywal co najmniej niewygodny. W Gliwicach padł remis 1:1, a sam mecz był co najmniej szalony. Śląsk objął w nim prowadzenie w 90. minucie gry, po golu Kamila Bilińskiego z rzutu karnego. Gospodarze doprowadzili do wyrównania dosłownie kilkanaście sekund później, po bramce Heberta.

Reklama

Jeszcze bardziej zwariowany był mecz obu drużyn we Wrocławiu, przegrany przez Śląsk 3:4. Wrocławianie przegrywali w nim 0:2, zdołali strzelić gola kontaktowego, a potem w ciągu trzech minut (!) padły dwa gole: jeden dla Śląska, jeden dla Piasta. A gdy Piast miał już cztery bramki na koncie, wrocławianie strzelili swojego gola nr 3 tuż przed końcem gry i prawie wyszarpali Piastowi remis. Bardzo gorąco było też po meczu. Wtedy zawodnicy obu zespołów rzucili się sobie do gardeł, a Łukasz MadejHebert za bokserskie ambicje zapłacili zawieszeniem w trzech następnych spotkaniach.


Teraz po meczu raczej nie będzie tak gorąco, bo żadna z drużyn nie może sobie pozwolić na stratę piłkarzy w kolejnych, szalenie ważnych spotkaniach. Ale na murawie nie raz zatrzeszczą kości. O Śląsku Wrocław mówi się zaś, że jego piłkarze często grają za mało agresywnie i wystarczy, że gra zrobi się nieco bardziej fizyczna, aby Śląsk zaczął mieć problemy.

Reklama

Trener Jan Urban uspokaja jednak, że jego drużyna może ostudzić sprytem bojowe zapędy rywala:


- Rywale mogą być bardziej agresywni, ale można być zespołem walczącym, nie kopiąc się z przeciwnikiem. Po prostu trzeba zmusić go do szybkiego podejmowania decyzji i czekać na błędy.


W kluczowym meczu z Piastem, w Śląsku szykują się roszady w składzie. Największą niewiadomą jest obsada bramki. Dotychczas między słupkami stał Mariusz Pawełek, ale trudno powiedzieć o nim, że jest pewnym punktem drużyny. A że forma jego dublera Lubosza Kamenara jest - jak wróble ćwierkają - raczej plażowa, to w Gliwicach szansę może dostać młody Dominik Budzyński. Tutaj jednak rodzi się pytanie, czy ten niedoświadczony bramkarz udźwignie ciężar presji gry w meczu o taką stawkę. Na pewno zabraknie też kontuzjowanych: Joana RomanaAlvarinho. Do pierwszego składu może zaś wrócić Kamil Biliński, w meczu z Górnikiem Łęczna pauzujący przez nadmiar żółtych kartek. Jeśli tak się stanie, zastąpi Łukasza Zwolińskiego, którego forma pozostawia bardzo wiele do życzenia. 

Reklama

- Jest jeszcze 18 punktów do ugrania. Każdy zdaje sobie sprawę z aktualnej sytuacji. Musimy przywieźć punkty z Gliwic, ale trzeba przyznać, że źle nam się gra z Piastem. To spotkanie jest więc fajnym momentem, żeby się przełamać i odwrócić kartę - kończy obrońca Śląska Adam Kokoszka.


32. kolejka LOTTO Ekstraklasy, Piast Gliwice - Śląsk Wrocław, sobota (6 maja br.), godz. 15:30.


Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości