W ostatnich dniach doszło do kilku ruchów transferowych w piłkarskim Śląsku Wrocław. Jak już informowaliśmy, na Oporowską trafili byli zawodnicy Pogoni, którzy w Szczecinie nie mieścili się w składzie - Łukasz Zwoliński i Mateusz Lewandowski. W ostatnich godzinach okienka transferowego Śląsk wypożyczył jeszcze do pierwszoligowej Wisły Puławy Mariusza Idzika.
- Idzik gra na bardzo trudnej pozycji dla zawodnika, bo gra na "dziewiątce", a tam trzeba się dużo bić. Młodzi chłopcy mają ten problem, że nie potrafią perfekcyjnie grać ciałem - oceniał młodego piłkarza w wywiadzie dla tuWroclaw.com dyrektor Akademii Piłkarskiej Śląska Wrocław Tadeusz Pawłowski. - Tylko od niego zależy, czy jest w stanie psychicznie podjąć walkę. Szanse ma duże, szczególnie po odejściu Mervo, bo właściwie w ataku zostaje tylko on i Biliński - mówił jeszcze przed zakontraktowaniem Zwolińskiego.
Samo wypożyczenie jest oczywiście jak najbardziej zasadne, bowiem młody piłkarz nie miał zbyt wielu okazji do gry (zaledwie osiem meczów w ekstraklasie, bez zdobytych goli), a w Puławach z pewnością będzie miał szansę zaprezentować swoje możliwości w większym wymiarze czasowym. Jednak w obecnej sytuacji, kiedy Śląsk nie ma zbyt wielu napastników w kadrze, trochę może dziwić fakt oddania Idzika. Do ataku ściągnięto Zwolińskiego, który we Wrocławiu raczej nie będzie grał dłużej, niż do końca sezonu, zatem czy w tej sytuacji nie byłoby lepiej postawić na mniej doświadczonego, ale rokującego na przyszłość Idzika?
Dodajmy, że Mariusz Idzik to wychowanek WKS-u, a przy Oporowskiej przechodził wszystkie kolejne szczeble szkolenia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze