Reklama

Śląsk walczy z Zagłębiem w derbach regionu [ZAPOWIEDŹ]

05/11/2016 14:18

Na ten mecz czekają niemal wszyscy kibice piłki nożnej z Dolnego Śląska. Wielkie derby regionu wyłonią ekipę, która co najmniej do kolejnego spotkania będzie mogła się tytułować mianem najlepszej na Dolnym Śląsku. W niedzielę (5 listopada) Śląsk Wrocław podejmie Zagłębie Lubin i będzie to mecz odwiecznych rywali, którzy ostatnio mają sobie sporo do udowodnienia.

Od dłuższego czasu w Śląsku Wrocław patrzą z lekką zazdrością na to, co dzieje się w Zagłębiu Lubin. Największy lokalny rywal Śląska notuje bowiem sportowe sukcesy, grał w eliminacjach Ligi Europy, jest też poukładany organizacyjnie i względnie spokojny, jeśli chodzi o finanse. Ma więc wszystko to, czego coraz bardziej brakuje w klubie z Wrocławia.

Nawet problemy polityczne w obu piłkarskich firmach zdarzały się dość podobne. Wiosną pracę stracił świetnie oceniany prezes Tomasz Dębicki. Musiał odejść, bo kandydat rządzącego PiS miał ochotę na to stanowisko. A że własnością państwa jest koncern KGHM, który finansuje Zagłębie, dobrej zmianie nie dało się oprzeć. Problemy Śląska Wrocław z polityką w tle są zaś znane od lat i wiele razy opisywaliśmy je na naszych łamach. Taki to już trudny los klubu, w którym od kilku lat bardzo dużo do powiedzenia ma wrocławski magistrat...

Efekt? W poprzednim sezonie Ekstraklasy Zagłębie, które było ówczesnym beniaminkiem, wywalczyło brązowy medal. Niewiele zaś brakowało, aby Śląsk z ligi spadł - i to z hukiem. W nowych rozgrywkach “Miedziowi” też radzą sobie przyzwoicie. Do meczu we Wrocławiu przystąpią jako trzeci zespół Ekstraklasy, mający w dorobku 24 pkt. - pięć mniej niż lider z Gdańska, ale aż sześć więcej od wrocławskiego Śląska.

Lubinianie mogą też się pochwalić drugą najbardziej szczelną defensywą w lidze (tylko 13 straconych goli w 14 meczach) i świetną formą na wyjazdach: poza swoim stadionem jeszcze nie przegrali, a wygrali aż cztery razy! W tym ostatnim aspekcie zresztą Śląsk też radzi sobie świetnie i nieco żartem można dodać, że gdyby mecz odbywał się w Lubinie, to wrocławianie mieliby znacznie większą szansę na wygraną. U siebie bowiem jeszcze nie zwyciężyli, a o pierwszy triumf na Stadionie Wrocław przyjdzie im powalczyć z drużyną, która na obcych boiskach czuje się wyśmienicie.

W Śląsku też zazdroszczą tego, jak Zagłębie Lubin szkoli młodzież. Jarosław Kubicki, Jarosław Jach, Filip Jagiełlo - to piłkarze, którzy już stanowią o sile zespołu trenera Piotra Stokowca lub niebawem staną się jego kluczowymi ogniwami. Szkółka talentów w Lubinie pracuje pełną parą i wypuszcza kolejnych zdolnych młodzieżowców. W Śląsku zaś dopiero niedawno miejsce w składzie wywalczył sobie Kamil Dankowski, ale inni młodzi piłkarze, którzy mieli być wielkimi talentami (jak Michał Bartkowiak lub Maciej Pałaszewski), przepadli i już ich w klubie nie ma. Dlatego wrocławski klub często nazywany jest mieszanką przeciętnych graczy ściąganych z całej Europy, na czym traci jego tożsamość.

Widać więc, jak dużo dzieli oba dolnośląskie kluby i jak wiele jest pól, na których Śląsk rywalizuje z Zagłębiem. Póki co, to “Miedziowi” wypadają jako firma lepsza sportowo i bardziej sprawnie organizacyjnie. Ale o tytuł najlepszej ekipy Dolnego Śląska walczy się głównie na boisku. A tutaj Śląsk pokazywał ostatnio, że jego forma rośnie. Najpierw pechowo zremisował u siebie z Cracovią 2:2, choć prowadził już 2:0. W Łęcznej zaś zmiótł Górnika 3:0, wszystkie gole strzelając w ciągu 30 minut. Lubinianie zaś grają w kratkę. Potrafili pokonać na wyjeździe mocną w tym sezonie Jagiellonię, by w ostatniej kolejce tylko zremisować u siebie z Wisłą Kraków, która niedawno wykaraskała się ze strefy spadkowej.

Lubinian nie wolno jednak lekceważyć, bo to zespół tak mocny personalnie, że bez problemu może powtórzyć wynik z marca tego roku, gdy we Wrocławiu wygrało 2:0, fundując Śląskowi bolesne upokorzenie. W każdej formacji trener Piotr Stokowiec może liczyć na solidnych graczy. W bramce formą imponuje Martin Polacek, o sile obrony stanowi m.in. Aleksander Todorovski, Lubomir GuldanDaniel Dziwniel, w pomocy do pełni formy wraca reprezentant Polski Filip Starzyński wspierany m.in. przez Jarosława Kubickiego oraz Łukasza Piątka. W ataku zaś o gole dla “Miedziowych” stara się Martin Nespor do spółki z Michalem Papadopulosem.

Pewnym pocieszeniem dla Śląska może być fakt, że we Wrocławiu nie zagra - zawieszony za kartki - Krzysztof Janus. To bardzo ważny zawodnik Zagłębia, mający na swoim koncie już cztery gole i aż sześć asyst. Ale pewne jest, że trener Stokowiec tak poukłada swoją drużynę, by Śląsk nie mógł jej uderzyć w słabszy punkt. I ma pod ręką dublerów gwarantujących odpowiednią jakość piłkarską.

W Śląsku bardzo liczą na zwycięstwo nad Zagłębiem. Wygrana będzie bowiem pierwszą w tym sezonie na własnym stadionie, a trzy punkty mogą dać Śląskowi upragniony awans do pierwszej ósemki tabeli. Trener Mariusz Rumak ma zaś ten komfort, że żaden z kluczowych piłkarzy nie wypadł mu z talii na mecz z lubinianami. I na regionalne derby szkoleniowiec Śląska będzie mógł rzucić to, co aktualnie Śląsk ma najlepszego.

15. kolejka Lotto Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin, niedziela (6 listopada), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 15:30.


Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości