W Śląsku Wrocław jest coraz normalniej. Właśnie ustalono, że cały wpływ za sprzedane bilety na mecze, będzie trafiał do kasy klubu. Dotąd WKS musiał się dzielić, ze spółką Wrocław 2012, która zarządza stadionem.
Sytuacja dokładnie wyglądała tak, że w przypadku, gdy sprzedano więcej niż 20 tysięcy biletów (nawet o jeden), to aż 18 proc. zysku z całej sprzedaży trafiało na konto spółki Wrocław 2012. Przy dobrej frekwencji, a taka jest przecież na meczach Śląska w ostatnich tygodniach, klub tracił ogromne pieniądze: nawet 100 tysięcy złotych miesięcznie. Jeśli na Śląsk nadal będzie przychodziło wielu kibiców, to do klubowej kasy spłynie sporo gotówki. Bardzo potrzebnej, bo jak wiadomo, klub pochłania ogromne środki.
Wcześniej – przez umowę dotyczącą sprzedaży biletów - dochodziło do nerwowych sytuacji na linii klub – stadion. Pojawiały się nawet pretensje spółki wobec klubu za specjalne zaniżanie frekwencji w 2013; byle tylko nie dzielić się pieniędzmi.
Przypomnijmy, że niedawno prezydent Rafał Dutkiewicz obiecał Grzegorzowi Ślakowi (gdy ten chciał przejąć WKS), że zysk z biletów będzie trafiał wyłącznie na konto Śląska. Nie dziwi więc postawa prezesa klubu, Michała Bobowca, który doprowadził do takiego samego rozwiązania tej kwestii. Warto pochwalić Bobowca, bo to kolejny sukces na jego koncie, ostatnio choćby załatwił sponsora tytularnego na koszulki.
Żeby nie było tak miło, należy też pamiętać, że skoro Śląsk dostanie, to straci stadion. A to przecież miejska spółka, która co prawda wypracowuje pewien zysk (choćby z wynajem powierzchni biurowych, czy organizacji komercyjnych imprez), ale pewnie potrzebne będzie finansowe wsparcie od miasta.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze