Reklama

Śląsk wreszcie się przełamie? Czeka go trudne starcie z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza

30/09/2016 20:40

Za nami dziesięć meczów Ekstraklasy, a Śląsk Wrocław na własnym stadionie jeszcze nie wygrał. Mało tego - u siebie strzelił tylko jedną bramkę! Tak złej passy we własnych czterech ścianach Śląsk nie miał od niepamiętnych czasów. O pierwszą, upragnioną wygraną przed własną publicznością wrocławianie powalczą z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Jedno jest pewne: to nie będzie łatwy mecz.

Co tu dużo pisać: zespół z Niecieczy w tym sezonie Ekstraklasy wyraźnie okrzepł. W zeszłym sezonie “Słoniki” były absolutnym debiutantem na tym poziomie rozgrywek i wiodło im się różnie. Teraz jednak Termalica pozytywnie zaskakuje. Po 10 meczach zespół zajmuje wysokie, czwarte miejsce w tabeli. Uzbierał aż 20 pkt., a to dzięki sześciu zwycięstwom i dwóm remisom. Co ciekawe, nie należy do jakoś szczególnie skutecznych ani w obronie, ani w ataku: ma po 12 goli straconych i strzelonych. Mimo to, punktuje regularnie i jak na razie radzi sobie lepiej niż spodziewano się przed sezonem.


Spora w tym zasługa trenera Czesława Michniewicza, który objął Termalikę w wakacje. Pomogły też wakacyjne transfery. Do klubu doszedł m.in. pomocnik Roman Gergel (jeden z liderów spadkowicza, Górnika Zabrze), solidny Vlastimir Jovanović z Korony Kielce i obrońca Kornel Osyra z Piasta Gliwice. Ci piłkarze dołączyli do takich zawodników, jak Bartłomiej Babiarz, Vladislav Gutkovskis (w tym sezonie strzelec już 5 bramek) lub też Dalibor Pleva - a więc zawodników, którzy w polskiej lidze są już znani i ograni. Trener Michniewicz poukładał zespół po swojemu i póki co, broni się efektami swojej pracy.

Reklama

Termalica Bruk-Bet Nieciecza wydaje się być oazą spokoju, gdy porównany sytuację w tym klubie do tego, co dzieje się w Śląsku Wrocław. W drużynie Mariusza Rumaka w sierpniu panował ruch tak intensywny, jak w terminalu odpraw na dużym lotnisku międzynarodowym. Do Śląska dołączyli kolejni nowi piłkarze, a we wcześniejszych tygodniach w składzie drużyny też doszło do wielu zmian. Do tego nowi zawodnicy to obcokrajowcy, więc efekt łatwo przewidzieć: Śląsk nadal się zgrywa, zespół szuka swojego charakteru i rytmu gry.


Wydawało się, że Śląsk wskoczył na właściwe obroty, gdy w sierpniu rozbił w Krakowie Wisłę aż 5:1. Mało kto jednak się spodziewał, że to będzie ostatnia wygrana wrocławian na długi czas. Potem Śląsk już nie sięgnął po komplet punktów, zaliczył za to serię trzech porażek z rzędu: u siebie z Ruchem Chorzów (1:2) oraz Jagiellonią Białystok (0:4), przegrał też w Pucharze Polski z pierwszoligową Bytovią Bytów aż 0:3. Z kolei w ostatnim ligowym meczu zremisował z Piastem Gliwice 1:1, choć objął prowadzenie w 90. minucie gry.

Reklama

Jak widać, w Śląsku Wrocław ostatnio nie jest zbyt wesoło. Zespół potrzebuje wygranej, aby się odbudować i złapać pewność siebie. I właśnie w takim momencie trafił na solidnie grającą, poukładaną Termalikę. Pewne jest, że wrocławianie - jeśli zaprezentują formę podobną do tej z poprzednich meczów - będą musieli stoczyć ciężki bój, aby wywalczyć choćby punkt. Trener Mariusz Rumak pociesza się jednak, że ma do dyspozycji niemal wszystkich ważnych piłkarzy.


- Wiadomo, że w kadrze na pewno nie znajdzie się Peter Grajciar, który leczy uraz - Jeśli chodzi o nasz następny mecz, mam nadzieję, że Augusto będzie gotowy. Wczoraj chuchaliśmy na zimne. Augusto wziął udział w treningu, ale tylko w pierwszej części. Później wprowadziliśmy mocniejsze obciążenie i nie chcieliśmy ryzykować. Decyzje podejmowane są przed treningiem i mieliśmy to wcześniej ustalone. Portugalczykowi odezwała się stara blizna, ale sam zawodnik czuje się dokładnie tak, jak przed meczem z Piastem Gliwice - komentuje trener Mariusz Rumak.

Reklama

Niewykluczone, że wrocławski szkoleniowiec postara się zaskoczyć swojego kolegę po fachu z Termaliki, szachując go ustawieniem drużyny. Kto wie, czy w pierwszym składzie Sito Riera nie zastąpi będącego w słabej formie Ryotę Moriokę. Możliwe też, że podobnie jak w Gliwicach, duet środkowych pomocników stworzy Adam Kokoszka z Ostoją Stjepanoviciem. Pewny wcześniej Filipe Goncalves notuje ostatnio słabe występy i już w Gliwicach był rezerwowym. Ale spekulacje spekulacjami, a na boisku trzeba wykonać swoją pracę. A z tym ostatnio Śląsk miewał spore problemy.


- Polega to na tym, że piłkarze mają odprawę poświęconą grze całego zespołu przeciwnika, ale też poszczególne formacje mają odprawy z analizą indywidualnych umiejętności naszych rywali. W samej szatni zawsze są dodatkowo plansze, gdzie wszystko staramy się przekazać. Wiedzy mają dużo, ale przekucie tego na boisko już nie jest takie proste - kończy trener Mariusz Rumak.

Reklama

11. kolejka Lotto Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Termalica Bruk-Bet Nieciecza, niedziela (2 października), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 15:30.


Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości