Reklama

Śląsk Wrocław pokonał Termalikę i jest pewny utrzymania w Ekstraklasie! [RELACJA]

07/05/2016 00:00

Z trudem, bo z trudem, ale liczy się efekt - Śląsk Wrocław pokonał Termalikę Bruk-Bet Nieciecza 2:1 i zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie. Kibice na Stadionie Wrocław obejrzeli w tym meczu aż dwa gole samobójcze.

To był ważny mecz zarówno dla Śląska, jak też dla Termaliki. Wrocławianom zwycięstwo dawało wymarzone utrzymanie w Ekstraklasie. Z kolei “Słoniki” z Niecieczy potrzebowały choćby punktów, aby nie wylądować niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Taki już ten urok dzielonej na grupy Ekstraklasy, że w kluczowej fazie sezonu niemal do ostatniej chwili jest o co grać. Koniec końców, po meczu we Wrocławiu to Śląsk może już odetchnąć z ulgą, bo z ligi nie spadnie. Za to w Niecieczy będzie nerwowo, bo Termalica musi jeszcze sporo popracować, by zachować status ekstraklasowicza.

Śląsk do meczu ze “Słonikami” przystąpił w nieco przetasowanym składzie. Skuteczny ostatnio Węgier Bence Mervo usiadł na ławce rezerwowych, a w pierwszym składzie wystąpił Kamil Biliński. Rola dublera czekała też na Tomasza Hołotę, którego w podstawowym składzie zastąpił Marcel Gecov, z kolei Dudu przegrał z kontuzją i w ogóle nie znalazł się w meczowej osiemnastce.



To drużyna gości pierwsza dała sygnał do ataku. Termalica potrzebowała ok. 10 minut gry, by postraszyć Śląsk, a zrobił to Mateusz Kupczak. Obrońca z Niecieczy potężnie przymierzył “główką” w poprzeczkę bramki Śląska, a Mateusz Abramowicz nawet nie zdążył drgnąć. Po chwili szczęścia próbował Tomasz Foszmańczyk, jeden z lepszych zawodników Termaliki w pierwszej połowie meczu. Jego uderzenie pewnie wyłapał jednak bramkarz Śląska.



Wrocławianie widząc, że goście przejawiają ochotę do gry, zabrali się za studzenie bojowych zapędów rywala. I w 18. minucie gości na ziemię sprowadził Ryota Morioka, który płaskim strzałem zza pola karnego pokonał Sebastiana Nowaka. Od tego momentu to Śląsk miał - jak to się mawia w piłkarskim slangu - więcej z gry, ale z jego przewagi niewiele wynikało. Goście zaś mieli głównie przebłyski dobrej gry, próbowali też przyłapać Śląsk na błędzie. Prawie udało im się to w 31. minucie, gdy w obronie Adam Kokoszka przeszkodził Piotrowi Celebanowi w interwencji, a efekt zamieszania był taki, że Foszmańczyk pognał sam w stronę bramki Śląska. I tylko dzięki temu, że napastnik Termaliki za daleko wypuścił piłkę przed siebie, wrocławianie nie stracili gola, bo Abramowicz w tej sytuacji miałby niewiele do powiedzenia. Skończyło się jednak szczęśliwie dla Śląska i to on do przerwy schodził z boiska z prowadzeniem.



Na początku drugiej połowy wydawało się, że Śląsk nie będzie miał problemu z tym, by dowieźć prowadzenie do końca meczu. Urok polskiej ligi bierze się jednak także z jej nieobliczalności. I grająca co najwyżej przeciętnie Termalika doprowadziła do remisu. W 62. minucie “Słoniki” wywalczyły rzut rożny, a najlepiej przy dośrodkowaniu zachował się Dariusz Sołdecki, który walczył z Laszą Dwali tak twardo, że wymusił na nim błąd, po którym piłka wpadła do bramki Śląska. Trzeba dodać, że obrońca drużyny gości z Gruzinem walczył dość bezpardonowo i sędzia Tomasz Musiał miał pełne prawo, by uznać, że był faul. Najwidoczniej jednak arbiter całej sytuacji nie zauważył i bramkę uznał, a mecz zaczął się od nowa.



Po stracie bramki, Śląsk zaczął być nieco “elektryczny”. Wrocławianom gra się nie kleiła, niewidoczny był Ryota Morioka, przygasł regularnie kopany przez rywali Peter Grajciar, Robert Pich dobrze “kiwał”, ale jego akcjom brakowało wykończenia. Szczęśliwie dla Śląska, grał jednak z zespołem, który w sobotnie popołudnie nie zbyt dobrze dysponowany. I wrocławianie po przestoju wrócili do gry. W 75. minucie groźnie uderzał Grajciar, ale jego strzał minął słupek bramki Termaliki. Dziesięć minut później Śląsk postawił na swoim. Kontrę gospodarzy świetnie wyprowadził Morioka, Jacek Kiełb pognał lewą stroną boiska w stronę bramki gości, a gdy wpadł w pole karne, poszukał dośrodkowaniem Bence Mervo. W akcję wmieszał się jeszcze piłkarz Termaliki Patryk Fryc, któremu wyszedł tak pechowy wślizg, że posłał piłkę do własnej bramki. W ten sposób ustalił wynik spotkania.



Po wygranej z Termaliką, Śląsk ma 27 pkt. i zajmuje 10. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Punkt więcej ma krakowska Wisła, z którą wrocławianie zmierzą się we wtorek - prawdopodobnie o to, kto zostanie mistrzem grupy spadkowej. Jest już zaś pewne, że Śląsk z Ekstraklasy nie spadnie, ma bowiem bezpieczną przewagę nad dwoma ostatnimi zespołami w ligowej stawce.



Śląsk Wrocław - Termalica Bruk-Bet Nieciecza 2:1 (1:0:)


Bramki: Morioka (18.), Fryc (86. - samobójczy) - Dwali (62. - samobójczy).



Śląsk Wrocław: Abramowicz - Zieliński, Celeban, Kokoszka, Dwali - Grajciar (80. Kiełb), Gecov, Hateley, Morioka, Pich (89. Hołota) - Biliński (56. Mervo).


Termalica Bruk-Bet Nieciecza: Nowak - Ziajka (46. Plizga), Stano, Sołdecki, Putiwcew - Fryc, Babiarz, Kupczak, Foszmańczyk, Juhar (77. Gutovskis) - Nikolić (65. Kędziora).



Żółte kartki: Zieliński, Morioka - Kupczak, Sołdecki.


Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).



Widzów: ok. 11,4 tys.
Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości