Rumun Andrei Ciolacu nie jest już piłkarzem Śląska Wrocław. Klub rozwiązał umowę z zawodnikiem za porozumieniem stron.
To jeden z dziwniejszych transferów wrocławskiego Śląska w ostatnich latach. A kto wie, czy historia z zatrudnieniem Andreia Ciolacu w Śląsku nie powinna trafić do kroniki absurdów w całej rodzimej Ekstraklasie. Andrei Ciolacu przychodził do Wrocławia przed rundą wiosenną poprzedniego sezonu. Mający 23 lata napastnik przyjechał do klubu na testy i szybko przekonał trenerów do swoich umiejętności. Uznano, że to piłkarz perspektywiczny, bo ciągle młody, mający w swoim dorobku grę w młodzieżowej reprezentacji Rumunii oraz w solidnym swego czasu Rapidzie Bukareszt. Dlatego działacze Śląska zdecydowali się podpisać z nim kontrakt i umowę zawarto do czerwca 2016 r. Ciolacu załatwił sobie solidną pensję, która wg nieoficjalnych informacji opiewała na ok. 20 tys. zł miesięcznie. To godziwa wypłata - zwłaszcza, jeśli spojrzymy na nią z perspektywy mizernych możliwości Śląska.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze