Mężczyzna zatrzymany we wtorek w związku ze śmiertelnym wypadkiem w Siechnicach pod Wrocławiem może nie być jedyną osobą, która uciekła z miejsca zdarzenia. I wcale nie wiadomo jeszcze, czy faktycznie był bezpośrednim sprawcą zdarzenia. Policja ogłosiła właśnie, że w tej sprawie szuka jeszcze drugiego kierowcy.
Do wypadku doszło przed świętami, w nocy z piątku na sobotę. Około godziny 3 na drodze krajowej nr 94 w Siechnicach (na wysokości szklarni) samochód śmiertelnie potrącił pieszego. Ten zginął na miejscu. Auto wpadło do rowu, ale kierowcy udało się z niego wyjechać i uciec. - W zdarzeniu uczestniczyły jednak prawdopodobnie dwa pojazdy - mówi nam dziś Aleksadra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Policja ogłosiła właśnie, że szuka kierowcy drugiego auta. Nie ujawnia jednak, czy zna jego markę albo ma jakiekolwiek inne informacje, które mogłyby pomóc w ustaleniu, kto kierował pojazdem.
39-latek, mieszkaniec powiatu wrocławskiego, niedługo po zdarzeniu sam zgłosił się na policję. Ale prokurator na razie postawił mu tylko zarzut nieudzielenia pomocy ofierze wypadku. Zarzutów dotyczących spowodowania samego zdarzenia dotąd nie usłyszał. Jak ustaliliśmy, według relacji tego mężczyzny pieszy został potrącony przez jeden z samochodów, a gdy się od niego odbił, wpadł pod jadące z przeciwka drugie auto. Jego kierowca także uciekł.
- Prosimy o kontakt wszystkie osoby, które były świadkami tego wypadku bądź mają jakiekolwiek informacje na ten temat - apeluje Komenda Miejska Policji we Wrocławiu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze