Reklama

Spartan Cup - październikowe podsumowanie ekstraklasy

04/11/2016 07:21

Kolejny miesiąc gry za nami i na boisku nadal potwierdza się, że reforma rozgrywek (zmniejszenie liczby zespołów do ośmiu), to strzał w dziesiątkę. Wszystkie mecze są emocjonujące i nawet jeśli zdarzy się czasem wynik 1:7, jest to tylko wypadek przy pracy, a worek z bramkami rozwiązuje się dopiero w ostatnich minutach gry, gdy przegrywająca drużyna stawia wszystko na jedną kartę.

Aktualnie w tabeli przewodzi Gumzamet Fiadasz, który wygrał wszystkie spotkania - to najważniejsze 3:2 z WSB. To jeden z tych meczów, dzięki którym bardzo cieszy perspektywa rewanżów (również nowość po reformie). Oba zespoły zostawiły sporo serca na boisku, a o wyniku zadecydowała bramka Marcina Karlińskiego strzelona w 40 minucie. Liderem zespołu wciąż pozostaje Marcin Michalkiewicz, który po 6 meczach ma 7 strzelonych bramek i 7 asyst.

Na drugim miejscu znajduje się Mateco Huby. Mateco również rozegrało 6 spotkań, ale do lidera traci 3 pkt, jest to efekt porażki z WSB (3:4). Gdyby nie to jedno spotkanie, to można by o Hubach pisać w samych superlatywach, grają skutecznie i ładnie dla oka, mają najwięcej zdobytych bramek w lidze (29), jako jedyny zespół dwa razy zachowali czyste konto. Drużyna Grzegorza Paukszta musi szybko zapomnieć o wpadce z WSB i przygotować się na starcie z Fidaszem, a to już niedługo, bo 9 listopada. W tym sezonie najbardziej błyszczy Grzegorz Zarówny, który ma na koncie 7 bramek, 5 asyst i trzykrotnie był wybrany najlepszym zawodnikiem meczu.

Na najniższym stopniu podium jest The Crazy Gang, które w poprzednim sezonie skończyło na 5. miejscu w ekstraklasie oraz dotarło do finału Pucharu Ligi, przez co zostało wyróżnione nagrodą "niespodzianka sezonu". Jesienią podtrzymuje wysoką formę i po pięciu meczach mają 12 punktów. W ostatnim meczu nie dali szans beniaminkowi - wygrali 7:1 z Wolves Wrocław, a ich najlepszy snajper, Szczepan Kuś, strzelił dwie bramki i cztery razy asystował przy golach kolegów. W sumie ma na koncie 7 bramek, 5 asyst i dwa razy dostał wyróżnienie po meczu. Jedynym meczem w którym TCG zawiódł, to starcie z Mateco gdzie przegrali 2:5, ale już 4 listopada będą mogli się zrewanżować.

Na 4. miejscu znajduje się wicemistrz z poprzedniej edycji – WSB. W tym sezonie gra WSB jest na wyższym poziomie niż w wiosną, ale zaczęli od falstartu i tak po porażce z Fidaszem, przyszła wpadka z Olimpią Sępolno, z którą cudem zremisowali 3:3 choć przez większość meczu tylko obserwowali co zrobi rywal. Po tym słabym wyniku jednak zdołali się szybko otrząsnąć i w kolejnym starciu wygrali z Mateco 4:3 i zachowali szansę w walce o mistrzostwo. Zawodnikiem, który robi różnicę w zespole jest Damian Mikołajczyk, lider klasyfikacji strzelców, który już 12 razy trafiał do bramek rywali, miał jedną asystę i dwa razy został wybrany najlepszym graczem spotkania.

Jesteśmy mniej więcej w połowie sezonu i widać już, że tabela dzieli się na dwie części, powyższe zespoły jeszcze walczą o mistrzostwo, natomiast kolejne drużyny raczej muszą myśleć o utrzymaniu, bo pierwsze mecze pokazały, że na więcej nie ma co liczyć. Tak jest z Olimpią Sępolno, która i tak gra lepiej niż przewidywano przed sezonem, trio Łobodziec - Furmanek - Grosel spisuje się jak na razie znakomicie i Olimpia jeszcze utrzymuje się w czubie, ale drużyna z Sępolna wciąż ma problem z defensywą – to właśnie przez słabą obronę tracili punkty w meczach z WSB (3:3, bramka stracona w 38. minucie), Politechniką (2:2, bramka stracona w 40. minucie) czy Mateco (2:3, bramka stracona w 39. minucie). Choć Olimpia ma 10 punktów i tylko 2 straty do WSB, to trzeba wziąć pod uwagę, że rozegrali już 8 spotkań i musieliby zacząć regularnie wygrywać, by liczyć się jeszcze w walce o pudło.

Na miejscu 6. jest Primavera, mistrz 1. ligi. Zespół Marcina Dynaka gra nieźle, ale wciąż brakuje im spokoju. Przykładem może być mecz z Fidaszem, w którym objęli prowadzeni już w 4 minucie, do przerwy remisowali 1:1, ale po straconej bramce w 27. minucie wszystko się posypało i ostatecznie przegrali aż 1:7. Jeśli utrzymają się w ekstraklasie, to w przyszłej edycji zdobyte doświadczenie pozwoli im powalczyć z najlepszymi, ale jak na razie wyraźnie odstają poziomem.

Na miejscu barażowym znajdują się Wolves Wrocław. Drużyna Dominika Olszewskiego zaczęła sezon od sensacyjnego zwycięstwa nad Politechniką (2:1), ale od tego czasu nie zdobyli choćby jednego punktu, co więcej w ostatnich 5 meczach zdobyli tylko 2 bramki. Po 7 meczach mają najmniej strzelonych bramek (6) i najwięcej straconych (31). Wolves jeszcze ma szansę się podnieść, bo już kilka razy pokazali, że grać potrafią, ale podobnie jak Primavera mają problemy z końcówkami meczów, gdy wynik nie ma już dla nich znaczenia.

W strefie spadkowej jest drużyna Politechniki, która jesień - podobnie jak wiosnę - zaczęła fatalnie. Zespół, który gdyby chciał, mógłby walczyć o mistrzostwo, ale głównie przez problemy kadrowe głupio traci punkty i za chwilę może się okazać, że jest dla nich za późno. Już dwukrotnie oddali mecz walkowerem, w meczu z Mateco grali w osłabieniu i jeszcze nie było spotkania, gdzie przyszliby większą grupą niż ośmiu. Jedynym jasnym punktem jest dla nich Puchar Ligi, w którym awansowali już do ćwierćfinału i pokazali, że potrafią się zebrać i grać na najwyższych obrotach. Jeśli zaczną przychodzić regularnym składem na mecze ligowe, to nawet jeśli nie zdobędą żadnego trofeum, mogą przynajmniej namieszać w meczach na szczycie.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości