Wrocławskie księgi stanu cywilnego to prawdziwa kopalnia inspiracji. Choć na czele rankingów wciąż mocno trzymają się Janowie, Leonowie, Zuzanny i Hanny, to na przeciwległym biegunie trwa prawdziwy wyścig na oryginalność.
Rodzice coraz chętniej czerpią z popkultury i zachodnich trendów, stąd w rejestrach pojawiają się imiona o bardzo międzynarodowym brzmieniu – jak James czy Annabella. Z drugiej strony widać wyraźny renesans głębokich, starosłowiańskich tradycji, o czym świadczą wybory takie jak dostojny Radomir. I choć różnorodność na szkolnych korytarzach rośnie, to warto pamiętać, że kreatywność rodziców nie jest w Polsce nieograniczona.
Wymyślenie imienia to jedno, ale jego urzędowa legalizacja to często zupełnie inna bajka. W Polsce podczas rejestracji noworodka urzędnik pełni rolę prawnego strażnika, który musi ocenić, czy dany pomysł nie przysporzy dziecku w przyszłości problemów.
Przy rejestracji "dziwnego" imienia obowiązują cztery żelazne zasady. W Polsce nie możemy nazywać dzieci wzorem hiszpańskiej arystokracji. Dwa imiona to ustawowy, nieprzekraczalny limit. Imię nie może być nieprzyzwoite, obraźliwe ani w żaden sposób ośmieszające dla dziecka. To właśnie na tej podstawie urzędy w całej Polsce odrzucają takie wnioski jak Lucyfer, Batman, Rambo czy Kurtyzana.
Dziecko kiedyś też dorośnie i będzie podpisywać poważne umowy. W oficjalnych dokumentach nie wpisuje się imion w formie zdrobniałej (rejestrujemy "Katarzyna", a nie "Kasia", choć w ostatnich latach prawo stało się nieco bardziej elastyczne i np. "Kuba" bywa rejestrowany jako samodzielne imię obok Jakuba). Imię powinno co do zasady wskazywać na płeć dziecka. W przypadku polskich imion żeńskich najczęściej wymaga się końcówki "-a", choć przy imionach obcego pochodzenia (jak np. Nel czy Abigail) urzędnicy wykazują się dziś znacznie większą tolerancją.
Co się dzieje, gdy rodzice upierają się przy imieniu, które według urzędnika łamie przepisy? Kierownik USC ma pełne prawo wydać decyzję odmowną. W sytuacjach spornych urzędnicy nie polegają jednak wyłącznie na własnym guście, a kierują zapytania do Rady Języka Polskiego. Jeśli odmowa stanie się faktem, a rodzice nie potrafią dojść do porozumienia z urzędem w kwestii wyboru innego, zastępczego imienia, kierownik USC może... nadać imię samodzielnie z urzędu.
Mimo rosnącej kreatywności rodziców, najnowsze statystyki wrocławskiego Urzędu Stanu Cywilnego pokazują, że w ogólnym zestawieniu wciąż bezapelacyjnie królują tradycja i klasyka. W 2025 roku wśród dziewczynek absolutną liderką okazała się Zuzanna, którą wybrano aż 120 razy. Na podium znalazły się także Hanna (118 nadań) oraz Zofia (112). Niewiele mniej popularne były Oliwia (105), Julia (91) i Amelia (89), a pierwszą dziesiątkę najchętniej nadawanych imion żeńskich zamykają Helena (84), Laura (83), Maja (79) oraz Emilia (76).
Z kolei w przypadku chłopców na szczycie króluje Jan z imponującym wynikiem 125 rejestracji, tuż za którym uplasowali się Leon (122) oraz Nikodem (116). We wrocławskich urzędach często witano również małych Franciszków (110) i Antonich (102). Bardzo wyrównaną popularnością cieszą się Jakub i Ignacy (po 100 nadań), a chłopięce zestawienie TOP 10 uzupełniają Stanisław i Filip (po 95 rejestracji) oraz Aleksander (90).
Na przeciwległym biegunie, wśród imion nadawanych najrzadziej, możemy odnaleźć z kolei wspomniane wcześniej, najbardziej oryginalne wybory. Do najmniej popularnych żeńskich imion we Wrocławiu należą obecnie Miłochna, Głafira, Annabella, Anita, Albina, Dobrosława, Dominika, Iris, Justyna, Kinga, Stella oraz Marcela. Wśród chłopców listę największych unikatów tworzą z kolei Alicjusz, Arlo, Zefiryn, Egidio, Tezeusz, Cyperia, Dionizy, Felicjan, Hipolit, James, Kosma, Maks, Radomir, Teofil i... Andrzej. Część z tych imion nadawana jest jako druga.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze