Strażakom udało się dziś wydobyć z dna Odry w Brzegu Dolnym zatopione tam audi. Jak pisaliśmy przed kilkoma dniami, jego kierowca sam wjechał do rzeki, by zrobić na złość właścicielce pojazdu. Na równe nogi postawił jednak służby z całego powiatu.
Unoszący się na Odrze samochód z włączonymi światłami zauważyli w poniedziałek wieczorem spacerujący wzdłuż rzeki mieszkańcy. Na miejscu natychmiast pojawili się strażacy i policja, samochód jednak błyskawicznie znalazł się pod wodą. Wraku szukano przez kilkanaście godzin przy użyciu sonaru. Gdy wreszcie wrak się odnalazł, akcję trzeba było przerwać ze względu na silny nurt rzeki. Dziś została wznowiona i auto udało się wyciągnąć na brzeg. Na szczęście potwierdziło się, że w środku nie było ludzi.
Jak więc samochód znalazł się w wodzie? Kierowca sam nim tam wjechał i uciekł. - Ze wstępnych ustaleń wynika, że działanie sprawcy miało podłoże konfliktu rodzinnego - przekazał portalowi TuWroclaw.com mł. asp. Tomasz Nowak, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Kierowca - 35-letni mieszkaniec powiatu wołowskiego - został zatrzymany kilka godzin po zdarzeniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze