Reklama

Świetny mecz Śląska Wrocław! Rozbił w puch Ruch Chorzów aż 6:0 [RELACJA]

13/05/2017 21:06

To miało być dla Śląska Wrocław przełamanie po serii mizernych meczów w Ekstraklasie. Wrocławianie obiecywali, że z Ruchem Chorzów wyjdą na swoje. I jak obiecali, tak zrobili - to w świetnym stylu. Pokonali Ruch aż 6:0! Świetny mecz zaliczył Kamil Biliński, który strzelił trzy gole.

We wrocławskim klubie trochę obawiano się tego meczu. Chorzowianie w tym sezonie pokonali Śląsk dwukrotnie, a w poprzedniej kolejce zespół trenera Jana Urbana przegrał w Gliwicach z Piastem 0:2, grając fatalnie. Co gorsza, w Gliwicach kontuzję kolana złapał Adam Kokoszka, który przez to nie mógł zagrać z Ruchem. A to był mecz pod hasłem “Wszystkie ręce na pokład!”. Gdyby Śląsk przegrał, spadłby do strefy spadkowej. Dla drużyny mógłby to być cios, po którym trudno byłoby się podnieść.


Obawy jednak okazały się być niepotrzebne. Śląsk pokazał charakter, determinację i udowodnił, że będzie się bił do upadłego, aby utrzymać miejsce w Ekstraklasie. Wrocławianie wyszli na mecz z Ruchem skoncentrowani i pewni, od początku byli zespołem lepszym. Ruch skupił się głównie na murowaniu dostępu do własnej bramki, a groźniej atakował po błędach obrońców Śląska.

Reklama

Nie minął nawet kwadrans gry, a Śląsk był bliski objęcia prowadzenia. Po strzale Kamila Bilińskiego, bramkarz Ruchu Libor Hridcka łapał piłkę tak pechowo, że wrzucił ją sobie do bramki. Ale sędzia gola nie uznał, choć rozumiemy, że arbiter liniowy mógł nie zauważyć, że futbolówka minęła linię bramkową. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 17. minucie “Bila” dopiął swego, zamieniając na gola dobre dośrodkowanie Aleksandara Kovacevicia.


Stracony gol skłonił piłkarzy Ruchu do nieco odważniejszej gry. W efekcie, niezłe sytuacje strzeleckie miał Jakub ArakMiłosz Przybecki. Ich uderzeniom brakowało jednak precyzji i Mariusz Pawełek zachował czyste konto.

Reklama

Pierwsza połowa była w miarę wyrównanym widowiskiem, choć to Śląsk miał więcej z gry i zostawił po sobie lepsze wrażenie. Ale po przerwie zaczęła się egzekucja chorzowian. Sygnał do ataku dał Ryota Morioka. W 50. minucie uderzał Robert Pich, bramkarz Ruchu nie złapał piłki, ta spadła pod nogi Morioki i Japończyk pewnie zmieścił ją w siatce.


Cztery minuty później wynik meczu podwyższył Kamil Biliński. Akcję bramkową zaczął Łukasz Madej, który bez problemów kiwnął interweniującego na stojąco Łukasza Monetę i dośrodkował w pole karne. “Bila” wślizgiem pokonał Libora Hrdlickę.

Reklama

Gol numer cztery dla Śląska padł w 56. minucie. Tym razem szczęśliwym strzelcem był Piotr Celeban. Rzut wolny bił Kovacević, kapitan wrocławskiej drużyny wbiegł z impetem w pole karne gości i bardzo mocno strzelił wprost w golkipera Ruchu. Hrdrlicka zdołał tylko odbić piłkę przed siebie, wprost pod rozpędzonego Celebana, który z impetem władował chorzowianom gola.


Nokaut, bombardowanie, nalot dywanowy, trzy gole w sześć minut. Śląsk położył Ruch na łopatki, ale nie stracił apetytu na kolejne gole. Było widać, że piłkarzom Jana Urbana bardzo zależy, aby pokazać, że chcą się odkuć za poprzednie ligowe wpadki. I dołożyli jeszcze dwie bramki. W 71. minucie hattricka skompletował Kamil Biliński, a w 82. wynik meczu na 6:0 ustalił Ryota Morioka.

Reklama

Ruch w tym meczu był bezradny, zwłaszcza w drugiej połowie, kiedy chorzowska defensywa rozjechała się na cztery strony świata i popełniała szkolne błędy. Niech za dowód nieudolności Ruchu posłuży sytuacja z 63. minuty gry. Wtedy błąd popełnił Mariusz Pawelec,Jarosław Niezgoda pognał w pole karne Śląska i dograł piłkę do Jakuba Araka. Napastnik chorzowian położył na murawie Mariusza Pawełka, miał przed sobą pustą bramkę Śląska, wystarczyło tylko dobrze strzelić. Ale to okazało się być zbyt trudne dla młodego piłkarza “Niebieskich”. Kopnął bowiem tak, że posłał piłkę… prosto w głowę Piotra Celebana, który zdążył dobrze się ustawić na linii bramkowej. Co tu dużo pisać: jeśli drużyna na poziomie Ekstraklasy nie potrafi zdobyć gola w tak wyśmienitej sytuacji, to nie ma co się dziwić, że we Wrocławiu dostał lanie aż 0:6.


Po tym okazałym zwycięstwie zarówno w klubie przy Oporowskiej, jak też we wrocławskim ratuszu, odetchnięto trochę z ulgą. Śląsk ma bowiem w dorobku 20 pkt., awansował na 11. miejsce w tabeli i ma trzy pkt. przewagi nad ostatnim Górnikiem Łęczna. Może jeszcze spaść “oczko” niżej, bo taki sam dorobek punktowy ma Cracovia, która czeka na swój mecz z Wisłą Płock i jeśli wygra, wyprzedzi właśnie Śląsk. A kolejne ligowe wyzwanie czeka na wrocławian już w najbliższy wtorek, 16 maja. Wtedy odbędą się derby Dolnego Śląska, w których drużynę trenera Jana Urbana podejmie Zagłębie Lubin. Jeśli wygra w Lubinie, będzie bardzo blisko uratowania miejsca w Ekstraklasie.

Reklama

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 6:0 (1:0)
Bramki: Biliński (17., 54., 71.), Morioka (50., 82.), Celeban (56.)


Śląsk Wrocław: Pawełek - Dankowski, Celeban, Pawelec, Lewandowski (72. Augusto) - Madej (66. Engels), Kovacević (76. Łyszczarz), Sito Riera, Morioka, Pich - Biliński.
Ruch Chorzów: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk (23. Oleksy) - Przybecki, Surma, Urbańczyk (46. Niezgoda), Nowak, Moneta - Arak (83. Trojak).


Żółte kartki: Lewandowski - Trojak.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Reklama

Widzów: ok. 6,7 tys.


Łukasz Maślanka, Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości