Reklama

Tak dawniej wzywano we Wrocławiu straż pożarną. Ręczne alarmy stoją do dziś


Dziś to już tylko relikty PRL, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu te urządzenia pomagały ratować życie! Na ulicach Wrocławia wciąż możemy jeszcze spotkać ROP-y, czyli ręczne ostrzegacze pożarowe. Dziś są już nieczynne.


KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA

Ręczne ostrzegacze pożarowe były często jedynym sposobem na szybkie wezwanie pomocy. W czasach, gdy nie było jeszcze telefonów komórkowych, a i telefony stacjonarne były tylko w niektórych mieszkaniach, to właśnie te urządzenia pomagały błyskawicznie przekazać strażakom informację, że są pilnie potrzebni.

Jak to działało? Bardzo podobnie jak alarmy, które możemy wciąż spotkać w budynkach użyteczności publicznej. "Zbić szkło. Nacisnąć mocno guzik. Oczekiwać  straży pożarnej" - to krótka i prosta instrukcja, zamieszczona na wrocławskich ostrzegaczach. Wciśnięcie guzika uruchamiało alarm w dyżurce straży pożarnej. Na specjalnym pulpicie zapalała się lampka, wskazująca w którym miejscu wezwano pomoc. 

Reklama

KLIKNIJ I ZOBACZ ZDJĘCIA

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/12/2025 16:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości