Reklama

Trener Pawłowski straci pracę? Śląsk przed meczem z Pogonią Szczecin [ZAPOWIEDŹ]

27/11/2015 00:00

Odwróć tabelę, a zobaczysz Śląsk Wrocław na czele. Tak kpiąco i ironicznie można podsumować sytuację wrocławskiego Śląska w Ekstraklasie. Po serii meczów bez wygranej, Śląsk trafił do strefy spadkowej i w najbliższym meczu musi pokonać Pogoń Szczecin, aby złapać nieco oddechu i nadrobić straty do rywali.

Tak źle w Śląsku Wrocław nie było od pięciu lat. Drużyna po raz pierwszy od 2010 r. znalazła się w strefie spadkowej Ekstraklasy. Dla zespołu, który w poprzednim sezonie otarł się o ligowe podium, a w tym roku też zgłaszał ambicje medalowe, to duży cios. Wściekli są kibice, zaniepokojeni są właściciele drużyny, w tym mające ciągle 49 proc. udziałów w Śląsku miasto Wrocław.

Aby postawić zespół do pionu, w klubie przeprowadzono małą terapię szokową. Z dotychczasowego sztabu szkoleniowego ostał się tylko trener Tadeusz Pawłowski, opiekun bramkarzy Tomasz Hryńczuk i kierownik drużyny Andrzej Traczyk. Nie ma już zaś w klubie m.in. trenera przygotowania fizycznego Marka Świdra, wieloletniego lekarza drużyny Wojciecha Sznajdera, pożegnano skauta Łukasza Becellę, od pracy z zespołem odsunięto nawet psycholog Ewę Moroch. A to nie koniec zmian, bo za usługi podziękowano także pracującemu w Śląsku od wielu lat Pawłowi Barylskiemu i Łukaszowi Czajce. Wkrótce pracę w klubie zakończy nawet - po siedmiu latach - rzecznik prasowy Michał Mazur. Widać więc doskonale, że w otoczeniu drużyny miotła kadrowa w ostatnich tygodniach zamiatała jak szalona.



Trenerowi Pawłowskiemu w prowadzeniu drużyny pomaga teraz - w roli drugiego szkoleniowca - Grzegorz Kowalski, a pracę asystenta otrzymał były zasłużony piłkarz Śląska Dariusz Sztylka. Czy te zmiany zaprocentują? To wielka niewiadoma. W poprzednim meczu w Ekstraklasie Śląsk przegrał w Warszawie z Legią 0:1, ale trzeba przyznać, że gra zespołu - mimo porażki - momentami wyglądała nieźle. Ten porozbijany wcześniej zespół zdołał się zmotywować i napsuć nieco krwi legionistom. Ale porażka na Łazienkowskiej to mimo wszystko nic dziwnego, bo Legia to przecież solidna marka w polskiej piłce i przegrać z nią - zwłaszcza na jej stadionie - to żadna niespodzianka. Teraz zaś Śląsk ma rywala ze swojej półki. I musi go pokonać, aby wyczołgać się ze strefy spadkowej. Będzie nim Pogoń Szczecin, która mocno weszła w sezon, ale w ostatnich tygodniach notuje wyraźny spadek formy.



Prowadzeni przez Czesława Michniewicza “Portowcy” nie wygrali od pięciu ligowych kolejek. Ostatnie zwycięstwo zanotowali 2 października, kiedy w Chorzowie pokonali Ruch 2:0. Od tego czasu Pogoń albo przegrywa, albo co najwyżej remisuje. Kiepskie wyniki, co oczywiste, przełożyły się zaś na sytuację szczecinian w tabeli. Po 16 kolejkach, Pogoń z dorobkiem 23 pkt. zajmuje 6. miejsce w tabeli. I ma tylko dwa “oczka” przewagi nad dziewiątym w ligowej stawce Górnikiem Łęczna. “Portowcy” nie mogą być więc pewni miejsca w pierwszej ósemce Ekstraklasy. Dlatego mecz we Wrocławiu ze Śląskiem jest dla nich ważny, bo może pozwolić się przełamać po serii gorszych występów.



Dokładnie taki sam plan na mecz z Pogonią mają jednak wrocławianie. I w ich wypadku można pisać nie tylko o przełamaniu, ale wręcz o przebudzeniu z głębokiego snu. Wystarczy zresztą spojrzeć w kalendarz. Śląsk ostatni mecz w lidze wygrał… 12 września br., gdy pokonał u siebie Jagiellonię Białystok. A jesteśmy już u progu grudnia. To bardzo dobrze pokazuje skalę kryzysu, w który wpadł wrocławski zespół. Nie pomogły przetasowania kadrowe trenera Pawłowskiego, nie pomogły bardziej aktywne próby wprowadzania do zespołu młodych zawodników, jak np. Michała Bartkowiaka. Śląsk się zaciął i nie wiadomo, gdzie szukać klucza, który odblokuje ten mechanizm.



Zespołem miały potrząsnąć zmiany w sztabie szkoleniowym. Mecz z Legią można potraktować jako znak, że coś w Śląsku drgnęło, ale to spotkanie z Pogonią będzie meczem prawdy. I nie ma tu miejsce na żadne kalkulacje. Śląsk zajmuje obecnie 15. miejsce w lidze, mając na koncie 14 pkt. Na miejscu nr 14, a więc ostatnim dającym utrzymanie w Ekstraklasie, plasuje się Lech Poznań, który wychodzi z głębokiego kryzysu i zaczyna piąć się w górę tabeli. Z kolei na miejscu nr 13 znajdziemy innego marudera tegorocznych rozgrywek, czyli Jagiellonię Białystok (18 pkt.). Śląsk nie ma już więc ani milimetra marginesu na błąd. Jeśli przegra u siebie z Pogonią, a rywale - zwłaszcza Lech, “Jaga” i mająca również 18 pkt. Lechia Gdańsk - zdobędą punkty, to wrocławianie mocno zakotwiczą w strefie spadkowej.



- Jest to dla nas kluczowy mecz. Ciągle mamy teoretyczne szanse na pierwszą ósemkę, chłopcom potrzebny jest więc zastrzyk optymizmu i pewności siebie w postaci zwycięstwa. Do końca roku moglibyśmy wtedy serią zwiększyć nasze szanse na osiągnięcie celu. To będzie ciężki mecz w sferze mentalnej, bo nie chodzi nam o piękno, ale o punkty - podkreśla trener Śląska Tadeusz Pawłowski.



Przed tym ważnym meczem - kto wie, czy nie jednym z ważniejszych w skali całego sezonu - Tadeusz Pawłowski będzie miał do dyspozycji praktycznie wszystkich kluczowych piłkarzy. Z powodu kontuzji z Pogonią nie zagra Mateusz Machaj, ale jego absencja trwa już od kilku tygodni. Zabraknie w Śląsku także młodego Michała Bartkowiaka, którego zdrowie podupadło po dużych obciążeniach w meczach ligowych i w reprezentacji młodzieżowej. Z kolei wśród “Portowców” może zabraknąć najlepszego napastnika zespołu, Łukasza Zwolińskiego, który narzeka na problemy zdrowotne. Trener Michniewcz będzie mógł zaś skorzystać z usług dwójki stoperów, Jarosława Fojuta i Jakuba Czerwińskiego. Obaj zwłaszcza na początku sezonu błyszczeli formą, co boleśnie odczuli m.in. gracze Śląska, którzy w meczu w Szczecinie najczęściej odbijali się od muru obronnego “Portowców”. Wtedy mecz obu ekip zakończył się remisem, a teraz trener Tadeusz Pawłowski wierzy jednak, że jego zespół z Pogonią wypracuje identyczny - jeśli nawet nie lepszy - wynik.



- Pogoń jest zespołem do pokonania. Jak zwykle będziemy patrzeć na siebie, niemniej w Pogoń ma w swoim składzie graczy, którzy potrafią dobrze grać w piłkę. Doświadczonych, ogranych w lidze. Na pewno jednak jest to zespół nie lepszy od nas - kończy opiekun Śląska Wrocław.



17. kolejka Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin, sobota (28 listopada), Stadion Wrocław przy Alei Śląskiej, godz. 20:30.
ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości