Wrocław od dawna zmaga się z ogromną populacją szczurów. Swój pomysł na walkę z gryzoniami ma przewodniczący stowarzyszenia Nowy Wrocław Mateusz Żak, który w petycji do prezydenta postuluje m.in. o budowę dodatkowych szaletów miejskich, po to, żeby szczury na parkowych alejkach, nie czuły się, jak w kanale oraz kampanię społeczną na rzecz niedokarmiania ptaków i wiewiórek resztkami z obiadu.
Mateusz Żak wylicza, że Wrocław zamieszkuje około 2 mln szczurów, główny obszar ich żerowania to Stare Miasto, Śródmieście, Krzyki, Huby i okolice pl. Grunwaldzkiego. – Jest to spowodowany bliską odległością do Odry (dostęp wody), licznych restauracji i kawiarni, które generują tysiące ton odpadków żywnościowych, w parkach gdzie znajdą pokarm, który miał służyć dokarmieniu ptaków czy wiewiórek, w kanałach, fosie i w piwnicach głównie starego budownictwa. Liczba szczurów w szczególności była bardzo duża w powojenny Wrocławiu z uwagi na wiele nieusuniętych rozkładających się ciał, które były naturalnym pożywieniem. Władze PRL wprowadziły deratyzacje, jednak po zmianie systemu problem przez pewien okres z uwagi na inne cele miasta został zaniechany – komentuje aktywista.
Przewodniczący Nowego Wrocławia przesłał do prezydenta Rafała Dutkiewicza pismo, w którym przedstawia swoje propozycje na rozwiązanie problemu szczurów w mieście. Wśród nich jest kampania społeczna, w ramach której działacz chce przekonywać wrocławian, że dokarmianie ptaków, wiewiórek i innych zwierząt resztkami jedzenia to w rzeczywistości zaproszenie dla szczurów.
Żak proponuje też budowę toalet miejskich we wrocławskich parkach. – Osoby załatwiające potrzeby na łonie natury dają sygnał szczurom, że w tych miejscach warunki są zbliżone do tych w kanałach – przekonuje działacz.
Działacze postulują też o lepszą ochronę i zapewnienie pożywienia dzikim kotom. – W Bornym Sulinowie w czasach stacjonowania Armii Radzieckiej była duża populacja szczurów, po wyprowadzeniu żołnierzy i wprowadzenia mieszkańców z kotami problem zniknął – czytamy w uzasadnieniu petycji do prezydenta.
Inne propozycje to zwiększenie refundacji na deratyzację, częstsze wywozy śmieci oraz wykładanie trutek w metalowych pojemnikach, tak żeby preparat był niedostępny dla psów i ptaków. Propozycja zakłada też powołanie Centrum Kryzysowego składającego się z przedstawicieli: Uniwersytetu Przyrodniczego, Urzędu Marszałkowskiego, Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Miasta, które byłoby odpowiedzialne za opracowanie koncepcji zmniejszenia populacji gryzoni w mieście.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze