Reklama

Trzymający w napięciu thriller psychologiczny. Recenzja „Tirzy”

02/06/2021 09:44

O zawiedzionych nadziejach i miłości, która staje się obsesją i chorobą opowiada „Tirza” w reżyserii Pawła Miśkiewicza. To niepokojący spektakl z wybitną rolą Jerzego Senatora. Obok tego przedstawienia trudno przejść obojętnie.

– Po raz pierwszy w mojej karierze zrobiłem thriller psychologiczny o trudzie bycia rodzicem i dobrym człowiekiem; szczególnie w czasach pandemii, ale to tylko wierzchołek góry lodowej jakim jest cała nasza rzeczywistość – zakłamana, zmuszająca nas do kompromisów i rezygnacji ze swoich marzeń – mówi Paweł Miśkiewicz, reżyser „Tirzy”.

Nowe przedstawienie Wrocławskiego Teatru Współczesnego to faktycznie dramat psychologiczny z elementami thrillera, który trzyma w napięciu niczym oscarowy film „Ojciec”. Siłą zarówno zainspirowanego słynnym spektaklem filmu jak i adaptacji powieści Arnona Grunberga są kreacje aktorskie – odpowiednio Anthony’go HopkinsaJerzego Senatora. To aktorzy z najwyżej półki, których wyrazy twarzy mówią bardzo wiele. Grani przez nich bohaterowie z jednej strony bywają przerażający, ale potrafią także wzbudzić współczucie i muszę przyznać, że właśnie to fascynuje mnie w filmach, serialach czy przedstawieniach.

Odnoszę wrażenie, że najważniejsze rzeczy  w tym przedstawieniu rozgrywają się w głowach i oczach bohaterów oraz bohaterek – nie tylko Jerzego Senatora, ale także Marii Kani, Eweliny Paszke-Lowitzsch, Jolanty Solarz-Szwed, Miłosza PietruskiegoMelanii Kowalczyk.

„Tirza” to wytrącający z równowagi spektakl o toksycznej rodzinie i skomplikowanych relacjach między ojcem a córką (w tej roli świetna Maria Kania). To także niepokojąca opowieść o świecie po 11 września. Jak mówi jedna z bohaterek: „Teraz wszystko się ze sobą łączy (…). Kiedy ktoś na jednym kontynencie kaszle, to drugi kontynent dostaje przeziębienia”.

Dla głównego bohatera język jest – cytując literacki pierwowzór – „przede wszystkim środkiem do okrążania ludzi, przypierania ich do muru, pozbawienia ostatniej drogi ucieczki. Język, jedna wielka próba upokorzenia”. Tę drogę znakomicie pokazano w spektaklu Wrocławskiego Teatru Współczesnego.

Podziwiam sposób, w jaki twórcy przełożyli książkę Arnona Grunberga na język teatru. Rezultatem jest niepokojące przedstawienie o obsesji, która podsyca problemy, zamiast je rozwiązać i rodzi przez to wielką, niekończącą się wściekłość.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości