Tysiące samochodów na ukraińskich tablicach rejestracyjnych poruszają się po polskich drogach bez jakichkolwiek badań technicznych. Nie wiadomo, czy mają sprawne hamulce, zawieszenie, oświetlenie. W odróżnieniu od samochodów zarejestrowanych w Polsce, nie muszą przechodzić corocznych przeglądów. A wszystko to zgodnie z naszym prawem. Ani poprzedni, ani obecny rząd nie kiwnęły nawet palcem, by to zmienić.
Kierowca auta na polskich tablicach rejestracyjnych za brak ważnego przeglądu technicznego samochodu dostanie od 1500 do 5000 zł mandatu. Policja odbierze mu też dowód rejestracyjny, a odzyskać można go dopiero po przeprowadzeniu badania pojazdu przez diagnostę. Sam coroczny przegląd od piątku nie będzie już kosztował 98 zł, a 149 zł. Jeżdżący po polskich drogach kierowcy aut z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi takiego zmartwienia nie mają. Ich samochody nie muszą przechodzić żadnych przeglądów, nie grożą im też żadne sankcje za brak badań technicznych. A wszystko w zgodzie z polskim prawem.
Jak to możliwe? Samochody zarejestrowane na Ukrainie są traktowane na polskich drogach jako "uczestniczące w ruchu międzynarodowym". Tak brzmi oficjalna wykładnia Ministerstwa Infrastruktury, które powołuje się na zapisy wiedeńskiej Konwencji o ruchu drogowym z 1968 roku, podpisanej przez Polskę i Ukrainę. Wystarczy, że posiadacz takiego auta zadeklaruje, że na stałe mieszka na Ukrainie, a w Polsce jest tylko czasowo.
Zgodnie z konwencją, taki samochód musi mieć aktualny dowód rejestracyjny, ubezpieczenie i być dopuszczony do ruchu w kraju, z którego pochodzi. I tu pojawia się kłopot. Bo Ukraina w 2011 roku zniosła u siebie obowiązek badań technicznych samochodów o masie poniżej 3,5 tony. Jedynie pojazdy zarejestrowane na firmy i służące do celów zarobkowych (np. taksówki) nadal muszą przechodzić regularne przeglądy techniczne. W praktyce więc wszystkie ukraińskie samochody osobowe są więc z automatu i bezterminowo dopuszczone do ruchu.
Teoretycznie Ukraińcy mogą tak jeździć po polskich drogach maksymalnie przez rok od wjazdu do naszego kraju. To także wynika ze wspomnianej konwencji. Jednak w praktyce nikt nie sprawdza, kiedy dane auto wjechało do Polski i czy ten okres już minął. To dlatego na polskich drogach wciąż widać tysiące aut z ukraińskimi tablicami.
Ile dokładnie? Według danych Straży Granicznej, tylko w 2022 roku, po wybuchu wojny na Ukrainie, naszą granicę przekroczyło dokładanie 140 835 aut na ukraińskich tablicach rejestracyjnych. Ile z nich zostało w Polsce, a ile tylko przejechało przez nasz kraj w drodze w głąb Unii Europejskiej? Ile takich pojazdów jeździ po polskich ulicach do dziś? Takich danych nie ma już nikt.
- Problem jest duży - przyznaje w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Karol Rytel, dyrektor ds. technicznych w Polskiej Izbie Stacji Kontroli Pojazdów. - W Polsce nie ma obecnie żadnych przepisów, które zobowiązywałyby kierowców samochodów na ukraińskich tablicach do przeprowadzania przeglądów aut. Jedyna sytuacja, w której jest potrzebny przegląd ma miejsce wtedy, gdy policja zatrzyma ukraiński dowód rejestracyjny za rażąco zły stan techniczny samochodu. By taki dowód odzyskać, trzeba wcześniej przejść badania w stacji diagnostycznej. Ale to tylko skrajne przypadki, gdy policjanci gołym okiem widzą, że z autem jest coś nie tak. W praktyce najczęściej chodzi o szyby przyciemnione niezgodnie z przepisami, albo ponadnormatywny hałas generowany przez przerobione pojazdy - tłumaczy dyrektor.
Już wiosną 2022 roku, zaraz po wybuchu wojny na Ukrainie, posłowie zwracali Ministerstwu Infrastruktury uwagę na ten problem. Było to jeszcze za rządów PiS. - Obecnie Ministerstwo Infrastruktury nie planuje zmiany przepisów w zakresie badań technicznych w związku z pojazdami zarejestrowanymi w Ukrainie a poruszającymi się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej - odpisał ówczesny wiceminister infrastruktury Rafał Weber. Po zmianie władzy w Polsce nic się w tej kwestii nie zmieniło.
- Mamy bardzo nieoficjalne sygnały, że w ministerstwie trwają jakieś prace w tej sprawie. Ale na razie to jedynie pogłoski. Nic konkretnego dotąd do nas nie dotarło. Cały czas czekamy na propozycję nowych przepisów - mówi nam Karol Rytel z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.
O prace nad zmianą zasad dotyczących samochodów na ukraińskich tablicach oficjalnie zapytaliśmy dziś Ministerstwo Infrastruktury. Odpowiedź nie przyszła.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze