Wojciechowi Bojanowskiemu grozi do dwóch lat więzienia. Dziennikarz z TVN jest autorem reportażu o Igorze Stachowiaku. „Rzeczpospolita” podała, że policyjni związkowcy zarzucają mu rozpowszechnianie informacji z prokuratorskiego śledztwa w sprawie śmierci na wrocławskim komisariacie.
25-letni Igor Stachowiak został wczesnym rankiem 15 maja 2016 roku zatrzymany na wrocławskim Rynku i przetransportowany na komisariat przy ulicy Trzemeskiej, gdzie kilka godzin później zmarł. O sprawie znów głośno było w kwietniu tego roku, kiedy telewizja TVN opublikowała nagrania z zatrzymania Igora, na których widać, jak funkcjonariusze obchodzili się z zatrzymanym.
Dolnośląski NSZZ Policjantów złożył doniesienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa – Ursynów. Prowadzi ona śledztwo dotyczące ujawnienia materiałów ze sprawy Stachowiaka. Postępowanie wszczęto 11 września. Na wniosek prokuratury sąd zdjął z reportera, Wojciecha Bojanowskiego klauzulę tajemnicy dziennikarskiej. Szef policyjnego Związku na Dolnym Śląsku, Piotr Malon stwierdził na łamach „Rzeczpospolitej”, że publikując nagrania, dokonano linczu na policjantach. – To wywołało falę hejtu – dodał.
– Każdy, kto ujawnia zło w policji, działa w interesie społecznym. Gdyby nie dziennikarze, wiele nadużyć nigdy nie wyszłoby na jaw – powiedział „Rzeczpospolitej” Rafał Jankowski, przewodniczący zarządu głównego NSZZ Policjantów. Zdziwiony zwolnieniem dziennikarza z tajemnicy jest profesor Antoni Kamiński z PAN. W rozmowie z „Rz” przypomniał, że właśnie przedstawiono projekt ustawy o jawności życia publicznego, która wprowadza ochronę sygnalistów, czyli osób ujawniających nadużycia. – Pokazując film, jak znęcano się nad człowiekiem, dziennikarz wyciągnął na światło dzienne nadużycia i działał w interesie społecznym – uważa profesor Kamiński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze