Reklama

W nocy z soboty na niedzielę remont na lotnisku - samoloty odesłane do Katowic

18/08/2011 00:00

Lotnisko na Strachowicach wchodzi w kolejną fazę modernizacji. W związku z remontem pasa startowego w nocy z sobotę na niedzielę (w najbliższe dwa weekendy i jeśli będzie potrzeba - również w pierwszy weekend września) na lotnisku nie będą startować ani lądować samoloty. Wieczorne rejsy sobotnie zostały przyspieszone, poranne niedzielne opóźnione a dwa przekierowane do Katowic.

Oprócz tego część prowadzonych prac wymaga obecności robotników na zachodnim krańcu pasa startowego. W tym czasie niemożliwe jest przeprowadzanie operacji lotniczych a co za tym idzie – część lotów zostanie przekierowana na pobliskie lotniska, lub zostaną zmienione godziny ich operacji. Roboty zaplanowane są w godzinach nocnych w dwa ostatnie weekendy sierpnia. Jeśli prace będą się przedłużały, zaplanowano termin rezerwowy na pierwszą sobotę i niedzielę września. Zastosowano tutaj podobne rozwiązanie jak przy zeszłorocznym remoncie drogi startowej na stołecznym lotnisku im. Chopina.






Roboty te będą miały wpływ na kilka regularnych rejsów. Sobotni lot Ryanair z/do Bristolu został przyspieszony o 120 minut. Samolot wyląduje o godzinie 19:35 zamiast 21:35, a wystartuje o godzinie 20 zamiast o godz. 22. Również sobotni powrót LOT z Warszawy (rejs LO3849) zamiast o godzinie 23:45 wyląduje we Wrocławiu dokładnie dwie godziny wcześniej. Niedzielna poranna fala odlotów LOT/Lufthansy nie ulegnie dużym zmianom. Według rozkładu przewoźnika o tej samej co zwykle porze wystartują samoloty zarówno do Monachium jak i Frankfurtu. Pierwszy lot do Warszawy (rejs LO3850) rozpocznie się natomiast o godzinie 07:15 zamiast 06:15 jak to ma miejsce zazwyczaj.



Największą trudność zanotują natomiast pasażerowie Wizz Air. Samolot lecący z Forli wyląduje bowiem w Katowicach skąd podróżni zostaną przewiezieni do Wrocławia podstawionymi przez linię autobusami. Podobnie sprawa wygląda z porannym rejsem do Londynu, którego start będzie miał miejsce oczywiście w Katowicach. Pasażerowie tych lotów również zostaną dowiezieni na lotnisko w Pyrzowicach podstawionymi przez linię autokarami.



Wprowadzone ograniczenia w przepustowości są niezbędne do zakończenia modernizacji lotniska. Kończąca się budowa nowego terminala umożliwi odprawienie trzech milionów pasażerów rocznie (dwa razy więcej niż ma to miejsce aktualnie). Po perturbacjach związanych z finansowaniem inwestycji oraz wyższym niż wcześniej zakładano poziomem wód gruntowych, aktualnie za realny termin zakończenia prac uznaje się grudzień tego roku. Modernizacja drogi dojazdowej i budowa tzw. drogi szybkiego zejścia pozwoli natomiast na skrócenie czasu potrzebnego samolotom od momentu wylądowania do zaparkowania pod terminalem. Budowa płyty postojowej przed terminalem umożliwi pomieszczenie jednocześnie do szesnastu samolotów wielkości Airbus 320 Wizz Air czy Boeing 737 Ryanair. W porównaniu do aktualnej pojemności będzie to niemal kamieniem milowym w rozwoju lotniska na Strachowicach.



Niestety rozwój infrastruktury technicznej nie idzie w parze z przyrostem liczby pasażerów. Po bardzo dobrym roku 2010 lotnisko notuje spadek liczby odprawianych pasażerów. W lipcu, czyli jednym z najbardziej obleganych miesięcy, przez terminal przewinęło się 184,5 tysiąca pasażerów co stanowi spadek rzędu 7,4 proc. w stosunku do tego samego miesiąca poprzedniego roku. Największy spadek zanotował rynek przewoźników nisko-kosztowych – około 13 proc. Co ciekawe, pomimo prawie całkowitego wypełnienia samolotów, zanotowano również dziesięcioprocentowy spadek w liczbie pasażerów na lotach krajowych. Ujemne wskaźniki pojawiły się nawet na bardzo popularnych w sezonach letnich połączeniach czarterowych – o blisko trzy procent.



-------------------------------------



Komentarz autora

Terminal terminalem. Oczywiście jest nam niezwykle potrzebny zarówno w kontekście nadchodzących meczów Euro jak też uwolnienia się od ciasnoty obecnej w aktualnym budynku. Niestety wiele przykładów zarówno na świecie jak też kontynencie wskazuje, że sam nowy budynek nie przyciągnie do Wrocławia nowych linii lotniczych a liczba odprawionych pasażerów nie ulegnie gwałtownemu zwiększeniu. W kontekście regularnych połączeń coraz bardziej denerwująca staje się stagnacja na lotnisku. Owszem, w rejestrowanej ostatnio rewolucji na trasach krajowych Wrocław ma swój istotny udział – uruchomienie połączeń bezpośrednich do Gdańska, Szczecina i Rzeszowa. Jednak poza tym cała reszta „nowości” to albo powrót starych tras typu Rzym i Kopenhaga, albo kilkumiesięczne epizody znikające z rozkładu wraz z nadejściem sezonu zimowego. W takiej sytuacji znów do Rzymu, Mediolanu, Brukseli czy Paryża mamy marne dwa rejsy bezpośrednie tygodniowo. Natomiast metropolie typu Barcelona, Madryt, Amsterdam czy Wiedeń nadal są białą plamą na mapie połączeń. Można powiedzieć że cały lotniczy rynek w naszym kraju dostał zadyszki po wzrostach w roku 2010. Jednak przykłady Gdańska lub Katowic pokazują że zeszłoroczną dynamikę można zachować – w niektórych przypadkach nawet na imponującym poziomie. Nowy terminal jest szansą na pozytywne pierwsze wrażenie przyjeżdżających do Wrocławia turystów. Jeśli jednak wraz z jego uruchomieniem nie pojawią się starania o regularne, częste i pewne połączenia lotnicze, to niestety szansa na korzyści płynące z ruchu turystycznego będą zdecydowanie mniejsze niż potencjał tego miasta.
Dariusz Pietraszewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości