Reklama

Wiceprezes Mennicy Wrocławskiej: Polacy rozkochali się w złocie

30/11/2011 00:00

Mennica Wrocławska to, obok Mennicy Polskiej i Inwestycji Alternatywnych Profit, jeden z głównych graczy na rodzimym rynku złota inwestycyjnego. Już w pierwszym roku działalności osiąga świetne wyniki, a zdaniem jej wiceprezesa Piotra Wojdy, popyt na złoto będzie jeszcze rósł. Żółty kruszec to bowiem świetna inwestycja na niestabilne ekonomicznie czasy.

Wrocławski dystrybutor złota rozwija się prężnie. Działa od marca, a 2011 r. zakończy z około 70 mln złotych przychodu – ten wynik to przede wszystkim efekt znakomitej koniunktury na żółty kruszec.

- 95 proc. naszych przychodów pochodzi ze sprzedaży sztabek złota i monet bulionowych. Proporcje pomiędzy popytem na jedne i drugie rozkładają się mniej więcej po połowie. Jeśli chodzi o monety, największą popularnością wśród inwestorów cieszy się Kanadyjski Liść Klonowy, południowoafrykański Krugerrand i austriaccy Wiedeńscy Filharmonicy – tłumaczy Piotr Wojda, wiceprezes Mennicy Wrocławskiej.

Zdaniem eksperta od rynku złota, teraz jest najlepszy czas dla wszystkich, którzy myślą o inwestowaniu w ten kruszec.

- Złoto ma przed sobą bardzo dobre perspektywy. Słabe fundamenty światowej gospodarki, wysoki poziom zadłużenia państw, ekspansywna polityka kredytowa czy stałe powiększanie bazy monetarnej powodują, że żółty kruszec będzie drożał – mówi Wojda.

Przedstawiciel Mennicy rozwiewa też ewentualne obawy, że wysokie ceny kruszcu spowodowane są spekulacjami:

- Niektórzy twierdzą, że rekordowe ceny złota to efekt bańki spekulacyjnej. To nieprawda, można to zweryfikować za pomocą wielu metod. Jedną z nich jest tzw. wskaźnik Z. Dzięki niemu wiemy, że opinie o bańce są przedwczesne i podyktowane emocjami.

Popyt na złoto cały czas rośnie. Również w naszym kraju, pomimo tego, że nie należy on do potentatów pod względem posiadanych zasobów kruszcu.

- Polacy się w nim rozkochali. Nabywania złota stało się swego rodzaju manifestem politycznym, sprzeciwem wobec prowadzonej przez wiele państw polityki monetarnej i mechanizmów rządzących m.in. strefą Euro, która moim zdaniem w obecnym kształcie nie przetrwa – podkreśla Piotr Wojda.

Historyczna Mennica Wrocławska przez blisko 1000 lat biła monety z metali szlachetnych. Zaczęła działać na początku XI wieku, w okresie rozbicia dzielnicowego należała do dynastii Piastów (monety miały wybity wizerunek św. Jana Chrzciciela), a za czasów przejścia księstwa pod panowanie czeskie (w XIV w.) emitowała wrocławskie halerze.

W okresie panowania Habsburgów na Śląsku (od XVI w.) w mennicy bito m.in. dukaty, talary oraz guldeny. Koniec działalności mennicy przypadł na lata czterdzieste XIX w.

Tradycję postanowili wskrzesić wrocławscy przedsiębiorcy.

- Nazwa Mennicy Wrocławskiej nie była prawnie przyporządkowana. My, jako grupa pasjonatów, postanowiliśmy nawiązać do historii i tradycji tej instytucji. Siedzibę mamy we Wrocławiu, ale oprócz tego posiadamy oddziały w Warszawie, Lublinie, Białymstoku i Krakowie. A w przyszłym roku planujemy zwiększenie ich liczby do 12 – opowiada Piotr Wojda.

Plany są bardzo ambitne i nie ograniczają się jedynie do sprzedaży złota przez internet i w oddziałach Mennicy.

- Jednocześnie budujemy dodatkowe kanały dystrybucji. Nasze sztabki i monety można nabyć np. w ponad 50 oddziałach Alior Banku – dodaje wiceprezes spółki.

Właścicielem ponad 50 proc. akcji Mennicy Wrocławskiej jest Grupa Trinity, pozostałe udziały należą do czterech członków zarządu.


Tomasz Matejuk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości