Reklama

Wielka gra! Panthers bronią tytułu mistrzowskiego w Łodzi

25/06/2017 14:21

Jedni słysząc skład tegorocznego SuperFinału zaczęli ziewać z nudów. Inni zacierali ręce, bo nie było w ostatnich latach tak dominujących drużyn jak Panthers Wrocław i Seahawks Gdynia. I nie jest to przypadek, że w najważniejszym meczu sezonu już po raz czwarty z rzędu zmierzą się te same zespoły. To giganci, dominatorzy i wizytówka Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Początek wielkiego finału w niedzielę, 25 czerwca, o godzinie 18 na stadionie Widzewa w Łodzi.

Gdy Seahawks Gdynia na początku kwietnia przegrali w Białymstoku wiele osób kręciło głowami z niedowierzaniem. Zdobywca trzech mistrzostw Polski w latach 2012, 2014 i 2015 tegoroczne rozgrywki rozpoczął od dwóch porażek i zaledwie jednego zwycięstwa - i to z jedną ze słabszych drużyn w stawce - Husarią Szczecin. Tak słabego startu gdynian nie pamiętali nawet najstarsi marynarze. Ostatni raz Jastrzębie tak źle wyszły z bloków w 2010 roku. Czarno-żółci, występujący wtedy pod szyldem Pomorze Seahawks, wygrali z Kozłami Poznań oraz przegrali z Warsaw Eagles i Devils Wrocław. Od tamtego czasu jednak wiele się zmieniło. Seahawks stali się drużyną, która jako jedyna obroniła złoty medal - na przekór wszystkim, którzy skazywali ich na pożarcie w rywalizacji z faworyzowanymi Panthers Wrocław.

- Padło sporo męskich słów. Zaczęliśmy spoglądać na terminarz, co nie zdarza nam się zbyt często. Wiedzieliśmy jednak, gdzie popełniono błędy i musieliśmy je szybko naprawić, bo tegoroczny sezon jest wyjątkowo krótki. Limit pomyłek został wyczerpany - mówił kilka tygodni temu Maciej Siemaszko, jedna z legend klubu pamiętająca zarówno gorsze, jak i lepsze chwile.

Po porażce 13:23 z Primacol Lowlanders Białystok, w Gdyni podjęto decyzję o rozstaniu z koordynatorem ofensywy Chrisem Youngiem i rozgrywającym Alexandrem McKeanem. W trybie awaryjnym do Trójmiasta przyleciał Joey Bradley - długowłosy blondyn trafił do Polski z Lisbona Devils. Przez ostatnie dwa lata z Diabłami sięgnął po dwa mistrzostwa Portugalii. Z Bradley"em Jastrzębie są niepokonane - wygrały pięć meczów, w tym z Warsaw Eagles, Tychy Falcons i w półfinale z Lowlanders.

W porównaniu do finałowego rywala, Seahawks w ataku stawiali głównie na podania. McKean i Bradley zdobywali przeciętnie 196 jardów na mecz posyłając piłki przede wszystkim do reprezentanta Polski Jakuba Mazana (9 przyłożeń) i sensacji tego sezonu Pawła Henicza. 22-letni skrzydłowy sześciokrotnie wpisywał się na listę punktujących, do tego złapał najwięcej podań w zespole. Od momentu przyjścia Bradley"a Seahawks zdobywają 47,4 pkt na mecz.

Dobrze jest również w defensywie, choć i tutaj nie zabrakło problemów. Już w pierwszym meczu sezonu poważnej kontuzji doznał Grant de Palma. Jastrzębie zostały w defensywie bez amerykańskiego zawodnika, ale i tak radzą sobie na przyzwoitym poziomie - 17,9 pkt traconego na mecz, to nie jest zły wynik. W praktycznie każdej kategorii defensywa Seahawks statystycznie zajmuje drugie miejsce w lidze. Gorzej jest tylko w obronie podaniowej – po siedmiu meczach (bez statystyk z półfinału) gdynianie oddali ponad 1000 jardów - gorsza w tym elemencie jest jedynie Husaria Szczecin. Seahawks grają jednak agresywnie i mogli przed półfinałem pochwalić się 6 przechwytami i aż 18 powaleniami rozgrywającego rywali przed linią wznowienia akcji (6,5 Arkadiusza Cieśloka, 4 Adama Roszkowskiego i 3 Rafała Michonia).

Problemów z obroną podaniową nie miał drugi SuperFinalista. Panthers Wrocław wygrali wszystkie osiem meczów wbijając przeciwnikom średnio ponad 46 pkt! To o prawie trzy pkt więcej niż w zeszłym sezonie, który zakończył się deklasacją Seahawks 56:13 w finale w Białymstoku. Panthers postawili na sprawdzonych Amerykanów Rickey"a Stevensa (drugi sezon w Polsce) i Deante Battle (siódmy sezon). Ściągnięto też rozgrywającego Timothy"ego Morovicka - głównego kandydata do tytułu MVP sezonu. Morovick w sześciu spotkaniach uzyskał w sumie 21 przyłożeń i grubo powyżej 1400 jardów przy 69 proc. skuteczności podań. Wynik mógł być jeszcze bardziej imponujący, ale wrocławianie rotowali składem i w dwóch pojedynkach ligowych wystąpił Stevens. Wtedy na rozegraniu pojawiał się Bartek Dziedzic.

Nieobecność autora 17 przyłożeń z zeszłego sezonu nie odbiła się Panthers czkawką. Mistrzowie Polski mają godnych następców Stevensa, który prawdopodobnie po tym sezonie odejdzie z Wrocławia. Adam Skakowski i Konrad Starczewski zdobyli w sumie 13 przyłożeń. Nick Johansen problemy nadmiarem bogactwa ma również na innych pozycjach. Linia ofensywna to zdecydowanie najmocniejsza formacja w kraju, a korpus skrzydłowych nie stracił na sile po sezonowym zawieszeniu kariery w Toplidze przez Tomasza Dziedzica. Jeden z najlepszych polskich zawodników został godnie zastąpiony przez niedocenianych Wiktora Ziębę (trzy przyłożenia), Adama Nelipa, Jakuba Kłoskowskiego i Bartosza Dziedzica - świetnie radzącego sobie nie tylko z podawaniem, ale także odbieraniem piłek. Dziedzic przed półfinałem był drugim odbierającym w zespole.

Jeśli atak Panthers całkowicie zdominował PLFA, to ciężko znaleźć odpowiednie słowo na to, co wyczyniała formacja obrony. Zaledwie 7 pkt traconych na mecz, 2,5 jarda na bieg, 24 proc. skuteczności rywali w trzeciej próbie to jedynie zalążek odzwierciedlający wielkie możliwości formacji dowodzonej przez Nicka Falvey"a. To pod przywództwem "Dziadka" jeden z najlepszych sezonów w karierze rozgrywają Robert Rosołek (6 sacków), Deante Battle (6 przechwytów), Szymon Adamczyk (3 sacki). Drugą młodość przeżywają Adam Lary, Mateusz Szefler i Kamil Ruta, a niedawni juniorzy Daniel Piątkowski i Grzegorz Lary szturmem weszli do pierwszego składu mistrzów. Największym atutem Panter jest szeroka ławka - wielu rezerwowych z powodzeniem rywalizowałoby w pierwszym składzie innych ekip. Luksus, na jaki niewielu może sobie pozwolić. Stąd dominacja i dalsze dążenie do jeszcze większej przewagi.

- Większość ludzi trenuje, żeby stawać się lepszymi, naszym celem jest trening, dopóki popełnianie błędów będzie niemożliwe - to motto zamieszczone na ścianie czytają każdego dnia futboliści Panthers, gdy wychodzą z szatni na boisko. I najlepszą informacją dla kibiców mistrza Polski jest niezdolność do osiągnięcia doskonałości. W pogoni za niemożliwym Pantery pracują jeszcze ciężej. I znów zatrzymać ich mogą tylko Seahawks Gdynia.

Początek SuperFinału w niedzielę o godzinie 18.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości