Reklama

Wielki powrót do piłkarskiego Śląska! We Wrocławiu znów zagra napastnik Kamil Biliński

12/07/2015 00:00

To może być jeden z najważniejszych transferów Śląska Wrocław w ostatnich sezonach. Do klubu wrócił napastnik Kamil Biliński, który podpisał umowę na dwa lata. Popularny “Bila” w Śląsku się wychował, ale nigdy nie dostał prawdziwej szansy na to, by pokazać swoje umiejętności. I dopiero w ligach europejskich pokazał, że potrafi grać na wysokim poziomie.

Działacze Śląska długo walczyli o to, by przekonać 27-letniego Kamila Bilińskiego do powrotu do Wrocławia. Rozmowy trwały od kilku tygodni, a wrocławianie nie byli jedyni, którzy interesowali się “Bilą”. Spekulowano, że piłkarza chce mieć u siebie także budująca mocną ekipę Lechia Gdańsk. Realne było zaś ryzyko, że Śląska po prostu nie będzie stać na to, by pozyskać tego zawodnika. Biliński jednak postawił na Wrocław. Obejrzał na żywo czwartkowy mecz Śląska z NK Celje, a dzień później przeszedł pomyślnie badania medyczne i podpisał dwuletni kontrakt z klubem.

- Cieszę się z powrotu do domu. Wracam dojrzalszy i bogatszy o wiele doświadczeń. Widzę, że we Wrocławiu budowana jest ambitna i silna drużyna, której chcę być częścią. Nie mogę doczekać, aż ponownie wejdę do szatni Śląska i spotkam starych znajomych, takich jak trenerzy Paweł Barylski czy Łukasz Becella. Jestem również ciekaw współpracy z Tadeuszem Pawłowskim, o którym słyszałem wyłącznie same pozytywy - skomentował swój powrót do Wrocławia Kamil Biliński w rozmowie z oficjalnym serwisem internetowym Śląska.



Popularny “Bila” wrócił zatem do Wrocławia po kilku latach przerwy. W Śląsku odebrał pierwsze piłkarskie szlify i przez kilka sezonów dobijał się do pierwszego zespołu. Nie dostał jednak szansy ani od Ryszarda Tarasiewicza, ani od Oresta Lenczyka. Trochę na niego narzekano, że egoista na boisku, że kłótliwy, że ma zbyt wysokie mniemanie o sobie jak na zawodnika o młodym wieku i skromnym dorobku… Efekt był taki, że przed rundą wiosenną 2010 r. Biliński odszedł ze Śląska, a jego dorobek w drużynie zamknął się na 20 meczach i jednej bramce w Ekstraklasie. Był wypożyczony najpierw do Znicza Pruszków, potem do Górnika Polkowice i do Wisły Płock. W 2012 r. drogi “Bili” i Śląska rozeszły się na dobre, a piłkarz na mocy transferu definitywnego trafił do Żalgirisu Wilno.



Na Litwie talent Bilińskiego eksplodował. W 46 meczach strzelił 34 gole, prowadząc Żalgiris do zdobycia mistrzostwa oraz wicemistrzostwa kraju, a także pucharu i superpucharu Litwy. Swoimi statystykami “Bila” zapracował na transfer do rumuńskiego Dinama Bukareszt. Tam utrzymał formę strzelecką, w 43 meczach strzelając 15 goli. Ale jego ostatni klub popadł w kłopoty finansowe i Biliński rozwiązał kontrakt z Dinamem.



Kolejnym przystankiem w jego karierze będzie Śląsk Wrocław, “Bila” wraca więc na stare śmieci. I ma ambitne zadanie do wykonania - zastąpić w Śląsku Marco Paixao. Póki co, “Bila” przyjął koszulkę z nr. 19, a więc takim samym, z którym przez ostatnie dwa lata grał Portugalczyk. Czas pokaże, czy oprócz numeru na piłkarskim trykocie także statystyki strzelonych goli obaj Panowie będą mieli podobne.
ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości