Reklama

Wielkie emocje i morze kapeluszy na Partynicach

20/06/2016 00:00

Niedziela na wrocławskich Partynicach stała pod znakiem wielkich sportowych emocji oraz elegancji. Nie zawiodła również wrocławska publiczność, która licznie pojawiła się na hipodromie.

Po raz pierwszy w historii rozegrana została gonitwa Crystal Cup. Dwójka faworytów stoczyła w głównej gonitwie tego dnia porywającą walkę o zwycięstwo, w której na celowniku Sergeant Thunder pod Markiem Stromskim okazał się lepszy o szyję od Delight My Fire pod Niklasem Lovenem. Trzecie miejsce zajęła partynicka Negro Czacza.

Galeria: Crystal Cup na wrocławskich Partynicach ZOBACZ
Po starcie konie galopowały w zwartej grupie. Od samego początku tempo dyktował  Maugli pod Josefem  Sovką, natomiast faworyci podążali na drugiej i trzeciej pozycji. Wszyscy uczestnicy gonitwy bez problemu pokonali najtrudniejsze przeszkody (skok  trybunowy i bankiet). W drugiej fazie wyścigu do głosu doszła  Delight My  Fire, ubiegłoroczna zwyciężczyni Wielkiej Wrocławskiej, która odskoczyła rywalom. Niestety, jeździec zbyt szeroko wszedł w zakręt poprzedzający finisz i przed wyjściem na ostatnią prostą konie znów galopowały razem. Sprawa zwycięstwa rozstrzygnęła się na ostatnich metrach liczącego 5500 m wyścigu.  Sergeant Thunder Delight My  Fire dostarczyły wielotysięcznej publiczności prawdziwie końskiej dawki emocji. Oba konie na mecie dzieliła długość szyi. Znakomite trzecie miejsce wywalczyła Negro  Czacza, klacz trenowana na  Partynicach.

W gonitwie  Crystal Cup, mieliśmy okazje oglądać zmagania koni na dwóch nowych przeszkodach. - Bankiet jest bardzo ciekawą przeszkodą, inną, bo niepokryty trawą. Świetna jest też przeszkoda wodna – mówił przed gonitwą Philippe  Foucher, sekretarz European  Crystal Cup  Cross Country Challenge. Po gonitwie był równie zadowolony, zarówno z jej przebiegu, jak i oprawy.

- Trochę się obawiałem obu nowych przeszkód, ale wszytko poszło dobrze – cieszył się zwycięski dżokej Marek  Stromsky. – Przygotowaliście świetną trasę wyścigu, bardzo mi się podobała - dodał. 

Nie mniejszą dawkę emocji przyniosły pozostałe wyścigi tego dnia. W czwartej gonitwie o puchar Max Fliz, Tasmania po zaciekłej walce wygrała zaledwie o pół długości z  Aspire. Było to drugie z trzech zwycięstw tego dnia wrocławskiego trenera Tadeusza Dębowskiego. W strugach deszczu odbyła się natomiast szósta gonitwa, w której zwyciężyła  Charreria, dosiadana przez dżokeja C.  Timmonsa, nad faworyzowanym Nick of the Star.


Tłumy, które przyszły na wrocławski tor miały okazje uczestniczyć również w jednym z największych wydarzeń  modowych w Polsce. W ramach  Fashion Meeting Style ponad 30 niezależnych projektantów zaprezentowało swoje unikalne kolekcje w plenerowym  showroom’ie. Panie miały również okazje skorzystać z darmowych porad stylistek. W przerwach między gonitwami publiczność zobaczyła pokazy mody m.in. Natashy  Pavluchenko,  Emc Studio czy  Oktopus.



Już za tydzień kolejny i zarazem ostatni przed przerwą wakacyjną dzień wyścigowy. Początek zmagań na wrocławskim na hipodromie w niedzielę 26 czerwca o godzinie 12:45.




daf

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości