Reklama

WKS w końcu skuteczny! Wrocławianie zlali Pogoń Szczecin 3:0 [RELACJA]

27/10/2017 20:34

Wygląda na to, że Śląsk Wrocław krótki kryzys ma już za sobą. Zespół trenera Jana Urbana bez większych problemów pokonał Pogoń Szczecin 3:0. I kto wie, czy nie pozbawił pracy trenera “Portowców” Macieja Skorżę.

Przed meczem z Pogonią Śląsk miał za sobą dwie porażki: z Wisłą Kraków i Wisłą Płock. Zwłaszcza ta ostatnia była dość niestrawna we wrocławskim klubie, bo w Płocku Śląsk zagrał źle i dostał lanie aż 1:4. Mecz ze szczecińską Pogonią miał być okazją do tego, aby się odkuć, a przy okazji wrócić do górnej ósemki Ekstraklasy. Tyle, że trener Śląska Jan Urban miał przed tym meczem spory ból głowy na myśl o tym, jak poskładać obronę drużyny. Wszystko dlatego, że w Płocku czerwoną kartkę dostał Igors Tarasovs, a kontuzje leczą inni obrońcy: Kamil Dankowski, Adam KokoszkaBoban Jović. I możliwości trenera Urbana zrobiły się niepokojąco skromne.


Wrocławski szkoleniowiec postanowił jednak zaryzykować. Na prawą obronę wystawił… ofensywnego Roberta Picha, a dotychczasowy strażnik prawej flanki wrocławskiej defensywy Mariusz Pawelec powędrował do środka obrony. Na bok pomocy został zaś wysłany Arkadiusz Piech.

Reklama

Wynik meczu wskazuje, że manewry personalne w Śląsku się sprawdziły. Wrocławianie mieli też ten komfort, że szybko ustawili spotkanie pod siebie. A wszystko dzięki szybko strzelonej bramce, bo już w 4. minucie gry prowadzenie dał Śląskowi strzałem głową niezawodny Marcin Robak. “Portowcy” już po kilku minutach mogli się odgryźć, ale Jakub Wrąbel w świetnym stylu odbił strzał Adama Frączczaka. Później na boisku zrobiło się już mocno jesiennie, czyli raczej szaro i przeciętnie. Śląsk nadawał ton grze, Pogoń niby próbowała się odgryzać, ale w jej grze ofensywnej zupełnie brakowało pary. Potwierdziło się to, co mówiono przed meczem: że problemem trenera Macieja Skorży w Szczecinie jest zupełny brak napastnika. We Wrocławiu Pogoń pokazała, że groźna jest wtedy, gdy dostanie jakiś prezent od rywala, bo sama ma duży problem z kreowaniem akcji. A nawet z wykorzystywaniem podarunków bywają problemy. We Wrocławiu Pogoń zmarnowała okazję, kiedy Rafał Murawski - po błędzie Wrąbla - nie trafił do pustej bramki…


Śląsk w pierwszej połowie był trochę jak doświadczony bokser. Umiał zmęczyć rywala, a jednocześnie uśpić jego czujność, by zadać cios. I w 35. minucie wrocławianie podwyższyli prowadzenie. Jakub Kosecki ładnie odebrał piłkę Dawidowi Niepsujowi i posłał ładne podanie w pole karne, gdzie już czaił się Marcin Robak, który potrzebował tylko lekko przymierzyć.

Reklama

W przerwie trener Pogoni musiał uznać, że albo wóz, albo przewóz. Ściągnął z boiska Rafała MurawskiegoDawida Formellę, których można by było dostrzec na murawie tylko wtedy, gdyby biegali w świecących lampami LED koszulkach. W ich miejsce posłał do boju Dawida KortaAdama Gyurcso. Dzięki temu na początku drugiej połowy Pogoń zaczęła zdradzać więcej oznak życia. I dwa razy mogła się pokusić o gola kontaktowego. Jakub Wrąbel musiał włożyć sporo ze swoich umiejętności, aby odbić strzały Kamila Drygasa. Wysiłki się Pogoni nie opłaciły, więc z “Portowców” stopniowo zaczęło schodzić powietrze, wróciły też do nich koszmary z pierwszej połowy, kiedy Śląsk organizacją gry przewyższał ich o co najmniej poziom. Wrocławianie zaś robili swoje i w 67. minucie zadali cios nr trzy w tym meczu. Na listę strzelców wpisał się Arkadiusz Piech, który uderzył z ok. 20 metrów, wcześniej wykorzystując błędy szczecińskiej obrony.


W tym momencie było jasne, że Pogoni we Wrocławiu mogłoby pomóc tylko oberwanie chmury lub trzęsienie ziemi. Śląsk mógł zaś spokojnie pilnować wyniku, przy okazji dając pograć młodzieżowcom: Adrianowi ŁyszczarzowiMaciejowi Pałaszewskiemu. W Pogoni zaś na boisku pojawił się Łukasz Zwoliński, wiosną wypożyczony do Wrocławia. Napastnik “Portowców” najwidoczniej chciał o sobie przypomnieć w Śląsku, ale zamiast tego stał się idealnym dowodem niemocy całej swojej drużyny. “Zwolak” pograł ok. 12 minut, w tym czasie zarobił dwie żółte kartki i został wyrzucony z boiska. Trenerowi Maciejowi Skorży zostało więc tylko tyle, aby po meczu powiedzieć, że jego zespół jest w bardzo poważnej sytuacji.

Reklama

Dzięki zwycięstwu z Pogonią, Śląsk ma 20 pkt. i awansował na szóste miejsce w tabeli Ekstraklasy. Wrocławianie tracą obecnie trzy “oczka” do miejsca na ligowym podium. Swój kolejny mecz zagrają 3 listopada w Kielcach z Koroną.


Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 3:0 (2:0)
Bramki: Robak (4., 35.), Piech (67.).


Śląsk Wrocław: Wrąbel - Pich, Celeban, Pawelec, Cotra - Kosecki, Srnić, Chrapek (87. Łyszczarz, Vacek (90. Pałaszewski), Piech (81. Madej) - Robak.
Pogoń Szczecin: Załuska - Niepsuj, Rapa, Rudol, Ricardo Nunes - Delew, Hołota, Drygas (78. Zwoliński), Murawski (46. Kort), Formella (46. Gyurcso) - Frączczak.

Reklama

Żółte kartki: Piech, Pawelec - Zwoliński, Gyurcso.
Czerwona kartka: Zwoliński (za dwie żółte).
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 12500


Łukasz Maślanka Twitter: @Lukasz_Maslanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości