Piłkarski Śląsk żyjący na garnuszku miasta Wrocławia wkrótce odejdzie do przeszłości? Do wakacji magistrat ma ogłosić przetarg na sprzedaż większościowego pakietu udziałów w klubie. Wg nieoficjalnych informacji, już teraz transakcją interesują się dwaj potencjalni kupcy.
Jak informuje “Przegląd Sportowy”, jedna z firm rozważająca kupno Śląska Wrocław to anonimowy (póki co) bogacz z USA, który w Europie jest aktywny biznesowo jako właściciel funduszu inwestycyjnego. Gazeta dodaje, że przygotowania do przetargu na sprzedaż Śląska trwają pełną parą. Potencjalni inwestorzy mogą m.in. przejrzeć klubowe papiery, aby zorientować się, na czym Śląsk stoi finansowo.
Miejscy urzędnicy mają też plan awaryjny, gdyby do sprzedaży Śląska inwestorowi z zewnątrz ostatecznie nie doszło. Jego szczegóły dziś nie są znane. W zarysie zaś wiadomo, że klub ma zostać mocniej związany z inną miejską spółką, Stadionem Wrocław.
Sens takiej zmiany będzie prosty: oszczędności dla klubu i zwiększenie jego przychodów. Dziś bowiem Śląsk płaci za wynajem dwóch stadionów: tego przy ul. Oporowskiej, gdzie ma biura, i tego na Pilczycach, gdzie rozgrywa mecze. To zaś generuje koszty sięgające kilku mln zł rocznie. Poza tym, obecna umowa Śląska na korzystanie ze Stadionu Wrocław zakłada, że to ta druga spółka zgarnia większą część pieniędzy zarobionych np. na wynajmowaniu lóż stadionowych.
Efekt? Piłkarski Śląsk Wrocław, który po wybudowaniu we Wrocławiu nowoczesnego stadionu miał być jego najczęstszym użytkownikiem i czerpać z niego korzyści, zyskuje niewiele, a płaci sporo. Dlatego prezydent Rafał Dutkiewicz widząc, że Śląsk zatrzymał się w rozwoju sportowym i organizacyjnym, chce usprawnić działanie obu spółek sportowych. Tak, aby zaczęły pracować dla siebie, a nie przeciwko sobie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze