Od grudnia 2024 roku, czyli od momentu uruchomienia odcinkowego pomiaru prędkości, na al. Jana III Sobieskiego Wrocławiu, urządzenia przyłapały tam na zbyt szybkiej jeździe już ponad 10 tysięcy kierowców!
- Tylko w ciągu ostatniego kwartału, czyli od lipca do września popełniono tam 4090 wykroczeń - te najświeższe dane przekazał dzisiaj portalowi TuWroclaw.com rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Wojciech Król.
Średnia prędkość przyłapanych kierowców to nieco ponad 90 km/h. Za takie przewinienie trzeba zapłacić 300 zł mandatu. Choć był i taki kierowca, który rozpędził się do 119 km/h - to o 49 km/h za dużo.
Odcinkowy pomiar prędkości to system monitorowania prędkości pojazdów na wybranym odcinku drogi, a nie w jednym konkretnym miejscu, jak w przypadku tradycyjnych fotoradarów. Mierzy czas, w jakim pojazd pokonuje dany odcinek i na tej podstawie oblicza średnią prędkość.
ODCINKOWY POMIAR PRĘDKOŚCI NA SOBIESKIEGO - STAWKI MANDATÓW
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Szkoda że pan rzecznik nie wyjaśnił, dlaczego odcinkowy pomiar prędkości jest uruchomiony tylko na odcinku w stronę Zakrzowa/Długołęki - a w przeciwnym nie. Szkoda również, że pan rzecznik nie odniósł się do rzeczywistego funkcjonowania pomiaru prędkości na tym odcinku. Prędkość jest mierzona tylko w dwóch miejscach: na początku odcinka i na jego końcu w okolicach Zakrzowa. Ale można z tej trasy zjechać wcześniej - i prędkość tych kierowców nie jest mierzona. Co sprawia, że jadą sobie z dowolną prędkością, slalomem mijając przepisowo jadące pojazdy i sprawiając dużo większe zagrożenie na drodze. Dlaczego to w ogóle jest możliwe? Dlatego że tak idiotycznie GDDKiA zaprojektowała ten odcinek. Z tego niech się pan rzecznik tłumaczy.
O tak dokładnie, ostatnio mijał mnie typ chyba ze 120km/h i sobie zjechał na Zakrzów. Taka sytuacja jest jeszcze bardziej niebezpieczna
Szkoda że pan rzecznik nie wyjaśnił, dlaczego odcinkowy pomiar prędkości jest uruchomiony tylko na odcinku w stronę Zakrzowa/Długołęki - a w przeciwnym nie. Szkoda również, że pan rzecznik nie odniósł się do rzeczywistego funkcjonowania pomiaru prędkości na tym odcinku. Prędkość jest mierzona tylko w dwóch miejscach: na początku odcinka i na jego końcu w okolicach Zakrzowa. Ale można z tej trasy zjechać wcześniej - i prędkość tych kierowców nie jest mierzona. Co sprawia, że jadą sobie z dowolną prędkością, slalomem mijając przepisowo jadące pojazdy i sprawiając dużo większe zagrożenie na drodze. Dlaczego to w ogóle jest możliwe? Dlatego że tak idiotycznie GDDKiA zaprojektowała ten odcinek. Z tego niech się pan rzecznik tłumaczy.
O tak dokładnie, ostatnio mijał mnie typ chyba ze 120km/h i sobie zjechał na Zakrzów. Taka sytuacja jest jeszcze bardziej niebezpieczna