Wrocław ma poważne problemy finansowe - wynika z informacji przekazanych przez prezydenta Jacka Sutryka w rozmowie z portalem Onet. Powodem mają być wprowadzone przez rząd zmiany w systemie podatkowym oraz szalejąca inflacja. Prezydent nie wyklucza, że miasto będzie musiało ograniczyć liczbę kursów autobusów i tramwajów. - W tak niepewnej sytuacji odpowiedzialny mieszkaniec wyhamowuje z kolejnymi oczekiwaniami - mówi Sutryk.
- Nie wiem, zobaczymy, jak się sytuacja jeszcze ułoży. Na razie nie ma takich planów, ale trzeba być jednak na wszystkie warianty gotowym - tak na pytanie o możliwe ograniczanie kursów tramwajów i autobusów odpowiada w rozmowie z Onetem prezydent Wrocławia. - Moją odpowiedzialnością jest aby szczerze rozmawiać o szansach na realizację kolejnych pomysłów, na które potrzebne są dodatkowe pieniądze, bo tych pieniędzy nie ma. Dziś wyzwaniem będzie choćby utrzymanie dotychczasowego standardu świadczonych usług komunalnych. I nie chodzi o to, żeby kogoś straszyć. Ale mówiąc o mieście, trzeba być gotowym na wszystko. Być może na pewne rzeczy trzeba będzie trochę dłużej poczekać, a niektóre plany odsunąć albo skorygować - dodaje Jacek Sutryk. I znów daje do zrozumienia, że nie zrealizuje wielu obietnic, złożonych przed wyborami. - W tak niepewnej sytuacji odpowiedzialny mieszkaniec wyhamowuje z kolejnymi oczekiwaniami. Każdy powinien myśleć nie tylko jak wydawać, ale też zastanawiać się, skąd miasto bierze pieniądze - przekonuje Sutryk.
Prezydent przyznaje, że miasto nie ma Wieloletniego Planu Inwestycyjnego i na razie mieć go nie będzie. - Nie wiemy, jak się będą układały budżety lat kolejnych. My wiemy, co chcemy robić – i to jest dobra wiadomość. Wiemy, jakie są potrzeby wrocławian. Natomiast nie umiemy powiedzieć, jak się będą kształtowały dochody za rok, dwa, czy trzy. Przecież same zmiany w systemie podatkowym wprowadzane przez rząd spowodowały straty w budżecie miasta – kilkaset milionów złotych w każdy roku - przekonuje Jacek Sutryk.
Plany inwestycyjne miasta nie tylko nie wychodzą na kilka lat do przodu. Pod znakiem zapytania jest nawet przyszły rok. - Nie potrafię powiedzieć, jak będzie wyglądał przyszłoroczny budżet Wrocławia - przyznaje prezydent. - Ale ten sam problem mają wszystkie samorządy w Polsce: w Łodzi, Krakowie czy Gdańsku. Jesteśmy w sytuacji wysoce niepewnej. Pierwszy raz od 30 lat nie wiemy, jak się będą kształtowały nasze dochody własne. Nie wiemy, czy nie będzie kolejnych zmian w systemie podatkowym albo czy inflacja nie będzie na poziomie 30 proc., a benzyna będzie kosztowała 10 zł. To wszystko będzie miało istotne znaczenie dla naszego budżetu - tłumaczy prezydent.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze