W sobotnie popołudnie blisko tysiąc osób wzięło udział w antyfaszystowskiej pikiecie na wrocławskim Rynku, na którym pojawiła się też kontrdemonstracja. Pikietujący przemaszerowali po cichu i bez skandowania haseł na Ostrów Tumski. Organizatorzy, lokalne środowiska lewicowe, nawiązali do wydarzeń na marszu równości w Białymstoku i czwartkowego pobicia aktywisty Przemysława Witkowskiego.
W kontrdemonstracji na wrocławskim Rynku wzięło udział niespełna dziesięć osób z Narodowego Odrodzenia Polski, które skandowało hasła takie jak „Polska dla Polaków”, „Kara śmierci dla dewiantów” czy „LGTB to pedofile”. Zostali spisani przez policję. W jednoosobowej kontrdemonstracji pod katedrą wzięła natomiast udział starsza pani ciemnych w okularach.
Przypomnijmy, że tydzień temu ulicami Białegostoku po raz pierwszy przeszedł Marsz Równości. Wywołało to zamieszki, nie obyło się bez rannych. W kolorowym pochodzie wzieło udział około 800 osób oraz kilkuset ochraniających zgromadzenie policjantów.
Wydarzenie zakłócili agresywni kontrdemonstranci, którzy wyzywali uczestników marszu i atakowali ich butelkami, kostkami brukowymi, petardami i jajkami. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, doszło do pobić, kilka osób było poszkodowanych, w tym ranna policjantka. Policja zatrzymała już ponad 25 osób w tej sprawie.
W odpowiedzi, w czwartek we Wrocławiu zorganizowano Łańcuch Światła przeciw Nienawiści, a w sobotę pikietę Wrocław - solidarnie z Białymstokiem. Wśród jej organizatorów są Razem Wrocław, Strajk Kobiet Wrocław, SLD, Dolnośląski Kongres Kobiet, Obywatele RP, KOD, Kultura Równości i Wiosna.
Uczestnicy nawiązali również do czwartkowego pobicia antyfaszystowskiego aktywisty, poety, dziennikarza i wykładowcy - Przemysława Witkowskiego, do którego doszło we Wrocławiu po tym, jak skrytykował homofobiczne napisy. Policja szuka sprawcy.
- Nie ma znaczenia, jak nazwiemy tych, którzy bili nastolatki i nastolatków, którzy rzucali w ludzi kamieniami, brukiem wyrwanym z ulicy, petardami, jajkami, którzy krzyczeli jednym tchem "bóg, honor, ojczyzna, wyp...". Ważne jest to, byśmy się nie bali. Bo oni chcą nas sterroryzować. Zabronić nam życia po swojemu, wyznawania idei wolności i akceptacji, życia z partnerem lub partnerką tej samej płci, ubierania się jak chcemy - przekonują organizatorzy sobotniej demonstracji na Rynku, która następnie przeniosła się przed Katedrę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze